#1977 – krzyk

Świat się kręci. Nowy rok, wyzwania podsumowania i sranie w banie. A przede wszytskim szukanie oszczędności. Blue monday za pasem, myśli samobójcze, depresja i byle do wiosny – biznes as jużłel.

Z drugiej strony nadzieja i oczekiwanie, że ten rok będzie lepszy! Przecież powitaliśmy go fajerwerkami i litrami wypitego alkoholu. Na zdrowie, za zdrowie i ku pamięcia, na pochybel. Jeśli ktoś nie powziął postanowienia noworocznego to pora najwyższa, bo za chwilę trezba je będzie odpuścić, żeby nie było, że słomiany zapał nie będzie miał okazji buchnąć ogniem piekielnym. Nie dajmy się zaskoczyć jak drogowcy, śniegiem na początku stycznia! Nie bądźmy zadufani i zniesmaczeni! Planujmy i przyrzekajmy sobie to co należy!

Wszystko jest proste w realizacji i do zrobienia, trzeba sobie tylko dobrze poukładać. Jak nóżki w galarecie i skarpety parami w szufladzie.

Keep smile, keep going, and crawl to the target.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *