Gdzieś to przeczytałem, przecież sam bym tego nie wymyślił.
Wszędzie mówią – odrzuć ego.
Ustąp głupszym, niech idą i giną marnie. Mądrzejsi przetrwają.
Tylko ci inteligentni, widząc co się dzieje na świecie, nie rozmnażają się jak króliki, a ci głupsi (podobno) dopadają ich to tu, to tam i załatwiają strzałem w potylicę, wyłapują do obozów i stosują inne metody uprzykrzające życie i pozbawiające chęci do niego.
Ci inteligentni są często sparaliżowani strachem i sfrustrowani głupotą i bezsensem życia tak bardzo, że:
albo obojętnieją i rzeczywiście odrzucają ego i, mając to wszystko w dupie, zostawiają świat sobie samemo
albo walczą z wiatrakami, poświęcając zdrowie i życie w sprawie, która może przedłuży trwanie planety o parę tysięcy lat.
albo zaczynają realizować swoje gierki, knują i przewodzą rządząc innymi w różnych sprawach, formalnie i nieformalnie, poświęcając swoje życie w imię SpraW WielkicH. Różnych i skomplikowanych, prostych i trudnych. Takich na jakie mają ochotę. I energię. I czas. I zasoby.
Strach i frustarcja może przerodzić się w siłę nieposkromionych miar, która może doprowadzić do destrukcji lub zasilić inne pomysły i inicjatywy.
Licho nie śpi. Licho czuwa. Wyjdzie zza rogu lub z krzaków i dopadnie tych, których dopaść będzie chciało.
