Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Stare przysłowie, które oczywiście wszyscy znamy. I niektórzy nawet wiedzą, że jest prawdziwe. Trawa jest bardziej zielona po stronie sąsiada, a kolega, który odszedł z firmy i pracuje gdzieś indziej ma dużo lepiej.
Chyba, że w międzyczasie umarł, ale oczywiście takie rzeczy pewnie się nie dzieją… Ale nie o tym, tak do końca, dzisiaj będzie.
Dzisiaj dotarło do mnie jeszcze jedno znaczenie tego powiedzenia. Wszak mamy rzeczywistość nie trój, a czterowymiarową, jeśli do tego dodamy oś czasu. Zatem pułapka tkwi nie tylko w miejscu, ale i w czasie, o którym myślimy, mówimy i się odnosimy.
Nasze oczekiwania i marzenia, na lepsze jutro są wszak osadzone gdzieś tam: w niedalekiej, acz nieznanej przyszłości. Z kolei wracając do wspomnień, za każdym razem pamiętamy coraz to bardziej miękką ich wersję. W końcu, nie było tak źle, skoro mamy siłę o tym jeszcze myśleć i gdyby się wszystko potoczyło inaczej, to byłoby pewnie jeszcze gorzej.
Tak więc, pora, jak to zwykle bywa: spiąć pośladki, rozluźnić gaciochy, żeby nie piłowały w kroku i rozkoszować się obecną chwilą, bo albo o niej zapomnimy, albo kiedyś będzie miłym wspomnieniem. Teraz jest ważne, teraz dzieje się życie i do tego właśnie w tym miejscu do, którego doprowadziły cię meandry i zawiłości przeznaczenia, własnych działań i podjętych wyborów.
Jest lepiej niż ci się wydaje, być może inaczej niż byś chciał i oczekiwał, po splocie okoliczności, ale jednak nie jest tak żeby nie mogło być gorzej.
Teraz jest piękne. Za chwilę będzie kolejne teraz. O już tu jest. Czerp z niego ile się da!
