#1802 – przyzwyczajenie

Tylko przyzwyczajenia i nawyki mogą pomóc żyć. Jakoś żyć w tym świecie. Bo przecież gdzie się nie obejrzysz, to wszystko jest zabudowane gipskartonem i dopiero pod tą warstwą jest opoka, na której zbudowano trójwymiarową mozaikę napędzaną i napędzającą ludzkość. Z daleka i z pozoru, wszystko jest piękne – frontend błyszczy i pachnie niczym rosiczka dla much na łące. Ale tylko gdy się oprzesz o tę ścianę, czujesz jak zapada się ręka a zapadnia okazuje się sprytnie zastawioną pułapką.

Nie można dać się zwariować. Zawsze gdy coś się dzieje, tam ktoś obrywa, prawda znana odkąd wynaleziono siekierę i rozpoczęto trzebienie borów i lasów.

Tak źle i tak niedobrze. Szukamy spokoju, który jest wszak nienaturalny i im bardziej go doświadczamy, tym bardziej bolesne będzie to co się za chwilę wydarzy. Bo przecież zawsze zwiastuje burzę, wojnę lub kataklizm. Pokój i porządek jest pozorny, gdyż wymaga niespożytych nakładów energetycznych aby utrzymać go na zadowalającym poziomie.

Im mniej masz do utrzymania, tym mniej cię to wszytko kosztuje. Pytanie – czy jesteś wtedy bogatszy czy biedniejszy?

Nawyki pozwalają się od tego wszystkiego odciąć i poczuć wyraźnie pustkę, która jest pełnią oczekiwań i daje radość z tego, że coś się kiedyś kończy, bo zaczyna się coś nowego. Kolejna pułapka, która się za tym kryje to to, że nawyki często zmieniają się w nałogi i na szczęście jest to odwracalne przy odpowiednim nastawieniu i zapłaceniu haraczu krwi, potu i wyrzeczeń wielu. Harmonia i cykl. Droga i nieuchwytny cel. Obietnica, której nikt nie spełni, a na pewno nikt tego nie zweryfikuje.

Przekażmy sobie znak pokoju. Pokój Nam wszystkim.

Im nie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *