#1931 – ściana

Czasem, raczej częściej niż rzadziej napotykamy ścianę.

Ci którzy przebiegli maratonów kilka, ze dwa – wiedzą co to jest.

Lecisz, wiesz po co, jest motywacja, jest siła i moc, aż tu nagle ktoś odcina prąd, magistralę informacji i dopływ środków odżywczych.

I jesteś TU, sam, niby nie sam, bo ludzi dookoła w pytonga, ale sam, bo odcięty od świata, nie masz siły, a co ważniejsze – nie wiesz po co miałbyś robić, to co robisz, nie mając na to ani siły, ani chęci, ani uzasadnienia, ani, na pierwszy rzut oka możliwości.

I teraz wchodzi ONA ubrana cała na biało i ON ubrany cały na „ujebany kebabem uniform w formie kombinezonu” i patrzą na Ciebie z politowaniem, nadzieją i rozrzewnieniem. To sa twoje „anieły Struży” ( Struża – miejscowość w woj. lubelskim, niedaleko Świdnika). Jeden lepszy od drugiego (jedna / druga – można zmienić w zależności od upodobań osoby aniełującej). I wyciągają czipsy krewetkowe i patrzą jak tyś umęczon, swoim zajebaniem w sobie, szukasz odpowiedzi na pytanie dręczące ludzkość od wieków: „Gdzie są pieniądze za las?”

W końcu ocierają twarze szamtkami antystatycznymi otrzymanymi przy przeglądzie swych niebieskich rydwanów, wyciągają kije samobije i grają w papier, kamień, nożyce, by zdecydować, które z nich ma z Tobą coś zrobić.

„rach ciah ciach baba w piach” – wyobraźmy sobie, że dzisiaj wygrywa ONA. Nazywała się kiedyś – Biała Siła, ale od jakiegoś czasu, nie kojarzono dobrze jej imienia, dlatego zwą ją teraz po prostu: „RGB:255:255:255 o Wektorze Dodatnim i Dowaleniu Energetycznym” w skrócie eRkaW_DeDeE.

Podchodzi do Ciebie dostojnie niczym Armia Czerwona do Warszawy w ’44 i czeka aż ogarniesz, żeś żyw jeszcze. Po stwierdzeniu pozytywnym faktu tego wyciąga w kierunku twojej twarzy dłoń, byś mógł policzyć palce, które widzisz przed sobą. To są palce przeznaczenia, które mogą wskazać Ci kierunek, w kórym możesz podążać, ale nie musisz. Bo to Twoja wola…. No nie do końca Twoja, ale przy woli zostańmy. Następnie delikatnie wydziela Ci blachę w potylicę, podobnie jak czynili to koledzy, gdyś pojawił się w szkole po wizycie u fryzjera. Ruch jest szybki i energiczny, aż widzisz gwiazdy odbiten a powiekach będące projekcją siły drzemiącej w twym jestestwie. I już wiesz, że Twój wszechświat jest w Tobie. Od wnętrza promieniuje Twa energia życiowa, i nie potrzebujesz zewnętrznych źródeł by osiągnąć cel życia – umrzyć w spokoju i spełnieniu.

Budzisz, się – zaciskasz pośladki (ciekawe czy to najczęściej występująca fraza w tym blogu) i mówisz w myślach: „a …brzydkie_określenie_penisa_na_3_głoski… Ostatni raz. I zaczynasz robić swoje. Pam Pam Pam. Idzie jak po grudzie, ale ruszasz i się kręci. Czasem łzy płyną Ci po policzkach, czasem boli tak, że nie wiesz jak i dlaczego. Boli choć nie powinno, bo nie ma co Cię boleć. Jesteś w końcu kimś kto jest potwornym uosobieniem zła i dobra w jednym. Jesteś Światłem Zarannym i możesz przez tę chwilę, która może trwać dowolnie długo, świecić i dowieźć to co trzeba na czas.

I cyk, zrobione. Emocje opadają, adrenalina spada. Jestes znowu w szarej rzeczywistości, spompowany, przygnieciony i szczęśliwy.

Że to na razie koniec tego etapu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *