#1882 – akceptacja – podejście nr 2

Tak jak Boeing 747 musi czasem wejść na drugi krąg i podejść do lądowania, tak wraca na tapetę temat akceptacji z wpisu #747.

Bo akceptacja to bardo trudny do nauczenia twór / stan umysłu, który pozwala zwolnić migawkę i zrobić zdjęcie siebie w otaczającej nas przestrzeni, w odpowiedniej perspektywie i oświetleniu aby wydobyć istotne detale. Trudno skupić się na tym, gdzie jesteś, tu i teraz i co dzieje się z twoim ciałem, duchem, stanem psychofizycznym, marzeniami i oczekiwaniami.

Trzeba bezgłośnie krzyknąć „STOP” i zaakceptować to w jakim stanie jesteś złapany i jakie opcje zostały ci do wyboru. Musisz sprawdzić wszystkie możliwości, koła ratunkowe, szanse i zagrożenia czające się poza kadrem, a także wziąć pod uwagę, że za chwilę może pojawić się czarny łabędź, którego istnienie jest tak oczywiste, że, paradoksalnie, nie sposób go przewidzieć żadnym modelem ni algorytmem żerującym na naszych danych.

Zatem „STOP” -> „AKCEPTACJA”.

Jesteś tu gdzie jesteś, tym , kim jesteś. Splot wydarzeń, powiązań, Koincydencja następstw oraz działań innych ludzi i maszyn spowodował, żeś taki mocny lub słaby jest. Tu i teraz.

Mądry

Głupi

Uzależniony

Wspaniały

Przygnębiony

Szczęśliwy

Młody

Stary

Chory

Niedołężny

Idealny.

Jeśli już jesteś w stanie to dostrzec, spróbuj ujrzeć konstelację siebie i swoich bliskich w czasoprzestrzeni i pomyśl jak niewiele trzeba, by ten, pozornie zamrożony obraz stanu, zmienić w sposób diametralnie różny od, tego który tak spokojnie oglądasz. Mgnienie oka, jedno mrugnięcie, może dzielić cię od struktury tak niespodziewanie odmiennej, że strach pomyśleć co mogłoby to być.

Szczęście?

Żałoba?

Wypadek?

Spadek?

Olśnienie?

Marzenie?

Spotkanie?

Niespodziwana wiadomość?

Rozmowa?

Zmiana siebie na lepsze?

Oddech. Wdech i wydech.

Tyle trzeba do życia.

Kolejne uderzenie serca.

Machina wciąż działa. To podstawa. Jak? Tego nie wiemy dokładnie, ale wiemy jak cieszyć się każdą chwilą i jak płynąć dalej w bezmiarze życia, radując się każdą sposobnością kontaktu z własnym ja, wzbogacanym poprzez interfejsy zewnętrzne i dopływające bodźce. Uśmiech, dotyk, miłe słowo. Przyjemne ciepło i smak dobrej strawy. Radość i strach. I ponowna radość, że starch ustał. Zmęczenie i satysfakcja z kolejnego rozwiązanego problemu.

I najlepiej żeby to wszystko tworzyło jakąś miłą historię ze wspaniałym zakończeniem i obietnicą wielkiej nagrody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *