#1823 – Tydzień PnCD 50-51

I dwa tygodnie jak z bicza strzelił. Szlifowanie znanych układów. Kihon, ido-geiko, kata. Wytrzymałość. Powtórz. Sam, w grupie, z sesnsei, z shihanem. Powtórz. I znowu pytania: czy to już? Czy jestem godzien? Czy jestem gotów? Litry wylanego potu, lata praktyki. Wszak zaczynałem przygodę z Kyokushin w 1990 roku. 34 lata. Racja, była jakaś przerwa w systematycznych, grupowych treningach, ale wtedy były inne aktywności i z tyłu głowy zawsze był ze mną duch. Ten duch, tej sali. Dojo …

Tak jak mówił ostatnio shihan JC: kto tego nie przeżył, nie jest w stanie tego zrozumieć. Celu, drogi, trudności i wyzwań, które sami sobie stawiamy i na które sami się godzimy. Walka, która moim zdaniem, przestaje być walką a przeradza się w budowanie wartości. Mi osobiście lata treningu, lata poświęcone na zrozumienie poszczególnych elementów tej układanki i próba przekazania tych spostrzeżeń innym, pozwoliły na transformację, z zahukanego dzieciaka w faceta, który może kroczyć przez życie w akceptacji swoich wad i ograniczeń, a jednocześnie buduje i poprawia to co jest możliwe. Tu i teraz.

Czasem się potykam, czasem ciemność opada na wzrok i ciężko znaleźć ścieżkę w ciemnym lesie. Czasem są gorsze dni i chaos próbuje przejąć kontrolę nad osłabionym ciałem. I wtedy pojawia się ona: Prawda. Ta jedyna i ostateczna. Prawda: O sobie samym. Sad But True. Shape Of My Heart.

Nic nie jest takie jakie wydaje się na początku. Odbite promienie od zewnętrznej powierzchni, często uniemożliwiają natychmiastowe dotarcie do wnętrza. Nie wszystko złoto co się świeci, a milczenie choć ze złota, może oznaczać się milczeniem owiec. Pora zebrać się w sobie, odnaleźć spokój i zrobić to co można, tym co się da, na najwyższych dostępnych obrotach, by spojrzeć znowu w swoje piwne oczy i powiedzieć: Dobra Robota!

#1822 – złoty strzał

Niby życie takie piękne, każdy może wszystko i szanse stoją przed nami otworem, a tyle ludzi ginie każdego dnia ze swojej ręki. Ile jest osób na świecie, które chętnie wykorzystałoby każdy dzień by zaspokajać swoją ciekawość i wolę bycia tu i teraz, często w ciężkich i wymagających warunkach.

Ale życie nie jest takie samo dla każdego. Każdy z nas boryka się z innymi wyzwaniami, ma inne potrzeby, sposoby ich zaspokajania i inną percepcję rzeczywistości. Wydaje mi się, że kluczowa jest harmonia i równowaga chemiczna i ogólny dobrostan oraz wola psychiczna do przebrnięcia dalej, przez bagno codziennych problemów.

Czasem ciężko wstać z łóżka, o ile masz łóżko. Trudno się podnieść i po prostu walczyć o każdą minutę egzystencji. Po co to komu? Gdzie jest sens i jak przerwać ból dusz(p)y? Czyja to wina i dlaczego trafiło to właśnie na mnie?

Ciężko sobie to wszystko wyobrazić jak beznadziejnie może być w takim osobistym tunelu, gdzie jedyne światło jakie dociera, to nadjeżdżający na nas pociąg. Baron Munchausen potrafił wyciągnąć się za włosy z błota, ale takie rzeczy dzieją się jedynie w bajkach, zatem miejmy oczy otwarte szeroko, bo ktoś obok może potrzebować naszej pomocy. Największy problem w tym wszystkim jest taki, że taka osoba nie poprosi o pomoc, gdyż z góry zakłada, że objawi się to jedynie przez udzielanie dobrych rad, z cyklu: weź się w garść, zaciśnij zęby i do przodu, kup se derdol i nie…. . Sprawa jest poważna i choć wydaje się, że nas nie dotyczy, to nigdy nic nie wiadomo z kim się spotkasz i w jakim stanie jest ta osoba. Patrz i słuchaj, między wierszami. Przede wszystkim między wierszami.

#1821 – blank page

Pusta karta przede mną. Dzisiaj pora zapełnić ją jakąś treścią. Ale czy na pewno ma to jakiś głębszy sens? Czy jest ktoś, kto zechce pochylić się nad tym i stwierdzić, czy ma to zastosownanie praktyczne? Trzeba być po prostu dobrym człowiekiem. Choć z drugiej strony ktoś powie – niekoniecznie. Wystarczy być człowiekiem. Dobrym już niespecjalnie, bo dobry płaci wysoką cenę. Albo za to jaki jest, albo za to jaki nie jest. Najlepszym tego przykładem są stosunki międzyludzkie panujące w naszym pięknym, niemal idealnym, kraju. Niby fajnie, niby miło, ale jak jest okazja, to należy komuś przywalić, bo pominięcie takiej sposobności może odbić się w przyszłości na tobie. Przecież jak nie odszczekniesz odpowiednio szybko i w odpowiednim tonie, to narazisz się na śmieszność, bądź zagrożenie dla swej autonomiczności.

A czy lew przejmuje się baranami? On je po prostu zjada, kiedy przychodzi na to odpowiedni czas. On nie musi nikogo udawać, wizualizować czy wyobrażać sobie czegoś czego nie ma.

Nie można być dumnym z tego, że się jest chamem czy prostakiem. Taką osobą zawsze można się stać, bez posiadania tajemnej wiedzy czy specjalistyczneg o przeszkolenia.

Zatem, wybór należy do ciebie. Pieniądze otwierają wiele drzwi, ale w większości przypadków nie ty jesteś tam oczekiwany, a jedynie materialne benefity jakie można dzięki tobie dowieźć. Biznes to biznes. A ze słupkami się nie dyskutuje, chyba, że ktoś zna historię ich powstania.

Bądź czujny. Bądź sobą. Twoja wartość jest przede wszystkim jaki jesteś naprawdę w środku i na zewnątrz, a najważniejszych rzeczy nikt nie jest w stanie kupić.

#1820 – przeczucie (sic!) winy

Czasem trudno wyłączyć w sobie poczucie (przeczucie ha ha) winy. Ja tak mam. Nigdy nie byłem idealny, zawsze było coś do poprawki, można było lepiej. Więcej, bardziej. Lub wprost przeciwnie: a to za dużo powiedziane, a to w nieodpowiednim momencie, a to za szybko, a to za wolno.

Po prostu jakiś kosmos i bezsens w jednym. Wszak jestem kim jestem i w zasadzie jak sobie pościelę, taki obiad spożyję. Czasem się potknę, czasem nie dam rady być na 100% tym kim bym chciał, a czasem tyle co daję dzisiaj, jest po prostu wystarczające. Niby proste, ale jednym jest wiedza o czymś, a drugim zastosowanie jej w praktyce, w szczególności na własnej osobie. Łatwo doradzać innym i mówić co powinni zrobić, przecież to tylko kwestia priorytetów, planu i chęci do jego realizacji, ale jeszcze jest jeszcze coś. Energia KI, która musi napędzać nasz byt, świadomość i wolę kreacji oraz poprawność interpretacji zaobserwowanych zdarzeń.

Przepływ tej energii może być zaburzony przez nas samych, nasze uprzedzenia, złe samopoczucie, chorobę, często poważną, jak np. katar u mężczyzn. Dlatego czasem trzeba spuścić z tonu, z pokorą zastanowić się, co jest obiektywnie najbliższe prawdzie i spojrzeć jej w oczy, nawet jeśli będzie trochę zezowata. Droga na szczyt jest pod górę, ale często w to samo miejsce prowadzą różne szlaki, które wydają się być na pierwszy rzut oka trudne do oceny bez poznania istoty celu drogi i znaczenia słów spisanych między wierszami poety, którego wiersz mamy zinterpretować.

Pamiętaj – jesteś Syzyfem własnego losu! I możesz więcej narzucać na swe barki, do tego stopnia, że Atlas będzie się bał, że jesteś jego konkurencją. Pytanie tylko, czy ma to jakikolwiek sens? Przecież nawet p. Cejrowski wie, że aby eksplorować świat, należy mieć karawany i Szerpów niosących to co potrzebne odkrywcy do spełnienia swej znaczącej roli!

Poczuj słońce i wiatr, wilgoć tam gdzie jest potrzebna i ciepło tam gdzie wskazane! Poczuj moc życia i czasami po prostu zwolnij i pomyśl bez presji, co by było, gdyby to co wydaje Ci się najgorsze, miało się nie spełnić. Bo w większości przypadków tak właśnie będzie. A w tym wąskim już zakresie, jakoś wspólnie damy radę przebrnąć dalej.

#1819 – chce się płakać czy cieszyć?

Czasem jest tak, że nie wiadomo czy się cieszyć czy płakać. Cokolwiek byś nie zrobił to możesz mieć jakieś poczucie winy, że można było inaczej. Że gdyby coś ktoś kiedyś powiedział czy zapisał to byłoby inaczej. Ale czy na pewno byłoby lepiej? Czy w takim przypadku czułbyś się lepiej? Nie wiadomo co jest sprawiedliwe. Czy prawo jest sprawiedliwe. Czy to co się nam zdaje jest sprawiedliwe i słuszne?

Czy ograniczenia prędkości mają sens? Czy nie wystarczyłaby świetna i akuratne ocena super kierowcy śmigającego swym pięknym półsportowym autem po malowniczych uliczkach patodeveloperskiego osiedla? Czy inne aspekty życia codziennego, regulowane i trzymane w rękach Temidy, na pewno chronią tych co trzeba, czy tych wyposażonych w agentów, mecenasów i doradców? Interes się kręci. Ktoś na tym zarabia i masa ludzi ma przy tym niezły ubaw i kasę, bo przecież trzeba robić to co się kocha, a więc interpretacja i manipulacja orężem wsparcia dla tych co mają kasę i nie zawahają się jej użyć.

Podobno karma wraca. Pewnie tak, np. psia karma wraca, tylko innym otworem i w innej postaci, ale zawsze jak ją podajemy możemy liczyć na radosne merdanie. A psie kupy trzeba sprzątać, bo tak nakazuje prawo, zdrowy rozsądek i współpraca sąsiedzka.

#1818 – Tydzień PnCD 48-49

Dzieje się, dzieje. Zorganizowałem spotkania dla zdających i wspólnie dokręcamy kata pod okiem sensei Janusza, a ostatni raz pod okiem shihana JC.

Jest progres i poprawa. Nie wiem czy się z tego powodu cieszyć czy martwić, bo z jednej strony chciałoby się, żeby już wszystko było najlepiej na świecie, ale z drugiej strony, zawsze jest coś do poprawy. Poza tym prowadzę sekcje i się angażuję, wykorzystując pomoc innych sensei.

Jestem dobrej myśli i kondycyjnie dochodzę już do momentu, gdzie jest dobrze. Nie tak dobrze jak 5 czy 10 lat temu, ale jest dobrze, jak na mój wiek.

Jeszcze pełne dwa tygodnie przygotowań w gazie i później kilka dni na pełną regenerację przed obozem.

Chce się chcieć, choć wiadomo, że będzie ciężko 😉

Powiem wam w sekrecie, że lubię jak jest ciężko, wtedy stres gdzieś uchodzi i nie trzeba za dużo myśleć. Wszystko dzieje się automatycznie.

#1817 – wariat

Człowiek by chciał być taki jak inny, a jednocześnie wyróżniać się z tłumu. Nie mieć gorzej, tylko lepiej i w ogóle, żeby wszystko się układało po jego myśli.

Życie jest tak proste, że aż skomplikowane. Myślimy o rzeczach, które się nie wydarzyły, czujemy strach przed czymś wymyślonym, chcemy czegoś nieuchwytnego, a na koniec i tak nie będzie to miało dla danej osoby żadnego znaczenia.

Wyobraź sobie siebie na łożu śmierci, ze zmętnionym umysłem, zagmatwanymi myślami i wrażeniem, że świat jest czymś obok, czymś co i tak jest dla ciebie niedostępne. Czy w tej chwili będziesz się zastanawiać czy twój wynik na 10km to 42 czy 39 minut? Czy przebiegłeś 10 maratonów, czy byłeś w Gwinei lub czy firma, w której kiedyś tam pracowałeś miała NPS na 3 czy 4 miejscu? Jakie to będzie wtedy miało znaczenie? Z drugiej strony nie ma co czekać i się zastanawiać jak to będzie, tylko trzeba korzystać tu i teraz, z tego co się ma i co można dokręcić tu i teraz. Druga taka okazja może się nie powtórzyć, dlatego nie ma co odwlekać w nieskończoność skoku ku lepszemu.

Może będzie lepiej od razu, może będzie trudno lub trudno (sic!), a czekanie nie ułatwi momentu startu. Ileż można czekać na odpowiedni moment? Minutę? Tydzień? Trzy lata? To zależy na co i co z tego wyniknie. Pewne rzeczy trzeba zrobić tu i teraz, a innych nie robić nigdy. I nie żałować.

Trzeba żyć, śmiać się i kochać. I robić swoje.

#1816 – pierdololo

Wszędzie cytaty znanych ludzi. Sławnych, żyjących z pasją. Osiągających cele graniczące z absurdem lub fikcją literacką. Czy można żyć bez pasji? Czy życie bez wielkich sukcesów ma sens? Czy ktoś kto jest szaraczkiem, może być szczęśliwy? Czy do przeżywania radości potrzeba czegoś szczególnego?

No cóż. Pierwsza rzecz to musisz zaakceptować siebie. Tego człowieka, z którym jesteś tu i teraz 24/7/365. Musisz z nim rozmawiać i tłumaczyć mu że to jest fajna zabawa, przygoda, której nikt poza Tobą nie przeżyje. Nigdy wcześniej i nigdy później. To Twoja i wyłącznie Twoja droga. Może spędzisz jej fragmenty z jakąś bratnią duszą, ale fakt jest faktem – od początku do samego końca jesteś swoim jedynym stałym towarzyszem, zatem naucz się ze sobą współpracować. Możesz sobie obiecywać różne rzeczy, możesz się karcić, możesz się nagradzać. Możesz planować swój rozwój i robić co możesz.

Pytanie czy idziesz w zgodzie ze sobą, czy działasz sobie na złość? Komu chcesz zaszkodzić? Sobie? Innym? Bądź dobry dla siebie, bądź dobry dla innych i po prostu żyj tu i teraz!

Wszystko się ułoży, a ty rozkoszuj się każdą chwilą, przecież to Twoja historia!

#1815 – zimne spojrzenie

Czasem można dać się ponieść ułańskiej fantazji. Zrobić coś takiego, co nie przystoi lub po prostu jest głupie. I co zrobić? Czy wystarczy wyciągnąć wnioski, przeanalizować sytuację i ruszyć w przyszłość mądrzejszym i szczęśliwszym o to doświadczenie, które mogło zakończyć się dużo gorzej? Czy pałować się z samym sobą i biczować po wsze czasy? Są ludzie, którzy mają więcej szczęścia niż rozumu, są tacy, którzy nie mają ani jednego ani drugiego. A są jeszcze tacy, którzy mają wszystko w dupie. I żyją, na całkiem niezłym poziomie.

Warto? Czy nie warto? Płacić i płakać? Czy się cieszyć?

Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy? Jaka jest różnica między miejscem, w którym się obecnie znajdujemy, a tym, w którym nam się wydaje, że jesteśmy? Komu można ufać? Kto chce nas naciągnąć otwarcie, a kto w zawoalowany sposób?

Ile haraczu trzeba jeszcze zapłacić i komu?

Gdzie jest logika, prawda i sens ogólny? Ile waży dobro jednostki i ile trzeba poświęcić ludzi, zwierząt i roślin, by osiągnąć szczęście wyselekcjonowanej grupy ludzi?

#1814 – prt bzyk sweep

Kolejny ptaszek odznaczony. Znaczy czekboks, z informacją, że rozumiem jak kolejna instytucja, chce mnie troszkę wydymać. Ciekawe, że w naszym języku są tylko zdrobnienia od rzeczowników. Przecież powinno być takie szybkie i proste zminimalizowanie rangi takiego np. wydymania, bo przecież nie chcą tysięcy, a jedynie kilkadziesiąt złotych. To tu, to tam, tu sto, tam dwieście i z wydymanka robi się przedymanie czy jak to inaczej określić… I tak się ten nasz świat kręci i toczy, przeuroczo zapewniając byt setkom tysięcy robaczków i ich przełożonych i właścicieli. W sumie to dobrze, że mogę z dumą powiedzieć, że pochodzę w prostej linii od naszych rodzimych niewolników, pracujących z pokolenia na pokolenie na rzecz mózgów tego pięknego kraju, który za króla obrał sobie pana Niebieskiego, a za królową matkę jego.

Absurd goni absurd, ale niestety nie jest to nawet przywara kraju, narodu, a potrzeba naturalna ludzkości, by kroić i łoić nieświadomych i niezaradnych życiowo, bo kombinatorom i żonglerom prawnym wszystko idzie całkiem sprawnie. A jak im nie idzie, to znaczy, że się nie nadają do niczego, bo słabo kombinują w wachlarzu dostępnych kruczków i labiryncie korzystniejszego rozpatrzenia własnego stanu posiadania.

Politycy? Też ciekawe persony. Nawet w Stanach Zjednoczonych przekręt goni przekręt. Nieudany zamach na byłego prezydenta, a obecnego kandydata. Nieudany…. Ciekawe dlaczego? Czyżby miał być męczennik, wysłannikiem narodu? Zamachowiec zginął. Ślad się urwie i pytanie, które pierwsze przychodzi do głowy to: kto na tym skorzysta? Co autor miał na myśli? Czyżby to tylko kolejna, teoria spiskowa?

Tego się nie dowiemy….