#1820 – przeczucie (sic!) winy

Czasem trudno wyłączyć w sobie poczucie (przeczucie ha ha) winy. Ja tak mam. Nigdy nie byłem idealny, zawsze było coś do poprawki, można było lepiej. Więcej, bardziej. Lub wprost przeciwnie: a to za dużo powiedziane, a to w nieodpowiednim momencie, a to za szybko, a to za wolno.

Po prostu jakiś kosmos i bezsens w jednym. Wszak jestem kim jestem i w zasadzie jak sobie pościelę, taki obiad spożyję. Czasem się potknę, czasem nie dam rady być na 100% tym kim bym chciał, a czasem tyle co daję dzisiaj, jest po prostu wystarczające. Niby proste, ale jednym jest wiedza o czymś, a drugim zastosowanie jej w praktyce, w szczególności na własnej osobie. Łatwo doradzać innym i mówić co powinni zrobić, przecież to tylko kwestia priorytetów, planu i chęci do jego realizacji, ale jeszcze jest jeszcze coś. Energia KI, która musi napędzać nasz byt, świadomość i wolę kreacji oraz poprawność interpretacji zaobserwowanych zdarzeń.

Przepływ tej energii może być zaburzony przez nas samych, nasze uprzedzenia, złe samopoczucie, chorobę, często poważną, jak np. katar u mężczyzn. Dlatego czasem trzeba spuścić z tonu, z pokorą zastanowić się, co jest obiektywnie najbliższe prawdzie i spojrzeć jej w oczy, nawet jeśli będzie trochę zezowata. Droga na szczyt jest pod górę, ale często w to samo miejsce prowadzą różne szlaki, które wydają się być na pierwszy rzut oka trudne do oceny bez poznania istoty celu drogi i znaczenia słów spisanych między wierszami poety, którego wiersz mamy zinterpretować.

Pamiętaj – jesteś Syzyfem własnego losu! I możesz więcej narzucać na swe barki, do tego stopnia, że Atlas będzie się bał, że jesteś jego konkurencją. Pytanie tylko, czy ma to jakikolwiek sens? Przecież nawet p. Cejrowski wie, że aby eksplorować świat, należy mieć karawany i Szerpów niosących to co potrzebne odkrywcy do spełnienia swej znaczącej roli!

Poczuj słońce i wiatr, wilgoć tam gdzie jest potrzebna i ciepło tam gdzie wskazane! Poczuj moc życia i czasami po prostu zwolnij i pomyśl bez presji, co by było, gdyby to co wydaje Ci się najgorsze, miało się nie spełnić. Bo w większości przypadków tak właśnie będzie. A w tym wąskim już zakresie, jakoś wspólnie damy radę przebrnąć dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *