Jak osiagnąć stan nirwany?
Trzeba umrzeć.
Bo wtedy już tylko inni będą mieli problem, a nie ty.
Ale ch&y z tym. Nie mam zamiaru się tym zamartwiać. Już za kilka dni, za dni parę, wejdę do innego bagna, które oprócz tego, że składa się glinki i błota pośniegowego, to podeszło zeszłorocznym łajnem.
Nie jest łatwo żyć, ale łatwo zlać to wszystko ciepłym moczem, bo choć przez chwilę będzie miło i ciepło. Są tacy, to nie żart, dla którch jesteś wart mniej niż zero, ale to wbrew zdrowemu rozsądkowi dobrze, gdyż są w błędzie. Będą brnąć tu i tam, tam i ówdzie, chować się za tekturowymi ścianami strachu i wygodnictwa.
Nie mam nic przeciw luksusowi, ale warto umieć docenić każdy poziom życia, gdyż sam w sobie stanowi rodzaj urozmaicenia, możliwości wyboru i stanowienia o sobie. Czy chcę iść, jechać czy lecieć na pełnej Q, to nie jest ważne, ważne, że mogę wybrać. Zdecydować. I zmienić swój wybór, jeśli poczuję taką potrzebę.
Mogę mieć ochotę na kawę.
A później zmienić wybór i poprosić o hernatę.
A później mogę tego nie wypić. Albo wypić wszytsko na raz.
To mój wybór.
======
Tak może też działać manipulacja. Dają ci poczucie wyboru. Wyboru spowodowanego narzuconym punktem widzenia i prowadzoną narracją. Superpozycja, supozycja, narzucenie woli, szantaż emocjonalny i wykluczenie.
Wiele jest metod i sposobów by osiągnąć zamierzony cel. Pytanie kto zmęczy się wcześniej i jakie karty wyciągnie z rękawa.
Wszystko to kwestia władzy i czasu.
I odroczonej obietnicy nagrody niewyobrażalnej.
