Ten tydzień jest ciężki. Wiadomo – w najbliższy poniedziałek będzie „blue monday”.
Czy ta wiedza powoduje ułożenie się nastroju czy to działanie nie związane z tym faktem? Wszak powinno być trochę lepiej – dzień zauważalnie się wydłuża, idziemy jak burza przez kolejny rok – 17 dzień na liczniku…
Ale, … , ale, przecież problemy nie znikną pod śniegiem na zawsze – wyjdą wcześniej czy później, podobnie jak czekająca tam psia kupa.
Z wiekiem mamy coraz więcej możliwości wyboru, możemy świadomie stanowić o tym co myślimy, robimy, wybieramy, przecież każdy z nas może uczyć się na własnych błędach.
No i tutaj znowu jest dysonans poznawczy – czy my się uczymy skutecznie? Czy na te błędy możemy sobie pozwolić? Czy wiemy kiedy robimy dobrze, a kiedy źle? Czy mamy świadomość i wiedzę, kiedy z nami zaczyna się dziać źle? Czy zmiany są tak , dla nas, niezauważalne, że traktujemy je z normalnością, przyzwoleniem dalszych działań i wzmocnieniem wiary w to co robimy?
Kogo słuchać? Komu wierzyć? Najbliższym, sobie, lekarzom, niezawisłym sądom, moralnym strażnikom żyjącym w ascezie i wśród praw bożych, czy może modelom LLM (które niczego nie rozumieją, nie wiedzą, a jedynie bazują na prawdopodobieństwie)?
Mamy coraz więcej pozornych możliwości, ale te prawidłowe drogi, niczym szlaki turystyczne, w dużym zakresie, pozostają niezmienne. Czy używasz mózgu? Czy tylko ci się tak wydaje? Czy ktoś ciągnie za sznurki? Czy ty jesteś lalkarzem ożywiającym siebie jako marionetkę?
Teraz wszystko jest bardziej dostępne i akceptowalne. Teraz wszystko jest widoczne i weryfikowalne. Jesteśmy podani na tacy do głębszej psychoanalizy i możliwości weryfikacji i pomiaru składników, z których się składamy, a i tak….
Niewiele wiemy….
O życiu, o nas samych, o świecie, o tym co jest NAPRAWDĘ dobre a co ZŁE.
Ktoś coś nam powie i musimy to ocenić, świadomie, nieświadomie – jakie jest prawdopodobieństwo, że to jest prawdziwe, sensowne, mądre, rozsądne, głupie czy nieistotne…
Patrzeć do przodu? Wstecz? Tu i teraz?
Zamartwiać się? Cieszyć? Porównywać do siebie z kiedyś tam? Szukać drogi na kolejne 5, 10, 15, 20 lat?
Co widzisz teraz? Co będziesz widział za 10 lat? Czy będziesz widział? Czy będziesz? Czy będzie świat?
A może wystarczy medytacja, komtemplacja, wiara, oddanie odpowiedzialności naszej „HajełPałe”, niezależnie czym to jest (o ile jest)?
Jakie to ma znaczenie?
Trzeba zakasać rękawy, wziąć łopatę i robić slajdy do kolejnej niepotrzebnej prezentacji. A nie czekaj, czekaj, przecież za to mamy co do garnka włożyć… I jest to coś co daje nam dumę i satysfakcję.
Machaj myszą, wypełniaj tabelki i śledź postępy swojego rozwoju!!!
Co jest zatem pewne?
To co zawsze.
Śmierć i podatki.
