Śmiesznie czasem porównywać się do komputerów, ale w zasadzie czym więcej jesteśmy? Różnimy się od tego co wytwarzamy między innymi: składem pierwiastków, językiem programowania, platformą sprzętową oraz, na pewno, tym czego jeszcze do końca nie opanowaliśmy, ale do tego zmierzamy:
Możliwością tworzenia nowych bytów.
Póki co jesteśmy także my, ograniczeni, bo umiemy jedynie wytworzyć od nowa jedynie bezmyślne maszyny w technologii, którą pomału zaczynamy rozumieć, a coś na poziomie naszej egzystencji jest jeszcze dla nas niewiadomą, którą próbujemy zrozumieć od wielu pokoleń.
Próbujemy zrozumieć i próbujemy okiełznać. Szukamy możliwości wykorzystania jak najmniejszych nakładów własnej pracy by osiągnąć coś nieuchwytnego: władzę, pieniądze, przepych i podziw innych, nam podobnych istot, a także istot nadrzędnych, które (być może) nas stworzyły.
I teraz pytanie, które nasuwa się na czubek głowy, języka i ciśnie na palce:
Czy skoro my, potrafimy wytworzyć jedynie automaty, którym jeszcze daleko do nas, to jak daleko od nas są nasi stwórcy?
Jak bardzo nasza inteligencja jest w tyle i ile jeszcze powinniśmy wiedzieć zanim dostrzeżemy i zrozumiemy ich obecność w naszej przestrzeni? Podobnie jak automaty wykonują to co im zostało wtłoczone, tak my realizujemy programy nam przeznaczone, według zasad wszczepionych i ciągle aktualizowanych w naszych ciałach i umysłach.
Drugie pytanie: jak bardzo nasze okrucieństwo odbiega od okrucieństwa naszych kreatorów i jak bardzo dla nich jesteśmy „żywymi” organizmami, a jak bardzo po prostu zużywającym się sprzętem, który należy jedynie aktualizować i wypuszczać kolejne jego wersje?
Czy i jak bardzo wpływała na to ewolucja, czy różne typy stworzeń to po prostu różne urządzenia i modele służące do spełniania okreslonych zadań, których znaczenia wcale nie rozumiemy?
Można by tak w nieskończoność snuć pytania i domysły, szukać inspiracji wśród innych ludzi, wertować stosy książek i manuskrytptów. Czytać streszczenia, podsumowania i transkrypcje spotkań na szczycie, tylko….
Tylko nie bardzo jest na to czas.
Można poświęcić wszystko i szukać prawdy na zewnątrz.
Można poświęcić wszystko i szukać prawdy wewnątrz.
Można poświęcić wszystko.
Można również żyć i cieszyć się życiem.
A czasem nie można niczego, bo tak trafiliśmy i nie bardzo jest możliwośc zmiany biegu programu, dopóki nie stanie się coś, co nam to umożliwi: przerwanie sprzętowe lub „softwareowe”, na które musimy zareagować odpowiednim podprogramem, którego istnienia możemy nie być nawet świadomi. A na pewno nie jesteśmy świadomi co dzieje się „pod spodem” tego wszystkiego i nie wiadomo czy jesteśmy w ogóle być w stanie to zrozumieć.
Zatem nie czekaj, na to co nieznane, a próbuj węszyć dookoła i realizować to co umiesz najlepiej – siebie samego.
Krąż nieustannie, jak Samojezdny Robot Sprzątający! I spełniaj marzenia! On być może chciałby zostać Zmywarką lub Lidlomiksem!
Kto mu zabroni dążyć do tego z całych sił i mocy w baterii? Może Stacja Dokująca?
