Czy więcej nas dzieli czy łączy jako członków i członkinie społeczeństwa?
Czy bardziej chcemy się zbliżyć do siebie i zrozumieć co nami kieruje, czy chcemy zostać posegregowani i zwektoryzowani aby emanować naszą odrębnością i zajebistością tkwiącą w szczegółach?
A może chcemy 2 w 1 i pragniemy, żeby było po naszemu i wszyscy jednakowo przestrzegali tych zasad, które NASI narzucają i każą się do nich stosować by spełniać warunki dopustu SIŁY WYŻSZEJ (jako SIŁĘ WYŻSZĄ – wpisz sobie, co tam aktualnie uważasz) ?
A może to, tak czy inaczej bez sensu? Żadna z tych dróg, jeśli się je zrówna, nie prowadzi do sensownych celów i wniosków. Bo pomimo wielu podobieństw, o naszej tożsamości świadczą różnice, dzięki, którym jesteśmy indywidualnościami. Często siatki centylowe mogą nam pomóc zorientować się gdzie jesteśmy, ale mogą również dać poczucie obcości, separacji oraz wykluczenia z grupy, w której się aktualnie znajdujemy – przypadkowo, intencjonalnie i zgodnie z nasza wolą lub zostaliśmy do niej wtłoczeni siłą.
To co normalne tu i teraz, tam czy siam, wczoraj lub za kilka lat będzie czymś chorym, nienormalnym lub zboczonym. I nie chodzi tu o żadne konkretne zachowanie, ale o całość możliwości, które tylko mogą na przyjść do głowy.
Jako przykład można podać jedzenie pierogów (klusków) leniwych na słodko lub słono. 😉
Tolerancja, zrozumienie, akceptacja i empatia. Dziwne słowa, których, pomimo że więcej w naszych rozmowach, to jeszcze daleko do stanu, który pozwoliłby na otwarte powiedzenie tego, czego niekórzy się boją wypowiedzieć, pomimo tego, że nie robią nikomu krzywdy ni namawiają do złego.
Być czy być sobą, a może nie być? – Oto jest pytanie.
