#1908 – czystość

Jak zachować czystość myśli, skoro wszędzie dymają nas na każdym kroku.

Ci ze wschodu, ci z zachodu, ci z południa i z północy.

Ci ze środka również.

Jedyna droga to albo niebo, albo piekło i tu („i tu” – użyto w rozumieniu „ale”, bo „ale” nie powinno się używać by nie godzić w negatywne uczucia współrozmówców) i tu napotykamy na kolejne stado problemów: bo nieb i piekieł jest wiele, i wydaje się, że w pewnych przypadkach mogą być rozumiane tożsamo. To znaczy, że dla jednych niebo będzie piekłem. a dla innych wprost przeciwnie.

Jakie wnioski należy zatem z tego wyciągnąć? Ano takie, że nie dajmy się zwariować jednocześnie będąc przygotowanymi na nieznane i nieoczekiwane zwroty akcji. Wszak, jak mawia japońskie przysłowie:

Jeśli miecz ma się przydać raz w życiu, warto wtedy mieć go przy sobie.

Przymróż oczy, czytaj między wierszami i pamiętaj, że wszystko zmierza do wydojenia stada owiec, ogołocenia ich z wełny, złożenia w ofierze, a na koniec spożycia ich pysznego i śmierdzącego mięska.

Cały ciąg przyczynowo skutkowy nie zaczyna się w żadnym, możliwym do zidentyfikowania momencie – trwamy na długo przed narodzinami a nasza śmierć nie kończy spraw, które po sobie pozostawiliśmy. Po prostu to nie my będziemy po sobie sprzątać bałagan, który po nas został.

A co my będziemy robić i gdzie? Tego nie wiemy.

W najlepszym przypadku – nic nie będziemy robić i nic czuć.

A czystość? Cóż – jest pojęciem względnym w zależności od zastosowania konkretnej skali odniesień i tego po której stronie aktualnie się znajdujemy.

Kto ocenia, kto czyści i kto za to płaci.

Czystość jest jednak ważna – wiedzieli już o tym najstarsi menedżerowie w pralniach.

Mózgów.

Pieniędzy.

Dusz.

I dywanów, oczywiście. Krew ciężko schodzi z dywanu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *