Jestem niemal pewny, że istnieją światy równoległe, zapewne będące symulacjami rozgrywanymi w bebechach super multi komputerów, których mocy obliczeniowej nie jesteśmy w stanie sobie jeszcze wyobrazić. Dlaczego? A dlaczego by nie? Nikt nie jest w stanie udowodnić tego, że tak się nie dzieje, a materialność świata wynika jedynie z wrażeń jakie możemy sami w sobie poczuć i sobie to wyobrazić. I o czym to świadczy? A właściwie o niczym specjalnym czy szczególnym – po prostu jesteśmy tu przez chwilę i mamy frajdę z naszych doznań, możliwości pozornego wyboru lub pozornej możliwości wyborów, jakie podejmujemy w ciągu naszego czasu maszynowego, biologicznego czy kwantowego. Do czegoś dążymy, o czymś marzymy, wielu rzeczy staramy się uniknąć, a przed innymi zwyczajnie uciekamy.
Na pewno jest możliwość obserwacji, ingerencji i migracji i łączenia światów przez wielkiego Szamana, ale czy on ma na to wszystko czas i chęci? Wszak możemy być tylko wytworem pracy dyplomowej w jakiś kosmicznym technikum, a serwer na którym działają maszyny wirtualne obsługujące farmę naszych światów wirtualnych jest jedynie zwykłym kwantowym podbiurkowcem. I jest mi z tym niebywale komfortowo i dobrze, gdyż wiem, że to co się tu wyrabia na tym naszym podwórku to jedynie farsa i zabawa, a odpowiedzialność ponosi za to ktoś zupełnie inny.
Bo w naszym życiu chodzi głównie o możliwość brania odpowiedzialności za swoje decyzje, a ich nieodwracalność wzbudza nasze emocje i zmienia energetyczną chęć do kontynuowania podejmowania kolejnych.
Czy tkwić tu gdzie jesteś? Czy pójść w lewo, czy w prawo? Czy można z tym wyborem poczekać? Jak ta konkretna decyzja wpłynie na drzewo alternatyw za chwilę? Jak zmieni się kolejne rozdanie kart i które już będą wycofane z obiegu?
Czy jesteś szczęśliwy tu i teraz? Jeśli czekasz na jakiś znak to proszę: OTO ZNAK.
Ciągła presja i analiza czy jesteś bohaterem głównym swojego życia czy jedynie statystą albo kaskaderem ginącym pod kołami nadjeżdżającej dorożki? Czy Sherlock Holmes ma rozwiązać zagadkę twojej śmierci czy jesteś Watsonem w tej łamigłówce?
Ostatnio zarzucają mi czarnowidztwo, ale ja po prostu lubię bawić się strachem i możliwością panowania nad nieuniknionym. Bo to wszystko nie jest kwestią pytania „czy?” tylko „kiedy?” i jak bardzo będziemy się dobrze bawić, zanim ktoś odłączy zasilanie od maszyny albo skończy się nasz czas procesora.
Zatem bawmy się dobrze, realizujmy małe marzenia i dążmy do realizacji tych wielkich. Pomału, krok po kroku, ładując baterie, odpoczywając i kochając się wzajemnie. Co innego możemy zrobić dla siebie i dla świata, jaki by on nie był?
