Szara rzeczywistość jest zajebista.
Robisz co robisz, ciułasz grosz do grosza, realizujesz zadania wiązania końca z końcem, tak by nie zesrać się przy tym.
Jest co do garnka włożyć, jest co pozmywać i jest jak zatankować pojazdy, którymi wozisz twoją dupę tam gdzie możesz. Żyć nie umierać i cieszyć się możliwością spełniania małych zachcianek.
Najtrudniesza jest akceptacja normalności i przywyknięcie do tego, że to co standardowe i przewidywalne, jest największą przygodą życia. Przygodą i nagrodą. To co kreujesz sobą jest twym największym sukcesem i dowodem na to kim tak naprawdę jesteś. Nikt nie będzie wiedział z czym się mierzysz w życiu, jakie demony szepczą ci do ucha i do czego cię próbują namówić. Czasem trzeba z nimi negocjować, czasem trzeba ich po prostu nie zauważać, ale to nie jest takie proste jak nawlekanie nitki na igłę po zakropleniu sobie atropiny do oczu.
Demon demonowi nierówny. Czasem jesen z nich ma wolne, dlatego przysyłają pracownika na zastępstwo, czasem praktykanta, ale często kontrolera i wizytatora nadzorującego pracę tego gałgana.
I weź się wtedy w garść i nie daj się temu słodkiemu jak miód lipowy głosowi….
„Nie rób tego, czy owego. Zrób tak i tak. Będzie fajnie i przyjemnie. Zobaczysz i poczujesz na własnej skórze”
I rzeczywiście, jest fajnie. Krótko. Zaraz jednak chcesz więcej i więcej. Potrzebujesz kolejnego bodźca, więcej i więcej. Ale zamiast coraz lepiej zaczyna być gorzej i nie do końca jak ci naobiecywali. I wiesz o tym, bo to za każdym razem jest coraz słabiej i gorzej, a ty walisz głową w mur, jakby to miało w jakiś sposób odczarować rzeczywistość.
No i pora zakończyć to podróżowanie po błędnym kole. Trzeba tak czy inaczej powiedzieć sobie dość. Bo nikt za ciebie tego nie zrobi. A żal możesz mieć tylko do siebie….
Żyj zatem pełnią życia i odkrywaj swą idealną Szarą Rzeczywistość (Grey Reality)
