Ach jak my kochamy tradycję.
W sumie to czasem jej nie lubimy, ale podążamy, bo co ludzie powiedzą…
Zupełnie jak te małpy z bananmi, drabiną i prysznicem….
https://michalpasterski.pl/2012/11/malpy-drabina-i-banany
A co więcej często działamy wbrew sobie i temu co nam się wydaje.
Dajmy np. taki przykład ekologii i słusznej idei ograniczania emisji dwutlenku węgla. Dążymy (w dobrej wierze), żeby tę emisję utrzymać na niższym, niż obecnie poziomie, by ograniczyć ocieplenie, ale wciąż palimy znicze na cmentarzach, czy to w wybrane święta czy codziennie, a wyprodukowanie jednego znicza emituje 300-500g CO2 . Spalenie tego dziadostwa, (oczywiście w dobrej wierze i dobrymi intencjami) to kolejne 100-200 CO2 . Jeśli do tego dołożymy wiązaneczkę, (bo żeby się rodzinie i „somsiadom” podobało) to generujemy kolejne 1,5-3 kg CO2 . A później to trzeba wyrzuć, wywieźć na wysypisko i rozkłądać przez setki tysięcy lat.
Zaraz powiecie, hola, hola, rośliny to zużyją bo jest im to niezbędne do fotosyntezy. Tylko mała paprotka w domu zjada 5-10g CO2 rocznie, drzewo liściaste 10-30kg rocznie, a hektar lasu 10-20 ton.
Podobnie inne czynności, domowe kosztują naturę wiele zniszczeń – np. ja osobiście z lenistwa praktycznie nie prasuję (i nikogo z domowników do tego nie zmuszam, żeby nie było) ograniczając się jedynie do prasowania koszul, których używam rzadko. Wyprasowanie jednego T-shirta to około 70-120g CO2 – jakaś masakra… Także z lenistwa, przyczyniam się do ekologii, żeby nie było.
I teraz nie wiem czy się napić kolejnej gorącej kawy, bo zagotowanie na nią wody to kolejne gramy CO2 , czy może lepiej jakiego prompta zapuścić zamiast tego do EjAja co jest proównywalną wartością….. (tak z 10g CO2)
A na koniec i tak przywódca lub przedsiębioraca lecąc odrzutowcem przez pół świata by załatwiac brudne interesy nas wszytkich, między wschodem i zachodem, produkując ze 3T CO2 na jeden przelot.
Ech ta tradycja i biznesy, a i ciągła walka o pokój ….
