UWAGA – dla ułatwienia sobie życia piszę w rodzaju męskim o Tobie drogi czytelniku, bo nie mam zamiaru wpisywać wszystkich końcóœek jako x czy y/a/o bo to zagmatwa sprawę. Szanuję kim jesteś i nie ma znaczenia ani płeć, ani dżender, ani nic.
——————————-
Zastanawiam się często, czy mówienie komuś „Jesteś wystarczający!” jest wsparciem?
Owszem, czasem tak jest, że robisz wszystko tak jak trzeba i czujesz się jak kupa (kupa błota, kupa kupa, czy inna kupa) i przyczyny niepowodzeń szukasz poza sobą.
Jesteś niedoceniony, jesteś zły i masz już po prostu dosyć niesprawiedliwości, braku logiki oraz jasnego określenia ścieżki, po której, ktoś oczekuje, że będziesz podążać.
Problem wynika z tego, kto i czego chce od ciebie. Oczekuje, ale sam nie zamierza cię naprowadzić na to jak do tego czegoś dojść, bo pomimo, że być może nie wie, to wie, jak chce, żeby ta droga wyglądała, ale ci nie powie. Masz się domyślić. Albo jesteś i tak skazany do odstrzału.
I jesteś zfrustrowamy, chęci cię opuszczają i nie wiesz co masz zrobić, gdy kolejny raz dostajesz łomot od życia. Niestety jesteśmy w takim miejscu wszechświata, że sam musisz zdecydować, czy porzucicsz swoje ego i założysz chomąto (musiałem sprawdzic jak to się pisze, bo rękę bym se dał obciąć, że przez H i ON), czy ruszysz własną ścieżką, zgodną z Tobą i będziesz, tak czy inaczej, kopał się z systemem, tylko już na innym poziomie i na trochę innych zasadach.
Świat nie jest idealny.
Świat nie jest doskonały.
Świat nie jest sprawiedliwy.
A ty nie jesteś wystarczający. Ty jesteś po prostu zajebisty. I możesz robić co chcesz w zakresie swojego potencjału i odpowiedzialności, którą sobie narzuciłeś lub została ci narzucona z mocy urzędu czy innych cyrografów.
Panuj nad sobą, swoimi emocjami i tym co możesz robić i na co masz wpływ.
A jeśli na coś nie masz wpływu – to po kiego grzyba się tym aż tak bardzo przejmować?
Ach jak to łatwo napisać i przeczytać. A teraz zastanówmy się jak to zrobić …..
I tutaj zapada cisza, na medytację, na patrzenie na wiatr, na przytulanie i zbieranie sił na kolejne wyzwania.
W życiu jak w szachach: czasem bijesz konia, czasem wieżą walisz w królową, a czasem król spieprza przed pionem, który zmieni się nie do poznania i będzie rządził szachownicą.
