#1833 – kwestia wiary

Nie wiem jak wy, bo każdy ma inaczej, ale osobiście sparzyłem się na temacie wiary.

Wiary w intencje ludzi i w to co mówią, choć często w to wierzą całym sobą. Ludzie są tylko ludźmi (ja też, żeby nie było, że się od tego odcinam) i gadają co uważają za stosowne do powiedzenia w danym momencie. Często okazuje się jednak, że to co wypowiedziane, nie zawsze odnosi zamierzony skutek, czy jest poprawnie zrozumiane. A jeszcze gorsza jest sytuacja, kiedy powiesz coś co odniesie skutek, który przerasta cię jako autora wypowiedzi i przeradza się w lawinę dalszych problemów. Słowa, jak strzały z łuku, są nie do zatrzymania, a postronni odbiorcy i tak przeinaczą oraz wyolbrzymią znaczenie jakie wywołają.

Ludzie również żartują, ironizują, opowiadają bajki i piszą wiersze. Większość historii jest wyssanych z palca, a pozostała część jest przypuszczeniami czasem popartymi dowodami naukowymi, różnej wiarygodności (np. von Daniken?).

I tu pojawia się kluczowe pytanie – komu i w co wierzyć? W szczególności kiedy przychodzi do zadawania pytań doszczegóławiających uzyskujesz odpowiedź – to jest dogmat wiary, którego nie można kwestionować. A ludzie, których słowa zostały wyselekcjonowane setki lat po tym jak zostały spisane, działali pod tchnieniem czegośtam lub wpływem środków ułatwiających kontakt z innymi poziomami świadomości. Tym bardziej, że sprawy opisywane są legendami przekazywanymi ustnie w przeróżnych językach i wykorzystywane były do manipulacji współcześnie żyjących grup i okiełznania buntowniczych ludów.

Szkoda gadać, jak jest to sprytnie zagmatwane i obwarowane fizycznymi i psychologicznymi karami ułatwiającymi samodzielne podjęcie jedynej słusznej decyzji.

A niektórzy naprawdę w to wierzą i będą o to walczyć do końca swych dni z innymi, którzy wierzą w coś tożsamego, ale lekko zmodyfikowanego, aby wpasować się w potrzeby plemion.

My, oni, wy.

I po co to wszystko?

Money, money, money and power.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *