Małymi, choć w sumie milowymi kroczkami zbliża się kolejne wyzwanko. Już za 9 dni wyruszamy we dwójkę z moją miłością, na kilkudniową wędrówkę pieszą na polskie mało uczęszczane szlaki górskie. Rozpoczynamy od blisko 150km Małego Szlaku Beskidzkiego, by zaznać przygód związanych z dźwiganiem bagażu niezbędnych do życia przedmiotów na własnym grzbiecie. Chcemy odciąć się na chwilę od codziennych spraw i skupić się na przyrodzie, na sobie i na tym co w życiu najważniejsze, na obecnej chwili.
Jest to nasza pierwsza taka wycieczka, wiele niewiadomych przed nami, ale mamy młodzieńczy zapał i radochę z tego, że w sumie, choć wszystko wiadomo, to niczego nie wiadomo, tak naprawdę. Plan jest bardzo ogólny i mamy zamiar tego się trzymać, modyfikując go na bieżąco w zależności od pojawiających się okoliczności. Wiele zależy od pogody, naszego samopoczucia i tego co spotkamy na drodze. Na pewno szykuje się fajna zabawa i otwiera nowy rozdział w życiu, a wszystko po to by spełniać proste, choć wielkie marzenia. Od czegoś trzeba zacząć, więc robimy co możemy, żeby gonić króliczka.
Oby nie za szybko zmienił się w niezły pasztet.
