Jeśli wydaje ci się, że coś wiesz, to pewnie tak jest.
Jeśli uważasz, że wiesz wszystko – to jesteś w błędzie, to nie ulega żadnej wątpliwości.
Autorów wielu, nieznanych raczej.
Powtarzam sobie po wielokroć każdego dnia, żem szczęśliwy. Muszę o tym pamiętać, bo to prawda najszczersza. Mam wszystko czego do życia mi trzeba, a nawet więcej, z naddatkiem, który jednakowoż powoduje niepokój, spowodowany strachem, że to sen tylko a nie jawa najprawdziwsza.
Drobne niedogodności uwierają, niby piach w gaciach na plaży nadmorskiej, kiedy grasz ze znajomymi w WolejBiczBola. Zajebistość sytuacyjna jest tak wypasiona, niby hajem jakimś wywołana z odmętów marzeń i myśli. Ale ten piach sprowadza na ziemię. Przypomina, żeśmy tu jedynie przez chwilę. I to dobrze. Jestem mu wdzięczny za to, że trzyma mą jaźń w gotowości i skłania do refleksji wszelakich na tematy przeróżne.
Bohaterem mego dzieciństwa był wszak Profesor Ciekawski. Pamiętacie? „Tu spojrzy, tam zajrzy, po cichu podotyka. Powącha słoniowóz, przypali jakieś zioło, rozwali gramofon, a później pójdzie w koło.”
Jakoś tak to leciało, a może zupełnie inaczej, ale to przecież nieistotne, bo nie chodziło w tym o to by odtwarzać przeszłość, ale budować teraźniejszość, która doprowadzi nas do przyszłości. Świetlanej przyszłości, gdzie wszyscy będą mieli szanse na bycie Kimś.
A rzeczywistość jest, jaka jest. Nabudowana i wypełniona tysiącami artefaktów, ograniczeń, powiązań i trytrytek trzymających pewne elementy ze sobą. Czasem tak jak trzeba – solidnie i mocno razem, a czasem też solidnie i mocno, ale w miejscach, gdzie powinien być ruch i nieograniczony stopień swobody.
Chciałoby się powiedzieć: „Ty wybierasz, ty decydujesz.”, albo: ” Padłeś? Powstań!”, albo: „Czerwony Byczek doda ci skrzydeł.”
Nic jednak się nie zadzieje, jeśli nie będzie sprzyjających okoliczności i nie będziesz mieć w ręku, tego czegoś, co jest akurat potrzebne. Na przykład motyki do kopania ziemniaków, łopaty do zakopania czegoś tam w ogródku i młotka do wbicia gwoździa. Często jednak w życiu występuje nieporozumienie. Albo ktoś oczekuje, że będziesz mieć młotek, a ty masz łopatę, albo on widzi łopatę, ty rzeczywiście masz młotek, a on jest głupi lub ograniczony. No dobra jest ograniczony, bo nie jest ładnie zakładać od razu, że ktoś jest głupi.
Złość, frustracja i chęć dążenia do ideałów pomimo przeszkód, pozwalają stwierdzić, że to wszystko jest rzeczywiste, bo każda z naszych dróg wiedzie przez manowce i wertepy. Innym się udaje, czasem po trupach, czasem mają więcej szczęścia, a czasem są lepszymi sprzedawcami. Potrafią sprzedać siebie i swoją łopatę jako młotek, a nawet dwa młotki i jedne obcęgi.
Wpiździotsa, eta gniotsa, nie łamiotsa. Polak potrafi, pokombinuje, filtr cząstek stałych się wyjmnie, to się nie będzie psuł, z gówna bata się ukręci, tylko się epoksydu dosypie. „Nie ma tego złego. Wypij kolego!” (Tak Kaya śpeiwała z Bregovicem).
Dziś jesteś, jutro cię nie ma. Zatem zrób coś dla siebie. Jesteś najważniejszym elementem swojego życia, a jednocześnie najsłabszym, bo bez ciebie nie ma twojego życia.
