#1870 – Merry Crisis

Siedzimy juz w pociągu. 5 minut do odjazdu i jak zawsze u mnie – niespodzianka. Oczywiście trzeba było zmienić numery wagonów i wszyscy pasażerowie z kilku z nich musieli sie przesiadać, żeby był ład i porządek. Jak to w PKP. Jesteśmy na miejscach i jedziemy. Ja i moja kochana żona Monika. Jedziemy do dawnej i wspaniałej historycznej już stolicy Polski, siedziby Kraka i jego smoka. Po co tam jedziemy, może ktoś zapytać… A no po to by spędzić tam kulturalnie wieczór i obejrzeć spektakl Mery Crisis – polska opowieść wigilijna,

https://krakow.ast.krakow.pl/spektakle/merry-crisis-polska-opowiesc-wigilijna-rez-weronika-kowalska

wystawiany przez studentów i studentki Akademii Sztuk Teatralnych. Pierwsze wydarzenie, które obejrzę na żywo, odkąd moja córka Zuzanna rozpoczęła studia na tej znakomitej uczelni. Oczywiście spektakl z jej udziałem. Jak bardzo nam się podobało i jakie będą wrażenia, o tym dowiecie się jak już to zobaczymy i przemyślimy, ale póki co spójrzmy wstecz i rozważmy jak wyglądają marzenia, determinacja, ciężka praca, zapał i działanie pomimo niesprzyjających warunków, słabości i pokus, jakie niesie ze sobą normalne życie.

20 lat minęło kiedy pierwszy raz widziałem grę aktorską Zuzi na przedstawieniu w przedszkolu. Grała Maryję na Jasełkach. Maryję trzymającą dzieciątko. I wtedy już wiedziała, ze będzie aktorką lub piosenkarką, gdy tylko dorośnie. Życie związane ze sceną, próby, teksty, śpiew, taniec i gra emocji to było to co powdowalo błysk w oku tej małej dziewczynki. A w naszych oczach kręciły się łzy. Wzruszenia, dumy, nostalgii, własnych niespełnionych marzeń i miłości.

Życia nie da się przeżyć jeszcze raz, przynajmniej nie tak, że można pamiętać poprzednie wersje, wcielenia, czy równoległe wątki. Czasem to źle, bo można by coś zrobić mądrzej, inaczej, nie popełnić błędów. Ale z drugiej strony, właśnie to powoduje, że w ogóle jesteśmy na tym świecie i jesteśmy właśnie tacy. Błędy naszych rodziców, ich decyzje zachowania, wybory tworzą środowisko, które z kolei stawia nam ograniczenia i przeszkody, ale także trampoliny i okazje do wyboru dwóch dróg. Albo bedziemy tacy jak oni, albo będziemy zupełnie inni. Tak podpowiada logika, ale prawda jest taka, że stajemy się sobą.

I pięknie jest patrzeć, że dziecko realizuje swoje marzenia. Nie narzucane, nie wstrzymywane. Talent talentem. Determinacja i upór dają rezultaty. Szczęście trzeba mieć, ale często jest ono wynikiem pozytywnej reakcji lub zamierzonego braku działań.

Jest pięknie. Jest wynik. Jest droga i proces. Lata pracy, zabawy, wzlotów i upadków.

Juz jesteśmy po wydarzeniu.

I znowu łzy wzruszenia.

Ale bylo super, obiektywnie – nieobiektywnie, bardzo mi sie podobało, tym bardziej, że opowiedziana historia pozwolila mi spojrzeć w krzywe zwierciadlo mego dzieciństwa, młodości, dalo refleksję i postawilo pytanie: jak bardzo w przedstawione role wchodziliśmy….

A tu niezależna recenzja, żeby nie bylo, że tylko mnie ruszylo.

https://jacekwakar.pl/blog/varia/opowiesc-wigilijna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *