#1794 – potwierdzenie

Czy zawsze potrzebujemy potwierdzenia własnych tez? Szukamy i znajdujemy podobne przemyślenia, mamy zwolenników i osoby myślące tak jak my.

Czy to jednak oznacza, że mamy absolutną rację? A może po prostu jesteśmy w grupie, która się myli? to jest własnie problem, który dotyczyć może każdego z nas. Czy to w co wierzymy i do czego dążymy jest tego warte, prawdziwe i słuszne? A może tylko część z tych atrybutów jest zasadna, bo przecież każde kłamstwo ma ziarno prawdy, aby łatwiej było w nie uwierzyć i się z nim zidentyfikować. A jak już część pasuje, to cyku cyku, przemodeluje się resztę i będzie jak ulał leżeć, tak, jak prawie dobrze. Albo dostosują ciebie i uwierzysz w to co będzie ci dane. Albo tak, albo siak Kto wie co to będzie i czy to jest naprawdę potrzebne.

#1793 – ktokolwiek słyszał

Jak pokazuje historia tocząca się każdego dnia, tuż za oknem, możesz zostać kim chcesz, wkładając w to odpowiednią ilość energii. Z drugiej strony ile byś nie zrobił, myślał, planował i wdrażał to wszystko do życia, to okazać się może, że i tak coś pokrzyżuje drogi, które sobie obmyśliłeś. Tak na przykład pisarz, ochroniarz i działacz polityczny postanowił zostać mordercą i użył swego, legalnego, pistoletu do wyeliminowania premiera bliskiego nam państwa. I co? I pomimo tego, że chciał zabić człowieka, to, póki co, mu się to nie udało. I to nie jakiś fircyk tylko, starszy, 71 letni, mężczyzna, tak sobie to wszystko ułożył, i rozkminił, aby dać wyraz swojej frustracji niezadowoleniu z działań państwa.

A co biedny premier ma powiedzieć? Na pewno nie planował takiego zwrotu akcji, choć będąc na takim stanowisku, na pewno należy się liczyć z różnymi reakcjami pewnych mniejszościowych grup społecznych. Komu ufać, komu wierzyć? Kto nie dopilnował ochrony polityka, i kto tak ustanowił prawo, że nie wiadomo, kto w jego obecnym stanie ma go zastąpić na stanowisku pracy?

Przedwczoraj nikt nie planował takiego obrotu akcji, nikt nie wiedział, gdzie znajdziemy się po tych wydarzeniach, a co więcej nikt nie przewidział tego co zajdzie. A może wprost przeciwnie – wszystko jest ułożone tak jak miało być? Premier nie miał zginąć, a jedynie zostać ofiarą, która umocni jego działania? A starszy pan będzie miał możliwość przyczynić się do rozwoju swojej organizacji również będąc gambitem w tej rozgrywce? Można snuć różne teorie i domysły, można kusić się o interpretacje, prognozy, niezależnie po której stronie barykady się znajdujemy. A tak naprawdę i tak nie ma to żadnego znaczenia, bo każdy będzie toczył swoją kulkę łajna w stronę, w którą będzie miał ochotę, a ta właśnie kulka i tak poleci tam, gdzie będzie jej po prostu wygodnie, zgodnie z równowagą sił na nią działających.

Nie ma co się spinać. Jeśli nie jesteś fanatycznym działaczem, który osiągnie szczęście wiekuiste tutaj lub na tamtym świecie, to co ma być to będzie. Rób swoje i bądź dobrym człowiekiem.

#1792 – motywacja po raz setny

Fajnie jest oglądać filmiki i relacje ludzi, którym się chce. Sukcesy w portalach społecznościowych, cukierkowe posty, kolorowe gacie. Kursy szczęścia i darmowe webminary, które okazują się jedynie lepem na naszą wolę poznania…

Jak to naprawdę jest?

Czy to wszystko co widać i słychać to najprawdziwsza prawda? Czy wypaczony obraz, niejednokrotnie przysłonięty mgłą nieoznaczoności wyborów i pragnień?

Pora spakować marzenia do podręcznego plecaka i ruszyć mentalnie do ich realizacji, bo czasu nie będzie już więcej. Aby dotknąć i wkroczę się niebawem pół wieku zabawy na tym świecie. Zabawy i beztroski, jak wiele osób sądzi.

Krok za krokiem, nieważne jak szybko, ważne że idziesz, w stronę, w którą chcesz. Za górką będzie kolejna i następna i znowu w dół i w górę.

I już. Droga jest najważniejsza i to z kim podążasz u boku swego i przy czyim boku jesteś.

#1791 – Tydzień PnCD 23-34

Stabilnie, pomału do przodu.

Dużo się działo w życiu i nie było jak za bardzo przyspieszyć przygotowań, ale baza jest zrobiona.

Wymagania określone, kata przypomniane. Motywacja na wzrostowym poziomie.

Teraz zostało 15 tygodni czyli – 105 dni. Jak ten czas wykorzystam? To zależy tylko od tego jak dopasuję się do otaczającej rzeczywistości i wykonam plan zgodnie z moją wiedzą i założeniami.

105 dni świetnej zabawy. Teraz już mogę powiedzieć, że ostatni tydzień będzie pozbawiony treningów (poza obozem), więc zostaje 98 dni.

Studniówka zatem już była i teraz, pomału progres, aby osiągnąć to o czym można marzyć, bo jest to osiągalne, ale przy wkładzie własnym, budowanym od, w sumie, kiludziesięciu lat…. (49-15 = 34) Ale ten czas leci……

#1790 – Nieograniczoność

Człowiek i jego wola, kiedy jest zdrowy i sprawny, jest praktycznie nieograniczona.

Można wziąć kartkę papieru, coś do pisania lub rysowania i tworzyć własną wizję mniej lub bardziej rzeczywistego świata lub choćby jego części. Niby nie jest to nic wielkiego, ale słowa sa narzędziem i orężem wywołującym emocje oraz kreującym działania ludzkości. Kilka słów wypowiedzianych w odpowiednim tonie, na właściwy temat może spowodować poderwanie narodów lub innych grup społecznych do okreslonych działań lub ich zaniechania. Nieważne, czy to jest prawda, półprawda, czy zupełna fikcja wywołać może burze i to nie tylko takie w szklance wody.

Cóż zatem szkodzi, by ropocząć własną przygodę z kreacją wycinka świata i stworzyć wizje, którymi można dzielić się zarówno ze współczesnymi ludźmi, potomnymi, jak i ze sztuczną inteligencją, która chętnie wspomoże rozwój tych inicjatyw w dowolnie zdefiniowanych kierunkach. Kiedyś niebo było limitem, teraz, okazuje się, że nawet ono nie stanowi żadnej przeszkody w zmyślaniu, wymyślaniu, kłamaniu, czy halucynowaniu. Nic nie jest już pewne, nic nie może zostać zakwestionowane, ponieważ nie ma czasu na kłótnie o nieistotne przedmioty czy definicje, skoro w danej chwili pojawiają się setki nowych pomysłów, często zupełnie nietrafionych.

Mogę napisać, że przy próbie ukrojenia kromki chleba, mój ostry jak brzytwa, wykonany w technologiach XXI wieku nóż, zagłębił się w mój wskazujący palec, niczym w maslo, a ciało me przeszył dreszcz emocji. Po chwili poczułem jak ciepły, czerwony płyn zaczął zalewać mą dłoń, a gęste niczym miód krople kapać zaczęły na blat. I wtedy zrozumiałem, że to co sobie planowałem, na najbliższe godziny i dni, niestety nie zostanie zrealizowane, gdyż wszechświat postanowił spłatać mi takiego, małego niczym Koszałek – Opałek, psikusa. I tak sobie myślałem, nieudolnie próbując zatamować krwawienie, jak plan minutowy, odjeżdża mi z peronu, a proste rzeczy znowu wracają na swe tory, komplikując mi kolejne kroki układającej się łamigłóœki.

Kap Kap płyną łzy, niczym w piosence Pod Budą, ale kapiąca krew to zupełnie inne, energetyczne uczucie. Złość, trochę bezradność i nieuniknioność dalszego zwolnienia akcji. Cóż, Rambo, wsadziłby sobie taki palec w tyłek i ruszył dalej na podbój wszechświata, a ja mogłem tylko poddać się pomocy udzielonej mi przez ukochaną ratowniczkę i z pokorą znosić odkażanie i zakładanie plasterków szyjących na ranę. To był jednak dopiero początek, bo tak jak dobrze opatrzona rana za klikanaście dni stanie się jedynie niczego nie znaczącą blizną, tak słów, wystrzelonych jak strzały z łuku, już nie zatrzymasz.

Niezależnie, czy były wypowiedziane, we frustracji, nieświadomości, bólu egzystencjalnym, czy z głupoty, ciężko zatamować niewidzialne krwawienie duszy, które spowodują.

Zatem czasem lepiej mądrze milczeć niż głupio gadać, a rozpoczęcie wypowiedzi może rozwiać wiele wątpliwości, które audytorium mogło mieć na twój temat, zanim się odezwałeś.

Ludzka głupota jest nieograniczona, podobnie jak mądrość i co gorsza obie zmierzają wspólnie, przeplatając się, w kierunku nieznanego. Dokąd to zmierza, możemy się jedynie domyślać, a strach i ciekawość zaopiekować może jedynie to czym nakarmimy swoje ciała i umysły. Tutaj nie pomogą nawet strażnicy galaktyki. Po prostu trzeba zakasać rękawy i robić to co możliwe, tym co jest dostępne, w miejscu, w którym się aktualnei znajdujemy.

Work smart not hard, keep it simple, sit on your ass if it is the best you can do for you right now.

Bądźcie zdrowi i trzymajmy się ramy – to się nie …..

#1789 – to już historia

To co było wczoraj, jest już historią i tylko tym pozostanie. Nie można o tym zapomnieć, ale należy pójść dalej by żyć, tak, jak najlepiej się da.

A czego nam w życiu do szczęścia potrzeba? Wszystkiego po trochu i w zasadzie niewiele, ale na pewno potrzeba nam zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych – powietrza, wody, pożywienia oraz działania organów, które mogą je przetwarzać w energię. Potrzebny nam również mózg i rozum przetwarzający bodźce oraz nadzorujący pracę organów i kończyn. I już. Cyk. Szach mat.

Cała reszta to dodatek, dzięki któremu możemy pełniej cieszyć się urokami świata lub wręcz przeciwnie – będą utrapieniem i źródłem pasma ciężkich doznań i przeżyć ciągnących się wzdłuż naszej egzystencji.

Całe nasze jestestwo jest ukształtowane przeszłością i chwilą, która trwa tu i teraz. I wszystko objawia się tym, jak na to zareagujemy. Tu i teraz.

A jutro? Jutro będzie futro. Jak pęknie ci żyłka z powodu frustracji i stresu, bądź błędu rzeczywistości -żadnego jutra nie będzie. Przynajmniej dla ciebie / dla mnie <*>.

<*> – niepotrzebne skreślić

Zatem żyj tu i teraz. Myśl, baw się i kochaj. Kupony z linii czasu są nieustannie odcinane, a ile ich zostało? Tego nikt nie wie.

#1787 – P4P

Pytanie po co nam kodeksy, prawa i umowy, skoro i tak wszyscy naokoło szczycą się jak je obchodzić i wystrychnąć na dudka innych, nam podobnych.

I nie jest to wyrywkowe i potępiane działanie, a wręcz moda na zaradność i przejaw woli walki i przeciwstawiania się wrogim siłom, które przecież kreują zasady. A zasady, z zasady należy łamać i nie dać się przy tym złapać.

I bądź tu mądry, pisz wiersze i staraj się być dobrym człowiekiem.

W każdym razie – powinieneś mieć swój kodeks moralny i się go trzymać, byś mógł żyć w zgodzie ze sobą. I tak pewnie wszyscy robią i mają świetny (sic) spokój.

Życie umyka, biegnie nieubłaganie, czas tylko czeka aby przeć naprzód. Pytanie czy jeszcze znasz jego prawdziwe znaczenie i wartość jaką dla Ciebie niesie?

Nie da się – haha, potrzymaj mi piwo!

Tu nie wolno! Nie wolno? To szybko.

Ile dasz za dzisiejsze 15 czy 20 minut spędzone z kimś bliskim, za 10 czy 20 lat?

I tu najważniejsze – czy w ogóle coś dla Ciebie będzie za ten czas?

Kto to wie?

A pewnych praw nie da się nagiąć i będzie trzeba im się oddać.

… And Justice For All …

#1786 – pytanie co zrobić

Ty może wiesz co robić ze swoim życiem. Ja nie jestem do końca pewny.

Czasem sytuacja stwarza przed nami sprzeczne cele, a my je musimy sprzecznie realizować.

Pytanie co zrobić, żeby było dobrze. Czy ważna jest tylko obecna chwila? Co będzie później, czy, i jak dbać o dzieci, i jak zadbać o to co zostanie po nas już gdy odejdziemy do krainy wiecznych łowów?

Czy ma to znaczenie? Czy to serio będzie istotne jak będą cię wspominać? I tak każdy z ludzi, którzy cię znają, będzie miał swoją wersję rzeczywostości. Nie ma na to żadnej rady – dla jednych będziesz tym dobrym, dla innych złem najgorszym. Nawet jeśli się starałeś i myślałeś, że działaś w dobrej wierze, ktoś, kto patrzy prze swój pryzmat wzbogacony zdobytymi informacjami i opiniami postronnych, może cię uważać za dupka żołędnego.

Rób zatem swoje, patrz w lustro i słuchaj swojego sumienia. Nic innego chyba nie możesz, póki co, uczynić, by być kimś, kim nie jesteś.

Są bowiem trzy prawdy: jedna prawda, najwyższa prawda i gówno prawda.

A co gorsza czynić, jeśli działasz w organizacji, która szuka granicy prawdy 😉

#1785 – pożegnanie

Jako dziecko zawsze się bałem, że mój Tato umrze. Był to strach wielki, wręcz irracjonalny i paraliżujący.

Tato wtedy mówił, żebym się nie martwił, bo kocha mnie jak stąd do nieskończoności, a ja jego jeszcze trochę bardziej. I nigdy nic nas nie rozłączy. I ja dalej w to wierzę. I tego się trzymam, bo zawsze będę go kochał a on kocha mnie, tylko go przez jakiś czas nie będę widział.

W ostatnich latach, a w szczególności w ostatnich miesiącach, spędziliśmy dużo wspólnego czasu, nadrabiając minione lata, kiedy każdy miał coś do załatwienia, ogarnianie rzeczywistości, bieżących spraw, problemów, sukcesów i porażek. Był to seria dobrych, choć ciężkich chwil, kiedy widać było jak choroby odbierają mu po kawałku fizyczne możliwości ciała, ale pogoda ducha Henia i dobry humor nie dały rady zostać złamane, niemal do samego, cichego, końca.

Tato wspominał dawne czasy, kiedy chodził boso do szkoły, nie dlatego, że to zdrowo, tylko dlatego, że bieda w powojennej Polsce zmuszała do tego i nie było innego wyjścia. Uczył się przy świeczkach, bo prąd podłączyli dopiero w latach 60 XX wieku, kiedy był już dorosły. Wspominał swoje lata szkolne w podstawówce i liceum w Komarówce Podlaskiej. Wspominał okres studiów, kiedy wyjechał do studiującej siostry do Lublina. Opowiadał o swoich przygodach z kolegami, którzy nazywali go Śmiechotkiem, z uwagi na charakter, sposób bycia i ciągłe żarty, które płatał znajomym i nieznajomym. Ta pogoda ducha zjednywała mu ludzi, z którymi zawsze starał się nawiązać bliski kontakt. Był społecznikiem i kochał w zasadzie wszystkich ludzi, starał się zawsze wejść w ich buty i zrozumieć co kieruje ich postępowaniem. Czasem się z czymś nie zgadzał, ale nauczył nas tolerancji i otwartości na inne poglądy, a także prezentował sobą możliwość akceptacji wad. Własnych również. Po prostu pozwalał każdemu być sobą, o ile nie szkodzi innym.

O latach pracy i jego zaangażowaniu w inne obszary działalności możnaby mówić godzinami, udzielał się w ochotniczej straży pożarnej, był ławnikiem w sądzie pracy, zarządcą administracyjnym, a przede wszystkim pracownikiem socjalnym i kadrowym. Wiele osób mówiło i nadal mówi, że Henio im pomógł jak mógł, a jeśli nie mógł, to zawsze starał się pomóc w znalezieniu racjonalnego rozwiązania. Słuchał ludzi, rozmawiał z nimi i rozumiał ich rozterki. Za to go podziwiam i chciałbym być taki jak on.

Ulubione powiedzenia mojego taty:

Nie jest tak, że nie mogłoby być lepiej, ale nie tak źle, że nie mogłoby być gorzej.

Dopóki widzę, słyszę i mówię, to żyję.

Mądry głupiemu ustępuje, ale robi to tak, żeby było dobrze.

Nie zawsze po równo jest sprawiedliwie. Trzeba oceniać również możliwości danej osoby.

Matka jest tylko jedna.

Nadzieja umiera ostatnia.

Jak tam u ciebie? Jak inni poradzili sobie z podobnymi zadaniami? Czy jesteś sam w tym, czy ktoś ci może pomóc?

Zawsze wiedziałem, że jest. Że mogę przyjść i powiedzieć, że potrzebuję pomocy, wsparcia, czegokolwiek.

Cieszę się, że mogłem spędzić czas z nim w ostatnim okresie i choć trochę odwdzięczyć się za to co mi dał przez całe życie. W końcu nie byłem jednostką ani idealną, ani łatwą w obsłudze. Robiłem mnóstwo głupot i chadzałem własnymi ścieżkami. Nigdy nie zostałem, przez to odrzucony czy ukarany. Zawsze była rozmowa i analiza. Moja analiza i refleksja.

Dziękuję i tęsknię.