Ach jak pięknie, jak wesoło, wszyscy ludzie jadą w koło,
ci z południa na Mazury, ci z północy w nasze góry.
Ci bogaci na Kanary a cebule na moczary.
Cała Polska w korku stoi i nabija kocopoły.
Nie ma jak kontakt z naturą. Dziwne jest to, że sami tę naturę niszczymy, by później szukać jej w odległych zakątkach naszego kraju, albo i świata.
Protestujemy przed napędzaniem produkcji dwutlenku węgla i innych syfów do atmosfery, jednocześnie dążąc do rozwoju technologii, która to powoduje.
A na koniec uciekamy tam, gdzie nas jest coraz więcej a natury coraz mniej.
To tak jak ze zdrowiem, zaharowujemy się, siedzimy całymi dniami i zjadamy gówniane żarcie, żeby wydać później to co zarobimy na leki i cudowne specyfiki, które mają nam przywrócić to co przeszło bokiem i mignęło kątem oka. Przeciekło przez palce niczym woda przez sito nie pozostawiając grudek złota a jedynie wrażenie przeoczenia czegoś nieuchwytnego, delikatnego jak muślin na wietrze.
Nie da się zrobić tak, że staniesz okoniem i uparty jak osioł zaprzeczysz rzeczywistości. Świat się musi kręcić, a kolejne pokolenia zastąpią stare, czy nam się to podoba, czy nie.
Do czasu, aż wszystko jebnie i obróci się w perz, kurz i błoto pośniegowe.
Tylko to będzie trochę później. Na razie żyj pełnią życia. Ciesz się tym jak niekończącą się imprezą – odkrywaj świat każdego dnia, choć czasem wydaje się, że to dzień świstaka, część druga.
Spójrz w lustro. Czy ten leśny dziad to ta sama osoba co 10, 20, 30 lat temu? Gdzie się widzisz za 10 lat? W dżungli? psychiatryku? na Powązkach? czy przed telewizorem?
Trudno jest łatwo żyć – wyświechtany slogan, ale pamiętajmy, że problemy były, są i będą – te małe i te wielkie, przytłaczające, terminalne. Nie wahaj się zatem ani chwili! Wrzuć czasem trochę gówna do wentylatora, wsadź se patyk w szprychy przedniego koła roweru, którym zasuwasz z góry. A co tam, będzie albo gorzej, albo lepiej, albo tak samo.
I nie bój się ufać ludziom – nie wszystkim oczywiście, bo są również szuje i inne uje, ale bycie ciągle podejrzliwym i szukającym dziury w całym może skończyć się zawałem, udarem, wrzodami i innymi bólami. Stres zrobi swoje i załatwi cię, tak, że nie będziesz wiedział kiedy.
Zatem: uwaga, luz, zapierdziel, odpoczynek – wszystko w swoim czasie, rytmie i z odpowiednią równowagą.
Jak zwykle.
Do przodu!
