#1959 – A to feler, westchnął seler

Z zapisków parapolityka Mac-Ieja:

[…]

Czasem strach się do czegoś dotknąć. Działa to , działa, nie wnikaj i korzystaj.

A tu zaraz przyjdą wymyślą nowy kraj, wojna, kaizen, lean, automatyzacja, autonomiczość i „para w gwizdek temu kto rzuci kamień jako pierwszy” [sic].

Wszyscy zachwalają, cieszą się, klaskają i przymykają oko na drugie dno.

Na początku wypieramy z siebie chęć do zmiany i ci co o tym wiedzą, tym prędzej przyklaskują praktykom zmiany i odganiają to uczucie wyparcia.

Dlaczego?

Bo każdy odstający gwóźdź zostanie wbity i pozostaną jedynie:

a) przodownicy

b) część związkowców czynnie działających w obronie mas.

c) mniejszość

Mas już nie będzie, zatem i związkowcy staną sie później zbędni a także będą obarczani winą za zaistniały stan rzeczy.

Jest jeszcze mniejszość, ale wiadomo – mniejszość to mniejszość, trzyma się ją po to aby pokazać wtedy, gdy ktoś przyjdzie zapytać: „a macie mniejszość?”

Mniejszość nigdy nie będzie równa z „dobrość”. I nie będzie jej za dużo – bo to już nie mniejszość…

Zatem, jeśli masz chęć na kontynuację to zostań przodownikiem, jeśli masz być hamulcowym to i tak cię obejdą na gazomierzu i wystrychną na Dudka.

Jak masz co brać to bierz i spylaj, a jak nie, to zasuwaj w rytmie słynnego już; „hop hop hop”.

Hej, kto Polak, na bagnety!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *