Co jest fikcją, a co prawdą? Czy czytając coś, na przykład ten blog (*tego bloga) to jest to prawda? Nawet z poziomu tej osoby, która tego wpisu dokonuje? Czy w ogóle ktoś żywy macza w tm palce? Jak ma się do tego odbiór rzeczywistości przez personę, która uderza w klawisze? (o ile to rzeczywiście robi jakaś osoba, anie zwykły ulung?)
Ile w tym kłamstwa? Ile chęci i pragnień by zawartość była prawdą? Ile wiary, ile fikcji? Ile Przetworzeń informacji i filtrów? Ile chęci manipulacji, polityki i pragnienia by przeciągnąć ma swoją stronę? Której czasem nie sposób znaleźć jednoznacznie?
Ile chwytliwych tytułów widziałeś w sieci, które miały skłonić Cię do kliknięcia w link? A później zwykłe okazuje się, że prawda i „gówno prawda” są ze sobą porównywane na mocy paktu, płynącego z kontraktu.
Powiedzieć coś by nie powiedzieć. Powedzieć coś by na początku gówno wydawało się miodem.
Metoda kanapki lub psychoanalityka. Wybierz dowolne, by poczuć się bardziej komfortowo.
Jak się z tym czujeszesz?
Zjebałeś, ale masz świetnie zawiązane sznurowadła. Hmm, ale w kapciach to nie jest już takie istotne.
Act – Monitor – Decide – Repeat…
Ile razy można powtarzać ten sam błąd i ujdzie Ci to na sucho? Czy to już Opatrzność, czy jeszcze błąd systemu, albo Anioł Stróż macza w tym palce, ociekające krwią Winiątek?
Granica jest krucha i nienamacalna. Na nasze szczęście lub co też możliwe – NieSzczęście.
