Tydzień kolejny głównie w poziomie, z uwagi na nogę w gipsie.
Ćwiczenia izometryczne na czworogłowe uda oraz kilka treningów „pompkowych”. Generalnie nie jest źle.
Czekam aż będzie lepiej, a większość czasu przespałem.
Tydzień kolejny głównie w poziomie, z uwagi na nogę w gipsie.
Ćwiczenia izometryczne na czworogłowe uda oraz kilka treningów „pompkowych”. Generalnie nie jest źle.
Czekam aż będzie lepiej, a większość czasu przespałem.
Tak sobie siedzę. Noga w gipsie od tygodnia, to co mam zrobić? Na razie, tak jak wspomniałem, siedzę, a w właściwie leżę z nogą w elewacji. Leżę i myślę, w przerwach w spanku i zastanawiam się jak bardzo marzenia różnią się od planów oraz scenariuszy, których wolelibyśmy uniknąć.
Bo wiecie, wszystko jest dobrze, jak jest dobrze. Jak jest źle, to w sumie też jest dobrze, bo zawsze może być gorzej. Zawsze może być też lepiej, z takiego czy innego punktu widzenia, ale koniec końców – jest jak jest. I tyle.
Akceptuję stan rzeczy i robię co mogę, bo wykorzystać ten czas najlepiej jak potrafię – dla siebie i dla innych. Mam co robić, mam o czym myśleć i mam chęć do działania, a jedyne co mnie teraz powstrzymuje od robienia miliona rzeczy to zalecenia lekarskie i zdrowy rozsądek – głównie mojej ukochanej żony. Bo mój zdrowy rozsądek – nie ukrywajmy – zatrzymał się w rewolucyjnym rozwoju jakieś 30 lat temu. Później, to już jego rozwój pełznie z szybkośćią pantofelka – 2,5 mm/s.
Jest czas na działanie pasywno bierne, połączone z aktywnością intelektualną ograniczoną poprzez akceptację: a) bólu i b) obniżonej sprawności ruchowej.
Śpię, jem, ćwiczę i odpoczywam. Wizualizuję i myślę jak, wyciągnąć z tego więcej niż samo osiągnięcie stanu sprzed kontuzji.
Mam coraz więcej pomysłów, planów i chęci na jak najszybszy powrót do pracy, treningów, spacerów i znowu wiem, że w życiu nie wystarczy czasu, na poznanie nawet części tego co chciałoby się przeżyć.
A najważniejsze jest poznanie siebie i polubienie tego kogoś kto jest Tobą i spędza z Tobą 100% czasu i jest za Ciebie w 100% odpowiedzialny. I dopiero gdy zrozumiesz, że nie jesteś niezniszczalny, niezastąpialny i najważniejszy na świecie, poczujesz miłość i radość z życia. Miłość do siebie i innych. Poczuj akceptację i pozwolenie sobie i innym, na bycie sobą.
Każdy z nas ma wady, niedoskonałości i swój osobisty urok (z chłopskiego „na psa urok”). Dajmy sobie szansę na życie i na rozwój. Na drogę ku szczęściu i na szczęście w drodze. Bo dzięki wszystkim fizykom, przecież wiemy, że niezależnie od tego, że leżymy czy siedzimy, to jesteśmy w ciągłym ruchu w czasie i przestrzeni. Kochajmy się, cieszmy życiem i radujmy tym co mamy.
Żarło, żarło i się wyjebało. Znaczy ja się wyjebałem, połamałem i po wtorkowym i czwartkowym treningu zostały tylko marzenia….
Piątek rano 13 luty 2026 – przezstawowe złamanie dalszego końca bocznego kości piszczelowej nogi prawej. Naderwanie struktur stawu skokowego. Gips i kontrola u ortopedy 24 lutego 2026.
Na razie kwitnę i staram się docenić to co zostało mi zafoerowane przez los.
A zawody? Pożyjemy, zobaczymy, nie te, to będą przecież inne…
Prawie jak w klasyku Piersi – Suka ciemna :
Szedłem sobie ulicą, to był poniedziałek, albo całkiem inny dzień, nie zapamiętałem.
Nagle błysnął lód i błysnęły ślepia, kostka złożyła się w pół, a dupa na glebę.
Pomóż mi, pomóż mi, złamałem kooości,
Pomóż mi, pomóż mi… Pliz. Pliz. Pliz.
***
Śmieszne jest to, że nie ważne, czy to tłusty czwartek, nie zajedzony odpowiednią ilością pączków, czy piątek trzynastego, czy znasz pady karate i widzisz lód na chodniku. Może zdarzyć się coś, co przewidujesz i jest prawdopodobne, że wystąpi, i w zasadzie jesteś na to przygotowany, a nagle idzie coś ciut-ciut (po rosyjsku: чуть чуть) nie tak, jak byś sobie życzył. I dupa zbita. A raczej kostka zbita. Połamana wręcz.
Noga się złożyła – w zasadzie stopa, siadłem na niej ciężarem moich 8x kg, coś chrupnęło – i już wiedziałem, że piątkowy, niedzielny i pewnie jeszcze więcej treningów mam już z głowy…
Na SOR elegancko – po niecałych 5h siedzę sobie na wózku z nogą w gipsie i diagnozą, po RTG i CT – złamanie przezstawowe bocznej częsci dalszego końca kości piszczelowej, skręcenie stawu, naderwanie więzadeł i stawu.
Leżeć nie obciążać z nogą w elewacji. Zatem na razie, pora zająć się tym co można – odpoczynkiem pracą nad sobą, odpoczynkiem i nie denerwowaniem najbliższego otoczenia.
Świat musi poczekać na mnie. Wrócę, silniejszy i bogatszy o kolejne doświadczenia. A właściwie, to ja się nigdzie nie wybieram. Robię co mogę i co mi wolno.
Dobrze, że mam zajebiste wsparcie!!!
Za stary jestem, by się tym wszystkim przejmować. Show must go on!!!
Ile trzeba w sobie mieć cierpliwości by znosić życie jakim jest?
Codzienne przeszkody i paliki wkładane w szprychy, mają niby nas motywować do ciężkiej, przyjemnej pracy i osiągania kolejnych celów, ale jak się później okazuje – większość z nich to cele optymalizacyjne.
I czy to dobrze czy to źle? Robić coś co jest bez sensu a przynosi kasę? Czy nie robić tego i nie dostawać kasy? Czy może nie robić i mieć z tego jeszcze więcej?
Więcej – tylko czego? Czasu, pieniędzy, problemów czy po prostu żółci, która może przelać szalę goryczy. Ciach, ciach, ciach: NA PLASTERKI – jak już to ostatnio pisałem. Coraz bardziej ten zakrzyk Zbójcerzy podoba się dla mnie!
Wracając do sedna:
Im więcej Ciebie tym mniej – jak to śpiewała Natalia Kukulska…. A może jak to zwykle, odwrócić kota ogonem i zaintonować: Im mniej Ciebie tym więcej – wolnego czasu na przemyślenia, analizę i usprawnienia własnych poczynań, szczególnie w dobie ogólnych zmian i pojawiających się nowych możliwości i trendów.
Już czuję ekscytację myśląć o zbliżającej się podróży….
Kolejny tydzień za nami. Jakby cięższy a lżejszy.
Cięższy dlatego, że jeszcze borykałem się z jakimś wirusem i ledwo przezyłem wtorkowy trening.
Lżejszy, bo we czwartek luźno na sekcji, piątek oraz sobota regeneracja i odpoczynek, a w niedzielę kata w klubie z innymi naszymi zawodnikami.
W tym tygodniu było więcej refleksji, akceptacji, oglądania, analizy, próby znalezienia własnej interpretacji oraz poprawa szczegółów. Jeszcze tydzień na myślenie i analizy i potem łogieeeeeńńńńń!!!! Trzeba będzie pocisnąć i przejść do BPS.
(BPS – Bezpośrednie Przygotowanie Startowe)
Jesteśmy hipokrytami jako ludzkość, a nawet jako mniejsze społeczności, nie mówią co jednostkach. Do tego wszystkiego trudno pogodzić się nam z ograniczeniami własnej wiedzy i trafności swoich spostrzeżeń i wyciągania wniosków.
Wiem, ględzić sobie możemy, ale teraz pora na przykład z życia… Teoretyczny? Praktyczny? Oparty na historii pisanej przez życie?
Połączmy zatem różne dziedziny – politykę, ruchy prokobiece (żeby nie powiedzieć feministyczne), garncarstwo, informatykę (sztuczną inteligencję), prawo, filozofię, kształcenie kadrami zarządzającymi i zdrowy rozsądek.
Pomyśl, zastanów się i wróć tu za chwilę – poczytasz co ja wymyśliłem.
3, 2, 1 – lecimy….
Część I
Zaczenimy od kształcenia managerów (i nie tylko!) – zajmujemy się różnymi dziedzinami prawa, nowych technologii i jednym z tych aspektów szkolenia jest konieczność przekazania wiedzy o ochronie danych wrażliwych (np. osobowych) i aby ją zapewnić proponowana jest ich anonimizacja, przed wysłaniem do chmury i przetworzeniem przez modele LLM. Jedną z metod jest ONTOLOGIA! I po co wykrzyknik? Bo ONTOLOGIA to dział filozofii zajmujący się badaniem bytu, czyli tym, co istnieje, jaką ma naturę i w jakie relacje wchodzi z innymi elementami rzeczywistości. Można ją nazwać „nauką o tym, co jest”. I to określenie, definicję przeniesiono do Informatyki by maskować (anonimizować dane)- Jan Kowalski na np. {IMIĘ} {NAZWISKO}. Ok świetnie! Słowo jak słowo – dostało, jak to w życiu bywa, drugie znaczenie, mające jakiś związek z pierwowzorem i jest wykorzystywane w słusznym celu.
I teraz się zaczyna – taką rzecz akceptuje wielu prawicowców i nie przeszkadza im to. Super sprawa.
Ale jak szefową firmy nazwiemy PREZESKĄ, to już im to nie gra.
INŻYNIERKA?
PILOTKA?
Te słowa są zarezerwowane i nie można już ich użyć w innym znaczeniu!!! To dla nich nie do przejścia i nie do ogarnięcia rozumami swemi (sic!).
A taką ONTOLOGIĘ można?
Ciekawe jest to – tutaj chyba należy przeprowadzić ankietę, czy jak ktoś kogoś określi się mianem DZBAN, to wtedy skojarzą to z wyrobem garncarskim? Czy może przyjdzie im jakaś inna definicja tego słowa?
Część II
Następnie poprosiłem CHATA GPT (5.2) promptem:
Pokaż krótki przykład łączący ze sobą następujące dziedziny: ruchy prokobiece (żeby nie powiedzieć feministyczne), garncarstwo, informatykę (sztuczną inteligencję), prawo, filozofię, kształcenie kadrami zarządzającymi i zdrowy rozsądek. Całość zawrzyj w 6 zdaniach z uzasadnieniem, zachowując ton moralistyczno, sarkastyczny.
Oto co napisał:
Wyobraźmy sobie warsztat garncarski prowadzony przez ruch prokobiecy, który – zamiast kolejnej konferencji o „szklanym suficie” – uczy menedżerów lepić glinę, bo nic tak nie uczy pokory jak krzywy dzban po godzinie samozachwytu.
Na zapleczu działa system oparty na sztucznej inteligencji, który analizuje decyzje zarządcze tak samo bezlitośnie, jak piec ceramiczny weryfikuje wilgotność naczynia – bo ani algorytm, ani ogień nie mają cierpliwości do pustych sloganów.
Prawo przypomina tu instrukcję wypału: można je ignorować, ale wtedy produkt pęka, a odpowiedzialność nie jest metaforą, tylko paragrafem.
Filozofia dodaje prostą, staroświecką prawdę Arystotelesa, że cnota leży w umiarze – również między ideologicznym zapałem a rozsądkiem, który każe sprawdzić, czy koło garncarskie w ogóle się kręci.
Kształcenie kadry zarządzającej polega więc nie na powtarzaniu modnych haseł, lecz na zrozumieniu, że organizacja jest jak glina: reaguje na nacisk, zapamiętuje błędy i nie daje się formować bez konsekwencji.
A zdrowy rozsądek – ten niedoceniany surowiec – podpowiada, że równość, technologia i prawo mają sens tylko wtedy, gdy służą realnym ludziom, a nie próżności tych, którzy mylą moralną wyższość z kompetencją.
Jak dla mnie tak słabe, ze nie wiedziałem czy to wklejać tu, ale niech będzie.
Także ten, można jeszcze bazować na starym, sprawdzonym mózgu i intuicji.
Czy kiedykolwiek dotrzemy do prawdy? Czy nasza prawda będzie prawdą dla innych? Jakim wielomianem czy inną funkcją opisywana jest prawda i w którym jej ekstremum aktualnie się znajdujesz? Ile ma wymiarów i jakim wektorem możemy przemieszczać się pomiędzy poszczególnymi punktami?
Na te i na inne pytania znajdziemy wiele odpowiedzi, które jednak będą zmieniać się w czasie po pojawianiu się nowych okoliczności i po przeżywaniu przez nas kolejnych przygód na drodze życia.
Czy zło jest złe? Czy dobro jest dobre? Jak bardzo mniejsze zło przeważa większe zło i kiedy staje się minimalnym dobrem? Jak się ma dobro jednostki do dobra ogółu? Co trzeba przetransformować by jedną prawdę zmienić w inną?
Jak do tego dojść i ile czasu musi minąć by ten cel osiągnąć?
Ile pokoleń musi przeminąć by ten cel osiągnąć?
Czy trzeba zmienić mentalność odbiorców? Przestraszyć ich? Zachęcić? Zmobilizować? Pociągnąc za sobą, czy raczej popchnąć do celu?
Jakiego języka uzyć? Korzyści materialnych? Wizji niedotrzynania regulacji? Pustki? A może Piekła?
Czy ludzie są głupi czy mądrzy? Czy lepsi uzbrojeni czy bezbronni? Wierzący w zabobony, czy wielką, nieuzasadnioną, wielkość własnego jestestwa?
Co myśli druga strona? Jak to odbiera? Czy to w ogóle kogoś to obchodzi?
Kasa musi się zgadzać. Przynajmniej ta w tabelkach, wierszach i kolumnach….
Keep Calm and Fuck Yourself with Smile on Your Face.
Zapamiętaj z tego -> Smile on Your Face -> SYF….
W zasadzie można się kłócić o wszystko i mieć żal do świata o każdy irytujący szczegół. Można i nawet niektórzy dążą by wykorzystać taką sposobność by odsuwać nieuchronności życia o mikrosekundy zamiast skupić się na rozwiązaniach dotyczących niewygodnych zdarzeń.
Analiza do analizy – „Kto był temu winny?” i „Jak do tego doszło? Nie wiem”. I nie dość, że nie posuwamy się do przodu, to jeszcze, poza oskarżaniem, brak konstruktywnego planu do uniknięcia podobnych wpadek w przyszłości…
Bo to oni, to nie nasza wina, wysłaliśmy przecież e-maila lub (i, albo): bo nie zrozumieliśmy dokładnej definicji schematu możliwego rozwoju sytuacji na podstawie zamieszczonych przez Państwa informacji.
Zatem trzeba uzbroić się mindfulnes, olewatyzm i wywaloność jajowatą. Nabrać wody w usta i przeczekać pierwszą falę. Wtedy gdy odchodzi z powrotem do morza, można przystąpić powoli do tłumaczenia i wyjaśniania, co jest oczywiście bezcelowe, ale wymagane, jesli mówimy o poprawnych stosunkach międzyludzkich.
A później fala wraca i od nowa Polska Ludowa. CND.
CND – CO NALEŻAŁO UDOWODNIĆ, CIĄG NASTĄPI DALSZY, CAŁA NASZA DRUŻYNA, CIĄGLE NIENAŻARTA DAŁNUTA, CYCKI! NIE! DUŻE! CAŁOPALNY NAWRACAJĄCY DUPOBÓL, CZY NASTĄPI DOPEŁNIENIE ….
Powoli, zgodnie z harmonogramem.
Saifa, Seienchin, Sushiho, wtorek, czwartek, piątek, niedziela.
Jest progres poprzez regres.
Niuanse i szczegóły oraz przeziębienie powodują, że czuję się jako dziecię we mgle.
Skoro jest gorzej, to oznaka, że niedługo będzie lepiej…