Dawno tak nie wypocząłem. Niby to tylko tydzień, ale dokładnie taki jakiego potrzebowałem, by odzyskać energię, chęci życiowe, poczuć napływ przychodzących pomysłów.
Co się na to złożyło?
Wszystko. Wiosna, kilka dni wolnego, plan poprzez brak planu i akceptacja tego co przyniesie dzień.
Bycie u boku ukochanej osoby (ze wszystkimi pozytywnymi aspektami tego stanu), zwiększenie do poziomu umiarkowanego aktywności fizycznej, możliwość czytania, pisania, wymyślania, używania języków obcych oraz wysilenie się na prostą otwartość (tak to też wymaga wysiłku).
I jest zajebiście. Już nie mogę doczekać się kolejnego dnia, tygodnia, miesiąca i roku. I o to chdzi!
Pytanie, które nasuwa się zatem, to: jak ten stan utrzymać?
Bo produktywność, pomysły i chęci wystrzeliły w kosmos i myślę, że to przeniesie się z korzyścią na materialne efekty przyjemnego wysiłku.
We wszystkich płaszczyznach, czuję, że jest świetnie.
Niesamowite uczucie, które chcę pielęgnować.
