Niby życie takie piękne, każdy może wszystko i szanse stoją przed nami otworem, a tyle ludzi ginie każdego dnia ze swojej ręki. Ile jest osób na świecie, które chętnie wykorzystałoby każdy dzień by zaspokajać swoją ciekawość i wolę bycia tu i teraz, często w ciężkich i wymagających warunkach.
Ale życie nie jest takie samo dla każdego. Każdy z nas boryka się z innymi wyzwaniami, ma inne potrzeby, sposoby ich zaspokajania i inną percepcję rzeczywistości. Wydaje mi się, że kluczowa jest harmonia i równowaga chemiczna i ogólny dobrostan oraz wola psychiczna do przebrnięcia dalej, przez bagno codziennych problemów.
Czasem ciężko wstać z łóżka, o ile masz łóżko. Trudno się podnieść i po prostu walczyć o każdą minutę egzystencji. Po co to komu? Gdzie jest sens i jak przerwać ból dusz(p)y? Czyja to wina i dlaczego trafiło to właśnie na mnie?
Ciężko sobie to wszystko wyobrazić jak beznadziejnie może być w takim osobistym tunelu, gdzie jedyne światło jakie dociera, to nadjeżdżający na nas pociąg. Baron Munchausen potrafił wyciągnąć się za włosy z błota, ale takie rzeczy dzieją się jedynie w bajkach, zatem miejmy oczy otwarte szeroko, bo ktoś obok może potrzebować naszej pomocy. Największy problem w tym wszystkim jest taki, że taka osoba nie poprosi o pomoc, gdyż z góry zakłada, że objawi się to jedynie przez udzielanie dobrych rad, z cyklu: weź się w garść, zaciśnij zęby i do przodu, kup se derdol i nie…. . Sprawa jest poważna i choć wydaje się, że nas nie dotyczy, to nigdy nic nie wiadomo z kim się spotkasz i w jakim stanie jest ta osoba. Patrz i słuchaj, między wierszami. Przede wszystkim między wierszami.
