Ten wpis miał być o tym jak łatwo doradzać innym. kiedy nie musisz brać odpowiedzialności za skutek udzielonych rad.
Tylko, że nie chce mi się już and tym wszystkim rozwodzić. Przecież ja to wiem, że zanim nie przejdziesz kilku (kilkuset, czasem) mil w czyichś butach, to lepiej nie ma co się odzywać, chyba że jesteś zatrudniony jako doradca.
Dobrze również poza wiedzą teoretyczną mieć chęć poznania praktycznych aspektów omawianych tematów, sporo czasu i empatii by zrozumieć drugą stronę, by potrafić spojrzeć przez jej pryzmat.
Zatem zakończę dzisiaj na tym, żeby obudzić refleksję i skłonić wszystkich, łącznie z sobą do zaangażowania w zrozumienie problemów, gdyż proste, z pozoru sprawy, mogą być bardzo skomplikowane i złożone.
