#1967 – nostalgia za przyszłością

Jest taki czas, kiedy chcemy być gdzieś indziej. Tęsknimy za czymś nieuchwytnym, co wypełni lukę w naszym jestestwie. Spowoduje ulgę w egzystencjalnym bólu spowodowanym paradoksem życia.

Być i mieć.

Chcieć i móc.

Wojna i spokój.

Pokój i chaos.

Strategia, taktyka i operacja.

Dobrze wiedzieć dokąd się zmierza, jak to osiągnąć i co robić, żeby się w tym wszytkim nie pogubić…

Mamy wiele odpowiedzi na pytania, do których jeszcze nie dotarliśmy. Mamy wiele rozwiązań do których nie mamy stworzonych odpowiednich zadań, ani teorii, które dopasują się do praktyki.

I co? I trzeba stanąć i pomyśleć. Nie za dużo. Nie bądźmy filozofami, bo to nic nie da. Skoro tylu mędrców przed nami nie zdołało znaleźć jednej i sensownej odpowiedzi na to pytanie, to czy należy zakładać, że jest takowa dostępna, adekwatna, akuratna i wystarczająca dla wszystkich? Wydaje się, że nie zatem możesz wymyśleć własną ścieżkę lub wybrać jedną z dostępnych. Co więcej – jest ich prawdopodobnie nieskończenie wiele, a każda jest trochę inna, w zależności od tego kto ją prześwietla, analizuje i na jej podstawie wyciąga wnioski.

Twoja ścieżka jest twoja – wolna i darmowa – (free, slow), możesz podczas kreowania jej zarysu prosić i zadawać pytania (ask and ask), a zadzieje się tak czy inaczej to co zadziać się ma, przy odpowiednim ułożeniu konstelacji gwiezdnych, ułożeniu elektronów czy splątaniu DNA i powstających błędów przy jego replikacji.

Będziesz też pewnie zmieniać zdanie i pragnąć zrobić inaczej niż można było w danym momencie. Ale co tam. Raz się żyje ten sam raz. A to co pozostawisz po sobie może i tak zostać zmanipulowane w odpowiedni sposób i tak przedstawione potomnym, że jedni będą Cię kochać, inni nienawidzieć, a jeszcze inni nie będą mieli pojęcia o Twoim istnieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *