#989 – Python

Lubię rozgryzać problemy, lubię uporządkowanie, tłumaczenie i analogie.

Lubię prostotę i lubię programować.

Dlaczego Python w końcu mnie urzekł?

Ot dlatego:

import this  

The Output is:

The Zen of Python, by Tim Peters

Beautiful is better than ugly.
Explicit is better than implicit.
Simple is better than complex.
Complex is better than complicated.
Flat is better than nested.
Sparse is better than dense.
Readability counts.
Special cases aren’t special enough to break the rules.
Although practicality beats purity.
Errors should never pass silently.
Unless explicitly silenced.
In the face of ambiguity, refuse the temptation to guess.
There should be one– and preferably only one –obvious way to do it.
Although that way may not be obvious at first unless you’re Dutch.
Now is better than never.
Although never is often better than right now.
If the implementation is hard to explain, it’s a bad idea.
If the implementation is easy to explain, it may be a good idea.
Namespaces are one honking great idea — let’s do more of those!

#988 – jak jest w paru słowach

Powiedz jak jest w dwóch słowach.

Jest dobrze.

A w trzech słowach?

Nie jest dobrze.

Cóż, cokolwiek nie powiesz o rzeczywistości, będzie to miało na nią bezpośrednio znikomy wpływ, natomiast pośrednio możesz oddziaływać w szerokim zakresie zarówno pozytywnie jak i negatywnie.

Można nami łatwo manipulować przekazując nam różne informacje, a w szczególności używając presupozycji ukierunkowania oraz wstrzyknięcia nieprawdziwej, często nieistotnej informacji. Im więcej prawdy, tym łatwiej nas oszukać, a najłatwiej damy się otumanić jeśli dostaniemy prawdę podaną w nieprawdziwy sposób.

Korpomowa, nowomowa, propaganda, fejkniusy, reklamy, klikalne artykuły o gównie, a przede wszystkim polityka i cele jednostek u władzy – to wszystko nas otacza i pomimo  świadomości, niejednokrotnie inteligencji, dajemy się zrobić w konia i wciągnąć w grę, w której, podobnie jak w kasynie nie sposób wygrać w dłuższym rozrachunku.

Pora zatem oczyścić umysł, posłuchać muzyki, poczytać książkę, spędzić czas z bliskimi, pójść na trening, pouczyć się czegoś nowego i powoli szykować się spokojnie na nadcodzącą apokalipsę. A to wszystko jeszcze dzisiaj. Jutro, pojutrze i tak do końca świata.

Bądź gotów na niespodziewane, bo to co usłyszysz w mediach to tylko szum, z którego ciężko wyłowić coś wartościowego.

#987 – W13

I dopiero co był nowy rok, opadł tuman kurzu, smrodu i syfu po zabawie sylwestrowej, a tu tymczasem, borem lasem, śmignęło nie wiadomo kiedy 13 tygodni. Były to tygodnie trudne, zaskakujące, niosące ze sobą wiele smutku, zwątpienia i bezradności. Takiej prywatnej, osobistej, rodzinnej, jak i ogólnoświatowej, jeszcze bardziej sprawiającej, że wszystko co nas otacza wydaje się (a właściwie jest) kruche i chwilowe. Teraz pora siąść stabilnie na podłodze, z godnością spiąć pośladki (sic), wrócić do pracy w biurze i znowu wskoczyć na wyższy poziom. Pytanie, czy to na pewno o to chodzi? A może trzeba sięgnąć jeszcze bardziej wgłąb siebie, zrozumieć co tam siedzi i co sprawi, że poza spokojem będzie można przestać martwić się o byt naszych dzieci? Naszych przyszłych pokoleń, które zasługują na to, żeby żyć godnie, jeszcze lepiej niż my.

I tu nie chodzi o jakieś bogactwo. Tu chodzi o spokój, radość i taką prostą frajdę z tego, że można być z ludźmi, że można robić to co się lubi i odpoczywać tak jak się chce, nie goniąc za króliczkiem, który okazuje się później jedynie futrzaną przynentą na charty.

#986 – ból dupy

Dużo w mediach dezinformacji, wiele jest źródeł informacji prawilnej, materiałów, programów, badaczy, ekspertów. W zakresie praktycznie wszelakich nowości pojawiających się na tapecie.

Faktem jest, że jest to g. warte, podobnie jak różne przedmioty materialne i abstrakcyjne, które pragniemy posiadać.

Prawda nie jest ani tu ani tam i w zasadzie nigdy do niej nie dotrzemy, gdyż każda porcja informacji niesie ze sobą również błąd złożony z błędu kodowania, błędu przesyłu i błędu odczytu. W każdym temacie, tak i w tym, możemy mieć tysiące różnych punktów widzenia, teorii i niby faktów, które później okazują się rzutowaniem realnych zdarzeń na pewne płaszczyzny percepcji. Eksperci od dezinformacji mają teraz masę roboty, bo muszą zwykłym szaraczkom tłumaczyć co jest poprawną informacją, co fejkiem, a co propagandą. Ekspertów liczba lawinowo rośnie, podobnie jak liczba ludzi, którzy mają z tego czy innego powodu ból dupy. Ja osobiście mam ból w krzyżu wynikający z tego, że muszę siedzieć wile godzin dziennie na wyprofilowanym, przetestowanym i ergonomicznym fotelu przeznaczonym do siedzenia. I komu tu wierzyć? Skoreo zamiast komfortowo pracować muszę szukać innych ekspertów, którzy pomogą mi ten ból usunąć, nie poprzez zwalczenie objawów, ale przez usunięcie przyczyny pierwotnej.

#985 – otrząśnięcie

Czasem trzeba dotknąć dna żeby się odbić, czasem wystarczy prosty strzał w pysk, a czasem wystarczy spojrzeć w lustro, żeby się ogarnąć. Niby w życiu coś możemy, niby mamy wpływ na pewne sprawy, ale w większości przypadków musimy po prostu mieć szczęście, szybko reagować i podejmować trafne decyzje.

Szczęście zatem jest kluczowe, ale niestety w życiu nie można tylko na nim polegać. Trzeba tak czy inaczej wziąć się za siebie i podążać drogą. Jest lepiej niż nam się wydaje, bo wszak moglibyśmy po prostu nie istnieć. Ten sens jest zupełnie wystarczający, bo gwarantuje nam istnienie naszego wewnętrznego świata i spełnienia podstawowych warunków istnienia. Szukaj wokół siebie ludzi, z którymi warto być, nawet jeśli jesteś odludkiem czy introwertykiem. W pojedynkę daleko nie zajdziesz, bo zawsze ktoś musi nad tobą czuwać, a ty powinieneś potrafić czuwać nad kimś. Ta mutualizacja powoduje, że nasze działania są więcej warte niż pojedyncze akcje i sumują się dużo więcej niż 100%.

Szczęście, zaufanie, radość i zdrowie to to co nas może spotkać najlepszego. Cała reszta to tylko dodatek. Czasem zbędny dodatek…. A czasem miłe urozmaicenie.

Podążaj drogą i pamiętaj, że wszystko może się nagle i zupełnie niespodziewanie zmienić z powodu przyczyn o jakich nie masz zielonego pojęcia.

#984 – gdy emocje już opadną

Do wielu rzeczy się przyzwyczajamy i dostosowujemy. Taka już jest natura ludzka, która z jednej strony pozwala nam przetrwać trudne czasy, z drugiej strony jednak powoduje znieczulicę i zobojętnienie na krzywdę. Innych i własną.

Co się działo na początku pandemii? Co się dzieje teraz, po miesiącu inwazji „Związku Radzieckiego” na Ukrainę?

Pierwszy kurz już opadł, świat zaakceptował zmianę, ludzie cierpią, a wielcy tego świata patrzą z boku, czekając na wykrwienie się obu stron konfliktu…

Nic nie dzieje się bez przyczyny, broniący się zadają ciosy Rosji co jest na rękę wszystkim, a słabnąca Ukraina również nikomu nie zawadzi, bo ci co ją będą odbudowywać, zbiją na tym kolejne majątki.

W czasie nalotów alianckich na południu i zachodzie Francji w celu odwrócenia uwagi od desantu w Normandii w 1944 roku, szacuje się, że zginęło od 80 do 160 tysięcy cywilów francuskich. To daje do myślenia, jak ludzi traktują inne życia i ile są gotowi poświęcić mając wyższy cel.

W naszym życiu, patrząc globalnie, nie chodzi o człowieka. Nie chodzi nawet o rasę ludzką. Chodzi o władzę, pieniądze i wpływy jednostek. I to wcale nie byłoby najgorsze, jeśli tak byłoby komunikowane nam, prostym ludziom. A niestety, celowo, nie jest, gdyz bylibyśmy przygotowani do takiego życia i większa ilość potrafiłaby się w tym wszystkim odnaleźć.

Jest mi wstyd za ludzi jako gatunek. Jest mi też wstyd za inne rzeczy bardziej bliskie rodzinnym stronom, jest mi wsted jak nasz kraj jest widziany z zewnątrz, jakie mamy wewnętrzne spory, a jad któty się pojawia na dole powoduje, że kanibalistycznie się sami pogrążamy.

Jedynym pocieszeniem jest to jak zjednoczyliśmy się by pomóc uchodźcom, ale tutaj też emocje opadną i naród, gotów do zrywów niepodległościowych również się wypali. Nie wiem czy pamiętacie z historii (ja nie pamiętałem) – w ciągu ostatnich 300 lat liczba powstań narodu polskiego zakończonych sukcesem wynosi – 2 (słownie 2).

#983 – kolejny eksperyment

Jako, że wiele rzeczy jest napisanych, których nie sposób sprawdzić, a inne niekoniecznie się odniosą do nas jako do jednostki, pewne rzeczy trzeba przetestować na sobie. Ja właśnie kończę pomału drugą fazę eksperymentu na własnej osobie, a wnioski poparte badaniami klinicznymi zostaną opublikowane już niebawem na łamach bloga Verdaduras.

Chyba, że nie będą. Zależy kto zasponsuruje badania i ich publikację.

Stay tuned!

#982 – kolejna lekcja

Każdy dzień jest ważny. Dzisiaj otrzymałem kolejną, niby oczywistą lekcję od mojego taty.

Na krótkim 15 minutowym spacerze, który sprawia mu codziennie tyle radości co mi kolejny maraton, trening karate czy wyjazd na wakacje, mówi niezmiennie to samo, że każdy dzień z jego życia, w którym może samodzielnie wyjść, myśleć, mówić i cieszyć się słońcem, deszczem, walką ze zwykłymi schodami, czy towarzystwem innych ludzi, jest nagrodą za inne niedogodności, takie jak łupanie w krzyżu, kościach czy totalny brak równowagi.

Życie jest tak oczywiste, a jednocześnie tak kruche, że powinniśmy doceniać to co mamy. Tym bardziej, że jesteśmy otoczeni sprzecznymi bodźcami, destraktorami, obietnicami i groźbami zewsząd.

Życie jest proste, radość i szczęście jeszcze prostsze, a najtrudniejsze jest to zrozumieć.

Pies to potrafi, kot też, czy człowiek potrafi? Jemu jest trudniej, bo za karę dostał rozum i „wolną” wolę.

#981 – pareto pareta

Znamy i stosujemy regułę Pareto – 20% zaangażowania to 80% wyników. 1/5 załogi generuje 80% zysków… Ale idąc dalej tą zasadą, wyciągjąc kolejne 20% z 20% i kolejne 20% z tych 20% wychodzi nam, że niecały 1% generuje nam 50% wyniku….

Czy to dużo czy mało? Jak mawia najstarsza mantra myślicieli – to zależy… Czasem wystarczy przekroczyć próg 50% żeby się dostać na kolejny poziom życia, zatem, po kiego grzyba dawać więcej w tej dziedzinie w określonym czasie. skoro przy 1% wkładu mamy 50% zysku….

Oczywiście, trzeba wiedzieć, którego procenta użyć, ale mając Twoje doświadczenie, wiedzę, szczęście oraz 99% zaoszczędzonych zasobów. można sobie jakoś poradzić.

Oczywiście nie zawsze należy to stosować, podobnie jak nie należy młotkiem dokręcać śrub, a wiedzę o tym należy wykorzystać w istotnych, uzasadnionych i koniecznych przypadkach.

Czuj, czuj, czuwaj.

#980 – łyp łyp

Siedzę cicho, bo mija 14 dni od kolejnego zabiegu na oko. Wszystko w porządku, trzeba się oszczędzać i pora wracać do pracy.

A tymczasem sytuacja wokół gętstnieje. Kurz po pierwszych bitwach opada, podobnie jak podbite spekulacjami ceny paliwa. Pozorny spokój na froncie powoduje wzrost liczby możliwych scenariuszy do rozegrania się w najbliższym czasie. Nie oszukujmy się zbytnio, zginęło już tysiące osób, zatem nie da się wymazać tej tragedii z kart ludzkości (chyba że w publikacjach historycznych). Ukraina tak czy inaczej cofnie się w rozwoju o kilkadziesiąt lat. Uchodźcy, w większości, nie powrócą szybko do swych domów, bo ich po prostu nie mają. Putin na razie może grozić bronią masowego rażenia i atakiem nuklearnym, a nasi włodarze stanęli na wysokości zadania i pojechali PKP do Kijowa. Myślę, że ku uciesze większości społeczeństwa, bo jedni czczą ich za odwagę, inni za glupotę, a jeszcze inni mają nadzieję…

Co martwi mnie bardzo to to, że za ochłapy proponowane Uchodźcom Wojennym, nasi rodacy są skłonni rwać rejtanowskie koszule i rzucać się na tory w obronie naszych madek i innych poczebujących… Odpowiedzmy sobie na prawdziwe pytanie – czy ktoś mający wybór – wziąłby nasz kraj za swój nowy dom? Pomagajmy sobie wzajemnie, nie wiadomo co nas czeka w najbliższej przyszłości, a spekulacje i prognozy możemy sobie wsadzić tam gdzie wychodzi pozostałośc z naszej zbilansowanej diety.