Jesteśmy hipokrytami jako ludzkość, a nawet jako mniejsze społeczności, nie mówią co jednostkach. Do tego wszystkiego trudno pogodzić się nam z ograniczeniami własnej wiedzy i trafności swoich spostrzeżeń i wyciągania wniosków.
Wiem, ględzić sobie możemy, ale teraz pora na przykład z życia… Teoretyczny? Praktyczny? Oparty na historii pisanej przez życie?
Połączmy zatem różne dziedziny – politykę, ruchy prokobiece (żeby nie powiedzieć feministyczne), garncarstwo, informatykę (sztuczną inteligencję), prawo, filozofię, kształcenie kadrami zarządzającymi i zdrowy rozsądek.
Pomyśl, zastanów się i wróć tu za chwilę – poczytasz co ja wymyśliłem.
3, 2, 1 – lecimy….
Część I
Zaczenimy od kształcenia managerów (i nie tylko!) – zajmujemy się różnymi dziedzinami prawa, nowych technologii i jednym z tych aspektów szkolenia jest konieczność przekazania wiedzy o ochronie danych wrażliwych (np. osobowych) i aby ją zapewnić proponowana jest ich anonimizacja, przed wysłaniem do chmury i przetworzeniem przez modele LLM. Jedną z metod jest ONTOLOGIA! I po co wykrzyknik? Bo ONTOLOGIA to dział filozofii zajmujący się badaniem bytu, czyli tym, co istnieje, jaką ma naturę i w jakie relacje wchodzi z innymi elementami rzeczywistości. Można ją nazwać „nauką o tym, co jest”. I to określenie, definicję przeniesiono do Informatyki by maskować (anonimizować dane)- Jan Kowalski na np. {IMIĘ} {NAZWISKO}. Ok świetnie! Słowo jak słowo – dostało, jak to w życiu bywa, drugie znaczenie, mające jakiś związek z pierwowzorem i jest wykorzystywane w słusznym celu.
I teraz się zaczyna – taką rzecz akceptuje wielu prawicowców i nie przeszkadza im to. Super sprawa.
Ale jak szefową firmy nazwiemy PREZESKĄ, to już im to nie gra.
INŻYNIERKA?
PILOTKA?
Te słowa są zarezerwowane i nie można już ich użyć w innym znaczeniu!!! To dla nich nie do przejścia i nie do ogarnięcia rozumami swemi (sic!).
A taką ONTOLOGIĘ można?
Ciekawe jest to – tutaj chyba należy przeprowadzić ankietę, czy jak ktoś kogoś określi się mianem DZBAN, to wtedy skojarzą to z wyrobem garncarskim? Czy może przyjdzie im jakaś inna definicja tego słowa?
Część II
Następnie poprosiłem CHATA GPT (5.2) promptem:
Pokaż krótki przykład łączący ze sobą następujące dziedziny: ruchy prokobiece (żeby nie powiedzieć feministyczne), garncarstwo, informatykę (sztuczną inteligencję), prawo, filozofię, kształcenie kadrami zarządzającymi i zdrowy rozsądek. Całość zawrzyj w 6 zdaniach z uzasadnieniem, zachowując ton moralistyczno, sarkastyczny.
Oto co napisał:
Wyobraźmy sobie warsztat garncarski prowadzony przez ruch prokobiecy, który – zamiast kolejnej konferencji o „szklanym suficie” – uczy menedżerów lepić glinę, bo nic tak nie uczy pokory jak krzywy dzban po godzinie samozachwytu.
Na zapleczu działa system oparty na sztucznej inteligencji, który analizuje decyzje zarządcze tak samo bezlitośnie, jak piec ceramiczny weryfikuje wilgotność naczynia – bo ani algorytm, ani ogień nie mają cierpliwości do pustych sloganów.
Prawo przypomina tu instrukcję wypału: można je ignorować, ale wtedy produkt pęka, a odpowiedzialność nie jest metaforą, tylko paragrafem.
Filozofia dodaje prostą, staroświecką prawdę Arystotelesa, że cnota leży w umiarze – również między ideologicznym zapałem a rozsądkiem, który każe sprawdzić, czy koło garncarskie w ogóle się kręci.
Kształcenie kadry zarządzającej polega więc nie na powtarzaniu modnych haseł, lecz na zrozumieniu, że organizacja jest jak glina: reaguje na nacisk, zapamiętuje błędy i nie daje się formować bez konsekwencji.
A zdrowy rozsądek – ten niedoceniany surowiec – podpowiada, że równość, technologia i prawo mają sens tylko wtedy, gdy służą realnym ludziom, a nie próżności tych, którzy mylą moralną wyższość z kompetencją.
Jak dla mnie tak słabe, ze nie wiedziałem czy to wklejać tu, ale niech będzie.
Także ten, można jeszcze bazować na starym, sprawdzonym mózgu i intuicji.
