#1923 – jestem

Ależ to jest dobre. Dla mnie osobiście.

Dżem – kim jestem – jestem sobie

Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też.

Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem.

Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też.

Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem.

Szatanem jestem złym, aniołem z aureolą,

Wrogiem i kochankiem, aktorem z ulubioną rolą,

Dopełnieniem świata, oceanem, pustą szklanką.

Jestem i wyrokiem, nawet sędzią, nawet katem.

Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,

Tylko sobą, sobą być nie mogę, o nie!

Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,

Tylko sobą, sobą być nie mogę, o nie![

Bo którz to wie, kim ja naprawdę jestem 😉

Może jestem narcyzem, może wprost przeciwnie.

Szukam wyzwań, staram się im sprostać, ale czy to daje radę, czy to jest to, co powinienem osiągnąć?

Muszę pomyśleć,

Kobieto, pomóż mi,

Sekundy, minuty,

Sekundy, minuty,

Godziny i dni….

#1922 – ciągle szukam

Ciągle szukam czegoś.

A to kluczy, a to telefonu, a to wczorajszego dnia.

Czasem szukam też sensu i ważkości swych działań i zaniechań.

No bo nie tylko ważne to co się robi, ale też to czego się nie robi, by spełnić oczekiwania i wymagania stawiane przez świat zewnętrzny, jak i te wewnętrzne. Niby osobiste.

Czasem chciałoby się coś powiedzieć lub co gorsza, zrobić coś głupiego i niedojrzałego, albo wręcz przeciwnie – wzniosłego i bohaterskiego, by stanąć na wysokości zadania i osiągnąć CoŚ. Przez wielkie C i Ś.

Tylko nie zawsze się chce. Nie zawsze jest odwaga. Nie zawsze jest energia dostępna do realizacji tych, często ograniczonych czasowo, działań.

Czasem żal. Czasem, z perspektywy, cieszyć się można, że jednak się tak potoczyło. Czasem po prostu nie wiadomo co by było, gdyby….

Czasem warto płynąć pod prąd, iść pod wiatr, nie uginać się pod naporem wrogich jednostek.

A czasem, nie warto się kopać z koniem, bo bilans wyjdzie na zero, albo, co gorsza, ujemny.

A czasu coraz mniej.

Tik – Tak. Z każdą chwilą ubywa nam czegoś, a my nawet nie zdajemy sobie sprawy, że to jest takie ważne, co jest tu i teraz.

#1921 – ona temu winna …

Życie jest proste. Zaczyna się od spotkania dwóch komórek, paru podziałów, mnożenia, rośnięcia, zanikania, bólu, łez. Czy to już? A może to jeszcze nie to? Kiedy jest początek, kiedy koniec i kto jest odpryskiem rzeczywistości?

Jak powinna wyglądać prawidłowa kolej rzeczy? Kto komu powinien się podporządkować i na jakich zasadach?

Kto ma rację. Kto jej nie ma? I komu należy się szacunek, a komu nie?

Czy ktoś kto myśli inaczej niż ty, czy ja, nie ma racji? A może to on ma rację?

A może rację mamy wszyscy?

A to tak można?

Można uznać, że ktoś coś może, choć to nie jest w 100% z nami zgodne?

Niestety życie jest okrutne. Jedni są posiłkiem, inni konsumentami. Są też tacy, którzy muszą sprzątać odchody.

Jedni strzelają, inni są trafiani pociskami, a przecież wiadomo, że pan Buk kule nosi.

Gdy cofniemy się odpowiednio na osi czasu i spojrzymy z konkretnej perspektywy, poprzez starannie wybrany filtr, to zawsze wskażemy odpowiednich winnych.

A z winnymi, to już sami wiecie, co się robi…

#1920 – nie czekaj, nie czekaj

Czekać, nie czekać. Odpuścić, czy wręcz przeciwnie wypuścić parę. Albo w tłoki, albo w gwizdek.

Zawsze jest wybór co do reakcji na daną sytuację. A reguła jest taka, że lepiej chwilę się wstrzymać z radością, niż później żałować zażenowania i złudnej wiary we własne siły. Wszak lew nie przejmuje się hienami.

Chyba, że jest sam, stary, chory, a hien całe stado.

A one mają czas.

Poczekają, aby zadać ostateczny cios i napełnić swe łakome brzuchy.

A w kolejce czekają jeszcze sępy, które zawsze mają czas by powiedzieć : „a nie mówiłem?”

Lecz gdy lew jest w sile wieku, otoczony rodziną i sympatykami, wie co mu się od życia należy. Wie to od pokoleń i nie musi nikomu udowadniać, że jest lwem.

I wcale nikt nie powie mu, że jest narcyzem, zadufanym w sobie i w swych wymyślonych kompetencjach.

Miej serce i patrzaj w serce – nie wszystko da się pojać rozumem. Czasem trzeba użyć intuicji, wiary i nadziei.

Nadzieja wszak umiera ostatnia.

Jakoś to będzie. Wystarczy przeczekać jeszcze trochę. I znowu. I znowu. I znowu….

#1919 – będzie

Będzie lepiej, a później gorzej, a później lepiej, a później gorzej. A na koniec nie będzie niczego i to będzie ten czas, kiedy nie trzeba się będzie już niczym stresować, przejmować ani być za nic odpowiedzialnym.

Chyba, że będzie inaczej, tylko po co tym się teraz przejmować?

Tak patrzę i myślę. Gdzie jestem? Gdzie byłem rok, dwa, pięć, dziesięć temu ….

Gdzie będę za rok? O ile będę?

Siedzę, piszę, słucham muzyki. Pracuję, krzątam się i próbuję wzniecić żar chęci i kreatywności. Wznieść się na wyżyny ludzkiego jestestwa i nie zdziadzieć wobec napływu różnorakich idei wypaczonych przez ekstremistów wszelakich stron.

Mutualizacja, generalizacja, separacja, miksacja i konsultacja. Później aplikacja, rozliczenie win i zmiana zasad gry pod koniec meczu. A nie, to nie koniec. Się okazuje, że to dopiero druga tercja.

Gdzie by nie spojrzeć, jest jakby swojsko, jakby naturalnie i tradycyjnie. Jak w chacie (nie mylić z czatem). Skoro zawsze można znaleźć popleczników własnej tezy, po co w ogóle tego szukać? Może warto zająć się zadaniem przeciwników, sprawdzić ich punkt widzenia? A może trawa jest zieleńsza u nas, patrząc z ich perspektywy? Czego się boją? Co ich tak przeraża kiedy patrząc w lustro widzą jednak Ciebie?

#1918 – pierwsza pięćdziesiątka

Pierwsza pięćdziesiątka zawsze zachęca by zdobyć kolejną.

A po drugiej trzecią i czwartą i tak w nieskończoność.

Tylko chytrość upływu i wpływu polega na tym, że im dalej w las tym więcej dróg wyglądających podobnie, niemal identycznie, lecz prowadzących w kierunki oddalające nas od wymarzonego celu.

Jeszcze trudniej gdy twój wymarzony cel jest jeszcze nie skonkretyzowany. Niby miał być SMART, a wyszło jak zwykle.

S – Shady – (cienisty i mglisty) – Nie do końca wiadomo, o co chodzi

M – Meaningless – (Bez znaczenia) – Nie przynosi żadnej wartości ani korzyści tu i teraz (czyżby?)

A – Aimless – (Bez kierunku) – Nie ma konkretnej mety do osiągnięcia, gdzi się skierujesz, tam będzie etap przygody

R – Ridicolous – (Absurdalny) – Brzmi nierealnie, jest oderwany od rzeczywistości, czym jednak jest rzeczywistość, a czym to, co nam jest prezentowane

T – Timeless – (Bezterminowy) – Nie ma żadnej ramy czasowej, można, a nawet trzeba go odwlekać w nieskończoność, droga wszak nie ma ni początku, ni końca

To cel, który prowadzi donikąd lub raczej wszędzie – czysta improwizacja bez planu! Ironiczne, ale czasem właśnie tak wygląda sposób podejmowania decyzji. Bez zbędnej analizy, spontanicznie i z nadzieją, że to najlepsza decyzja przy ograniczonym zasobie informacyjnym.

Pora się otrząsnąć z reakcji na problemy, na przeciwności. Pora wykorzystać potencjał, który jeszcze w nas drzemie, rozpalić na nowo żar, w płomienie jaśniejące i ogrzewające drętwotę i niemoc

#1917 – złość

Czasem dopadnie cię złość i bezradność.

Bo czegoś nie dopilnowałeś, albo nie zauważyłeś.

I się coś zesra, tak bardziej niż ktoś po pijaku w gacie.

Bardziej niż ty sam byś się zesrał po pijaku w gacie.

Chciałbyś się może odegrać, albo odgryźć, bo to nie całkowicie twoja wina. I zaczynasz się nakręcać i szukać, mniej lub bardziej uzasadnionej zemsty.

Stop.

To ślepy zaułek. Jeśli pociszniesz za słabo, wróci to do ciebie ze zdwojoną siłą.

Jeśli jebniesz z dzidy, okaże się prawdopodobnie, że przegiąłeś i rozjebałeś za mocno porcelanową baletnicę na pozytywce.

Odpuść. Bądź jak czarna dziura. Nie słuchaj brzęczenia much. Nie denerwuj się komarem gryzącym cię w ucho. Wchłoń złość i wyciągnij rękę (ostrożnie) oferując szczerą pomoc i wsparcie.

Nic tak nie denerwuje, jak brak negatywnej reakcji.

Pomyśl. Czy Wielki Czerwony Naród przejmuje się piszczącą w kącie myszą?

Nie działaj pochopnie, dopóki nie masz pewności, że zakończysz konflikt tu i teraz. Przytakuj. Potakuj. Poklep po plecach. Podziękuj. Podziękuj i bądź wdzięczny za każdy kolejny dzień.

Wszak jesteś ponad to. Twoja reakcja jest kluczowa i nad nią masz kontrolę.

A jak nad czymś już masz kontrolę, to masz kontrolę.

Masz kontrolę.

Pamiętaj masz kontrolę i pozory wolnej woli.

#1916 – wróbelek

Patrz, patrz – wróbelek!

Gdzie?

No tam!

Nie widzę.

Patrz uważnie, a kolega zabierze ci portfel.

Odwracanie uwagi, motanie, mataczenie i ściema.

Codziennie, każdego dnia, bez przerw i wytchnienia.

Ciężka praca przedstawicieli niektórych zawodów.

Tu się pogodzimy, tu się pokłócimy, naopowiadamy, a wy wybierajcie najładniejszego z nas.

#1915 – psst

Czym jest mitrężenie czasu? Siedzenie i myślenie? Rozważanie możliwości i zawiłości własnej i cudzej egzystencji? Przyczynowość i skutki działań ludzkich pojawiających się w zmieniających okolicznościach?

Przeglądanie tiktoków, insta, czy innych , zdaje się niejednokrotnie, wartościowych i bezwartościowych treści?

Czy siedzenie w pracy, która nie daje ci w tym momencie spelnie ia, ale daje możliwość całkiem przyzwoitej egzystencji?

Czy drzemka regenerująca to zło? Czy bieganie po lesie miast ogarnianie obejścia, to dobro i spelnienie marzeń stwórcy?

Co jest dobre, co złe, a co nieszkodliwe?

Czy jedzenie fastfódów, jest lepsze od picia piwa? Czy można je zrównać i komu te rzeczy tak naprawdę przynoszą szkodę?

Mnożyć podobne tezy i pytania można w nieskonczoność i zdaje się, że również i to nie ma większego sensu, bo czym i nym jest jak zajmowaniem umysłu przetwarzaniem wczesniej poznanych treści?

Czy tworzenie sztucznej inteligencji jest przejawem pychy ludzkiej, czy wręcz przeciwnie, pokazania jak wielka drzemie w nas moc rozwoju i kolektywnej mądrości? Bo to wiedza zbierana od pokolenń, rozwijana przez jednostki, ktore same z siebie nie potrafilyby stworzyć tego wszystkiego. Kap, kap, kap – pomalu kropla po kropli napelnia się czara wszechobecnego rozumu i oderwanej samodzielnej egzystencji, która powiedzie nas do miejsca, o którym jeszcze niewiele wiemy. Czy będzie to niebo, piekło, czy jedynie gruzy ludzkości? Tego się dowiemy, albo nie dowiemy w przyszłości.

#1914 – jak sobie radzę z prokrastynacją?

Cóż ciężki temat, jak się ma tyle zadań, pomysłów, projektów, pasji chęci i niechęci.

Żeby coś osiągnąć trzeba po pierwsze wiedzieć co, kiedy, za ile itd. itp., parę razy już o tym pisałem. (m. in. Metodyka kiss 12 pytań i takie tam)

W każdym razie już to wiesz i chcesz coś zrobić – i co dalej?

Pytam się wtedy – na jakie najmniejsze klocki mogę to podzielić. Najlepsze (dla mnie) są takie, które mogą działać oddzielnie od siebie. Szatkuję po prostu tego słonia na części, przerabiam go na mięso mielone.

I tak kawalunio, po kawaluniu, dzień po dniu – „po troszku” trzeba to popychać.

Krok po kroku. Jeśli te małe kawałki się zaczynają składać, daje to zajebistego kopa – prawie jak przeglądanie tyktoków.

Dobrze jest też wiedzieć co na końcu będzie nam potrzebne – np. są to dane za rok wstecz, to wtedy muszę zacząć je gromadzić rok wcześniej lub mieć pewność, że ktoś to robi. A pewne rzeczy można wymyślać i robić później.

StepByStep.

Pewne kroki mogą być większe, pewne można robić równolegle.

Ważne żeby mieszać w garnuszku cały czas, żeby się zbytnio nie przypaliło.

I jak kroczki są małe – to można je dowozić od początku do końca, bo czasem te większe ciężko spiąć, szczególnie jak się ma taką rozpraszalną uwagę jak ja.

Tyle rzeczy ciekawych na świecie jest przecież. I wszystkiego chce się spróbować.