#1929 – powrót do przeszłości

Ostatnio aktualizuję wiedzę i doświadczenie w zakresie literatury. Nadrabiam lektury, które pominąłem w liceum. Czy to dobrze, cze źle, trudno oceniać, ale jedno jest pewne – nigdy nie jest za późno by zrobić coś co można jeszcze zrobić.

Czasem nagroda jest ulotna. Satysfakcja, uśmiech, przelotne podziękowanie wzrokowe. Zrozumienie czegoś po latach, bądź utwierdzenie się w przekonaniu, że dalej nie ma to sensu, jest wartością nieocenioną i ponadczasową.

Drugi fakt jest taki, że niektórych rzeczy po dziś dzień nie sposób zrozumieć czy dać ponieść się wizji autora. Być może jest to zbyt odległa perspektywa od naszych czasów, a być może mój poziom ignorancji jest zbyt wysoki i uniemożliwia dostrzeżenie nieuchwytnej przesłanki zawoalowanej niuansami przedstawianych emocji czy wydarzeń.

W każdym razie można spojrzeć na kładzione w nas oczekiwania i popatrzeć na rezultaty własnych działań i zaniechań. Można również sobie pogdybać, co by było…. i jak fajnie można ponawymądrzać się nad tymi, którzy wchodzą w swoją dorosłość i mają wizję, marzenia i trudne do spełnienia oczekiwania.

Fajny tekst jaki widziałem dzisiaj: koleś poszedł na marsz kilku tysiąc kilometrowy, a celem jego było odnalezienie Boga. Drugi kolo to skomentował krótko: jeśli Bóg istnieje, nie trzeba go szukać. A ten gość po prostu poszedł, bo chciał sobie sprawić przyjemność spacerowaniem.

Nie musimy niczego udowadniać ni sobie ni innym, a róbmy to co chcemy, sprawia nam przyjemność i nie sprawia krzywdy innym.

I tak nie zadowolimy wszystkich, a jeśli nawet się potkniemy, to miejmy radochę z tego, że kogoś na pewno nasze problemy ucieszą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *