#1932 – Szara rzeczywistość

Szara rzeczywistość jest zajebista.

Robisz co robisz, ciułasz grosz do grosza, realizujesz zadania wiązania końca z końcem, tak by nie zesrać się przy tym.

Jest co do garnka włożyć, jest co pozmywać i jest jak zatankować pojazdy, którymi wozisz twoją dupę tam gdzie możesz. Żyć nie umierać i cieszyć się możliwością spełniania małych zachcianek.

Najtrudniesza jest akceptacja normalności i przywyknięcie do tego, że to co standardowe i przewidywalne, jest największą przygodą życia. Przygodą i nagrodą. To co kreujesz sobą jest twym największym sukcesem i dowodem na to kim tak naprawdę jesteś. Nikt nie będzie wiedział z czym się mierzysz w życiu, jakie demony szepczą ci do ucha i do czego cię próbują namówić. Czasem trzeba z nimi negocjować, czasem trzeba ich po prostu nie zauważać, ale to nie jest takie proste jak nawlekanie nitki na igłę po zakropleniu sobie atropiny do oczu.

Demon demonowi nierówny. Czasem jesen z nich ma wolne, dlatego przysyłają pracownika na zastępstwo, czasem praktykanta, ale często kontrolera i wizytatora nadzorującego pracę tego gałgana.

I weź się wtedy w garść i nie daj się temu słodkiemu jak miód lipowy głosowi….

„Nie rób tego, czy owego. Zrób tak i tak. Będzie fajnie i przyjemnie. Zobaczysz i poczujesz na własnej skórze”

I rzeczywiście, jest fajnie. Krótko. Zaraz jednak chcesz więcej i więcej. Potrzebujesz kolejnego bodźca, więcej i więcej. Ale zamiast coraz lepiej zaczyna być gorzej i nie do końca jak ci naobiecywali. I wiesz o tym, bo to za każdym razem jest coraz słabiej i gorzej, a ty walisz głową w mur, jakby to miało w jakiś sposób odczarować rzeczywistość.

No i pora zakończyć to podróżowanie po błędnym kole. Trzeba tak czy inaczej powiedzieć sobie dość. Bo nikt za ciebie tego nie zrobi. A żal możesz mieć tylko do siebie….

Żyj zatem pełnią życia i odkrywaj swą idealną Szarą Rzeczywistość (Grey Reality)

#1931 – ściana

Czasem, raczej częściej niż rzadziej napotykamy ścianę.

Ci którzy przebiegli maratonów kilka, ze dwa – wiedzą co to jest.

Lecisz, wiesz po co, jest motywacja, jest siła i moc, aż tu nagle ktoś odcina prąd, magistralę informacji i dopływ środków odżywczych.

I jesteś TU, sam, niby nie sam, bo ludzi dookoła w pytonga, ale sam, bo odcięty od świata, nie masz siły, a co ważniejsze – nie wiesz po co miałbyś robić, to co robisz, nie mając na to ani siły, ani chęci, ani uzasadnienia, ani, na pierwszy rzut oka możliwości.

I teraz wchodzi ONA ubrana cała na biało i ON ubrany cały na „ujebany kebabem uniform w formie kombinezonu” i patrzą na Ciebie z politowaniem, nadzieją i rozrzewnieniem. To sa twoje „anieły Struży” ( Struża – miejscowość w woj. lubelskim, niedaleko Świdnika). Jeden lepszy od drugiego (jedna / druga – można zmienić w zależności od upodobań osoby aniełującej). I wyciągają czipsy krewetkowe i patrzą jak tyś umęczon, swoim zajebaniem w sobie, szukasz odpowiedzi na pytanie dręczące ludzkość od wieków: „Gdzie są pieniądze za las?”

W końcu ocierają twarze szamtkami antystatycznymi otrzymanymi przy przeglądzie swych niebieskich rydwanów, wyciągają kije samobije i grają w papier, kamień, nożyce, by zdecydować, które z nich ma z Tobą coś zrobić.

„rach ciah ciach baba w piach” – wyobraźmy sobie, że dzisiaj wygrywa ONA. Nazywała się kiedyś – Biała Siła, ale od jakiegoś czasu, nie kojarzono dobrze jej imienia, dlatego zwą ją teraz po prostu: „RGB:255:255:255 o Wektorze Dodatnim i Dowaleniu Energetycznym” w skrócie eRkaW_DeDeE.

Podchodzi do Ciebie dostojnie niczym Armia Czerwona do Warszawy w ’44 i czeka aż ogarniesz, żeś żyw jeszcze. Po stwierdzeniu pozytywnym faktu tego wyciąga w kierunku twojej twarzy dłoń, byś mógł policzyć palce, które widzisz przed sobą. To są palce przeznaczenia, które mogą wskazać Ci kierunek, w kórym możesz podążać, ale nie musisz. Bo to Twoja wola…. No nie do końca Twoja, ale przy woli zostańmy. Następnie delikatnie wydziela Ci blachę w potylicę, podobnie jak czynili to koledzy, gdyś pojawił się w szkole po wizycie u fryzjera. Ruch jest szybki i energiczny, aż widzisz gwiazdy odbiten a powiekach będące projekcją siły drzemiącej w twym jestestwie. I już wiesz, że Twój wszechświat jest w Tobie. Od wnętrza promieniuje Twa energia życiowa, i nie potrzebujesz zewnętrznych źródeł by osiągnąć cel życia – umrzyć w spokoju i spełnieniu.

Budzisz, się – zaciskasz pośladki (ciekawe czy to najczęściej występująca fraza w tym blogu) i mówisz w myślach: „a …brzydkie_określenie_penisa_na_3_głoski… Ostatni raz. I zaczynasz robić swoje. Pam Pam Pam. Idzie jak po grudzie, ale ruszasz i się kręci. Czasem łzy płyną Ci po policzkach, czasem boli tak, że nie wiesz jak i dlaczego. Boli choć nie powinno, bo nie ma co Cię boleć. Jesteś w końcu kimś kto jest potwornym uosobieniem zła i dobra w jednym. Jesteś Światłem Zarannym i możesz przez tę chwilę, która może trwać dowolnie długo, świecić i dowieźć to co trzeba na czas.

I cyk, zrobione. Emocje opadają, adrenalina spada. Jestes znowu w szarej rzeczywistości, spompowany, przygnieciony i szczęśliwy.

Że to na razie koniec tego etapu.

#1930 – kuj plastelinę, póki się nie lepi

We wszystkim trzeba zachować umiar. To prawda stara jak leniwe przemyślenia Rady Starszych w tematach wielu. W każdym temacie, bo Rada Starszych wie wszystko najlepiej, niezależnie czy się na danej sprawie zna czy nie zna. Fakt jest jednak faktem, że jak i niejednemu psu na imię Burek, tak i na pochyłe drzewo każda koza wejdzie. Chyba, że nie ma nóg.

Bo zawszze jest jakieś „ALE”. Ale Luja, Ale Handro, Ale z Ciebie Zjeb. No i znane maratończykom z krajów francuskojęzycznych „Ale Ale”, które na 35 km nie tylko nie dodaje siły, ale powoduje nieokiełznanego wku$%$wa, szczególnie, jeśli do tego biegu przystąpiłeś nieprzygotowany. Bo wydawało Ci się, że trzeba zachować umiar w treningu i nie zrobiłeś tego co było trzeba, a jedynie to na co miałeś ochotę….

No i sytuacja staje się patowa. Czy to już pora przyhamować? Czy można pociągnąć jeszcze kawałek, żeby nie przegiąć i nie spalić się na panewce? Gdzie dzisiaj jest Twoja Granica? Gdzie jest Twoja Prawda? Szukasz i nie znajdujesz odpowiedzi na tak banalne pytanie, więc jak można zacząć naprawiać świat, skoro masz nieuporządkowane swoje otoczenie? Ba, masz nieiuporządkowane to, co siedzi w Tobie. Kuj zatem ostrożnie, obserwując swoje reakcje. Ucz się siebie patrząc na innych, szukaj efektu motyla w otaczającej przestrzeni, który zaczyna się od mrugnięcia Twoich oczu lub strzyżenia uszami w reakcji na szum wiatru w liściach opadających jesienią z drzew w pobliskium lesie.

Chwila jest wiecznością, wieczność jest chwilą, a to co czujesz jest prawdziwą reakcją na to co Cię otacza lub na to co wydaje Ci się, że Cię otacza.

Twoje emocje są prawdziwe, niezależnie od tego czy pojawiają się jako odpowiedź na prawdziwą sytuację czy jedynie jej wyobrażenie. Jest to straszne i wspaniałe jednocześnie, gdyż możesz wykorzystać to w panowaniu nad sobą, ale może być to użyte do wpływania na innych ludzi – w tym na Ciebie.

Patrz zatem czujnie i obserwuj co kujesz, kiedy i z jaką mocą, bo plastelina może okazać się żelazem, a twój młotek tłuczkiem do kotletów.

#1930 – mleko się wylało

Kiedyś to było.

Gówno prawda.

I kiedyś i teraz było tak samo fajnie / słabo * (* – niepotrzebne skreślić). Wszystko jednak zależy od pukntu siedzenia, oczekiwań, marzeń i chęci ich spełnienia.

To co dla jednego jest szczytem marzeń dla kogoś innego jest gówno warte. Hype, pragnienie bycia w centrum a na uboczu, posiadanie władzy i spokoju, bycia bogatym, wolnym, leniwym i zapracowanym. Są tak samo możliwe jak radość ze świeżego poranka o zachodzie słońca w Afryce równikowej.

Jesteś tu gdzie jesteś i możesz się do tego odnieść tak jak możesz, tym co masz. Mantra mantr. Guru by się nie zmedytował bardziej nad tym niż to konieczne. Ty i ty (Sic) jesteście we dwóch odpowiedzialni za Twoje życie. Ten co mu się chce i ten co mu się nie chce (no bo to nie ma sensu). Wiadomo, nie ma sensu się z koniem kopać, ale to nie znaczy, że nie można go ujarzmić, udomowić i wykorzystać do własnych celów. Zatem nie kozakuj i nie koniokuj, gdyż pewnie od wielu lat jużeś udomowion i powinieneś docenić swój kierat i chomonto nałożone przez wymogi ogólnospołeczne, zalecone przez rady starszych. Cierp ciało czy chcesz czy nie chcesz. Nie ma to znaczenia, bo cel ma zostać osiągnięty, ciężką pracą chłopów, których jesteś godnym przedstawicielem.

Dobrze, że nagroda czeka. Gdzieś tam, ale coraz bliżej, każdego dnia o krok bliżej.

I pamiętaj co powiedział Konfucjusz:

Jeśli czegoś bardzo chcesz, poczekaj. Przyjdzie taki dzień, gdy okaże się, że już Ci to niepotrzebne. Wystarczy cierpliwie poczekać.

#1929 – powrót do przeszłości

Ostatnio aktualizuję wiedzę i doświadczenie w zakresie literatury. Nadrabiam lektury, które pominąłem w liceum. Czy to dobrze, cze źle, trudno oceniać, ale jedno jest pewne – nigdy nie jest za późno by zrobić coś co można jeszcze zrobić.

Czasem nagroda jest ulotna. Satysfakcja, uśmiech, przelotne podziękowanie wzrokowe. Zrozumienie czegoś po latach, bądź utwierdzenie się w przekonaniu, że dalej nie ma to sensu, jest wartością nieocenioną i ponadczasową.

Drugi fakt jest taki, że niektórych rzeczy po dziś dzień nie sposób zrozumieć czy dać ponieść się wizji autora. Być może jest to zbyt odległa perspektywa od naszych czasów, a być może mój poziom ignorancji jest zbyt wysoki i uniemożliwia dostrzeżenie nieuchwytnej przesłanki zawoalowanej niuansami przedstawianych emocji czy wydarzeń.

W każdym razie można spojrzeć na kładzione w nas oczekiwania i popatrzeć na rezultaty własnych działań i zaniechań. Można również sobie pogdybać, co by było…. i jak fajnie można ponawymądrzać się nad tymi, którzy wchodzą w swoją dorosłość i mają wizję, marzenia i trudne do spełnienia oczekiwania.

Fajny tekst jaki widziałem dzisiaj: koleś poszedł na marsz kilku tysiąc kilometrowy, a celem jego było odnalezienie Boga. Drugi kolo to skomentował krótko: jeśli Bóg istnieje, nie trzeba go szukać. A ten gość po prostu poszedł, bo chciał sobie sprawić przyjemność spacerowaniem.

Nie musimy niczego udowadniać ni sobie ni innym, a róbmy to co chcemy, sprawia nam przyjemność i nie sprawia krzywdy innym.

I tak nie zadowolimy wszystkich, a jeśli nawet się potkniemy, to miejmy radochę z tego, że kogoś na pewno nasze problemy ucieszą.

#1928 – come back PPV

I znowu koniec „urlopu”.

Wyjazd, chodzenie po górkach, obóz Kyokushin, prawie rutyna.

Taka fajna, że szkoda, że tak rzadko. I znowu jest chwila, by spojrzeć na kolejne 72 mini pory roku. 72 seasons Metallici nie powstały bez powodu. Wszak w Japonii tak właśnie podzielony był rok. Zatem wszystko ma swój początek, przyczynę i skutek, który z kolei powoduje kolejne rozgałęzienie czasoprzestrzeni.

Nabrałem chęci na kolejne wyzwania, choć często trudno znaleźć na nowo cel i kierunek w zmieniającym się dynamicznie świecie realnym i cyfrowym. To, że pewne rzeczy jest zrobić łatwiej, nie znaczy, że będzie to opłacalne 😉

Wiara w łatwiejsze rozwiązania problemów może być złudna i przekształcić się może w pasmo mikro nieporozumień, które po harmonicznym rezonansie wybuchną maxi spierdoliną, w dodatku obosieczną niczym krajzegadwukierunkowa napędzana turbiną wodorową.

Kupy się to wszystko nie trzyma, ale ciągłość jest zachowana, jak nakazuje Pierwsze Prawo Verdaduras:

Kontynuacja Czyni Cię Silniejszym Niezależnie Od Chęci.

Zatem: chęci sobie, a ty masz robić swoje. To co sobie zaplanowałeś.

#1927 – spójrz w siebie czasem

Czasem trzeba spojrzeć na siebie obiektywnie. Bez żadnych uprzedzeń, pozytywnych, czy negatywnych naleciałości. Ani sobie dodać, ani ująć. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.

I co tam widać? Każdy dzień. Każdy oddech, spowolnione lub przyspieszone uderzenie serca.

Każdy wybór. Teraz trudno powiedzieć czy był dobry czy zły. Wydaje się, że biorąc pod uwagę, to gdzie jestem teraz, ta każdy z nich był dobry. Bo jakbym wybrał inaczej, to nie wiadomo czy byłoby lepiej i dla kogo. Bo nie jestem pępkiem świata i to co dla mnie jest dobre, nie zawsze jest najlepsze dla kogoś innego.

Czy myśleć tylko o innych i swoje potrzeby i marzenia porzucić i zaniechać ich spełnienia? Też źle. I niesprawiedliwie dla stwórcy, który zesłał nas na tę pustynię, byśmy zrobili coś nowego i dobrego.

Przyszło żyć w dziwnych czasach. Jak byłem mały miałem świadomość, że nie każdy jeszcze miał bieżącą wodę, ogrzewanie, telewizję…

Nie było natychmiastowej komunikacji głosowej (telefon) dostępnej dla wszystkich. Stacjonarnej. Interentu jescze nie było nigdzie. Nie było nawet jego wizji 😉 . Telefonii mobilnej nawet w mżonkach. No może w książkach SF.

Teraz jestem tu i mam te wszystkie dobra dostępne i ciągle coś się zmienia, tak z miesiąca na miesiąc. Coś nowego przybywa, co pomaga poszerzać horyzonty, ale i może napawać strachem, że coś się nagle przeoczy…

W końcu czasy zaczęły doganiać moje marzenia. Codziennie możesz dowiedzieć się czegoś nowego, niekoniecznie tego co można wyczytać w jednej z wielkich ksiąg czy znaleźć w historiach sprzed wieków.

Historia powstaje każdego dnia, co nie umniejsza wiedzy, nauce czy poznaniu poprzednich pokoleń. Każde z nich miało swój wkład i przeogromną wiedzę i doświadczenie.

I doświadczenie jest czymś czego nie da się przekazać w pismach, bajtach czy nawet terabajtach danych. Każdy z nas jest unikalny i trzeba znaleźć swoją ścieżkę i zaakceptować to, że jest się trochę innym.

To jest piękne.

Trzeba połączyć teraźniejszość z nauką przeszłości by stworzyć coś nowego, unikalnego i odnaleźć coś. To coś co nadaje sens i nadzieję na każdy kolejny dzień.

Jest pięknie i wspaniale!

Trzeba by c otwartym na swoje wnętrze i na zewnątrz.

#1926 – rób co możesz

Nie zawsze w życiu wszystko układa się tak jakbyśmy sibie tego życzyli. Ba, wręcz odwrotnie. Zawsze coś się dzieje, coś, co próbuje wytrącić nas z równowagi. Czasem są to rzeczy małe, czasem wielkie, przytłaczające i odbierające chęć do niemalże wszystkiego. Cóż począć? Trzeba robić swoje, myśląc trochę o innych, ale przede wszytskim o sobie, tym bardziej im więcej ludzi jest w twojej odpowiedzialności. Żebyś był dobrze przygotowany do swych obowiązków, musisz być silny i zadowolony z siebie, inaczej nie będziesz w stanie pociągnąć za sobą tłumów.

Przykład idze z góry, czy ci się to podoba czy nie. Bądź zatem sobą, bądź konsekwentny i nie bój się wyzwań. Szczególnie tych małych, one bowiem budują siłę do zdobywania wielkich celów, z któych największym i ostatecznym jest bycie szczęśliwym, tu i teraz.

#1925 – 1 muhharam 1447

Człowiek uczy się przez całe życie. Czy tego chce czy nie chce, intencjonalnie, przez przypadek, przy okazji.

Ja miałem okazję dowiedziec się, przy okazji wyjazdu służbowego, spędzić i świętować Nowy Rok Muzułmański 1447 w Tunisie. Miało to miejsce z 25 na 26 czerwca 2025.

Ważna rzecz, a dowiedziałem się o niej przez przypadek, co nie umniejsza jej wielkości, a świadczy raczej o mojej ignorancji i wielości tematów, które należy poznać, wybrać, przeanalizować i zgłębić.

Zarówno małe, jak i wielkie, szczególne i ogólne. Istotne dla nas, nieważne dla innych jak i te, właśnie, ważne dla innych, a dla nas nieznane.

Jeszcze.

Patrz, obserwuj, wybieraj, analizuj, działaj. Wyciągnij lekcje na przyszłość i ciesz się życiem. Każda chwila przynosi coś nowego, musisz to tylko zauważyć.

#1924 – ahoj przygodo

Przygoda wciąż trwa. Czasem jest łatwiej, wręcz nie może być lepiej, ale ciągle zza zakrętu pojwiają się nowe wyzwania. Wręcz wyzwiska. Czy można było ich uniknąć? Czy można było coś zrobić lepiej?

Pewnie możnaby, ale przepadło. Trzeba sobie radzić najlepiej jak się da tu i teraz i wyciągnąć wnioski i lekcje na przyszłość.

O ile będzie jakaś przyszłość, bo z tym, nigdy nic nie wiadomo. Pamiętacie wszak historię o indyku….

No nic. Znowu rozgrzebane milion spraw, z których po trochu trzeba wybrnąć i toczyć kulki pod górę niczym połączenia Żonglera, Syzyfa i Żuka Gnojaka. Pomalutku, powolutku.

Ups.

Jedna wypadła, rozwaliła się i już zleciały się muchy.

A muchy jak to muchy. Wiedzą, że gówno jest dobre, szczególnie kiedy jeszcze mokre i ciepłe. Można z niego wyciągnąć masę dobrego!

Zatem nie narzekajmy. Cieszmy się chwilą, dobrymi okazjami i tym, że dajemy radę sprostać naszym problemom, bo o to głównie w życiu chodzi – by nie dać się złamać, załamać, zatrzymać na zawsze i polec.

Było źle, jest dobrze. Będzie jeszcze lepiej, albo gorzej. Nic nie trwa wiecznie, jest bajecznie, czasem wspaniale, czasem niebezpiecznie.

Dziś biegasz, jutro leżysz ze złamaną nogą. Płakać? Ciesz się, że Ci jej nie urwało.

Przestałeś widzieć na jedno oko? Ciesz się, że masz jeszcze drugie.

Ukradli Ci pieniądze? Ciesz się że masz zdrowie!

Itd. Itp. Nie myśl więcej niż wymaga sytuacja, ale nie mniej niż to konieczne.

Rób tak wiele jak potrzeba by zrealizować marzenia, ale się przy tym nie zajedź.

Znajdź czas by celebrować Życie. Bo to najważniejsze co masz.

A przygoda? Trwa cały czas!