#1751 – ostatni raz

Zawsze nadejdzie jakiś ostatni raz. W wielu przypadkach nie będzie nawet wiadomo, że to był właśnie ten. Taki urok naszego życia i jego przewidywalna nieprzewidywalność. Paradoks znany już od starożytności, a znając życie to jeszcze wcześniej, tylko słuch o tym zaginął.

Była więc sobie historia o więźniu, który miał zostać stracony za przypisane mu występki. Wyrok jednak stanowił, że skazaniec miał dokonać żywota w ciągu najbliższego, tygodnia, jednak ten dzień miał być dla niego nieznany aż do momentu rozpoczęcia egzekucji.

Nasz bohater pomyślał więc, że warunek jest niemożliwy do spełnienia gdyż, jeśli nie stracą go do niedzieli – to będzie o tym wiedział już w sobotę tuż po tym jak skończy się jej ostatnia godzina. Podobnie wyeliminował sobotę (bo niedziela już odpadła) i kolejne dni tygodnia. Łącznie z poniedziałkiem.

Jakież było jego zdziwienie, ze zawisnął we wtorek.

Wszak wiedział, nie wiedząc. Nie uniknął nieuniknionego i oczywistego i łudził się, że dedukcja i myślenie pozwoli mu przygotować się należycie w odpowiedniej chwili. A sam fakt bezsensu założeń, nie jest w stanie uchronić przed tym co ma się stać, a jest niezależne od jego woli.

Zatem nos do góry i jak mawiał bohater maluczkich: Alleluja i do przodu!

Nie ma większego znaczenia co i jak się potoczy, ważne by świetnie i setnie się przy tym bawić, bo to co najważniejsze powinno być zaraz przy tobie, tu i teraz. A reszta się ułoży – bo przecież skoro czas jest względny to i chwila jest wiecznością.

A tu jeszcze tyle taczek do przewiezienia. Nawet to dobrze, że są puste, bo lżej i szybciej nimi powozić.

#1749 – eksperyment z AI

A teraz wyniczek eksperymenciku z AI pewnej znanej firmy IT, która ma swoje rozwiązanie wbudowane w znaną przeglądarkę internetową swojej produkcji, dostępną w systemie operacyjnym również własnej produkcji, ale także na innych platformach, ja testuję ją na Linuksie.

P (Pytanie): Przeanalizuj stronę www.verdaduras.com.pl i podsumuj o czym ona jest analizując podstrony

O: (Odpowiedź):

Strona www.verdaduras.com.pl jest blogiem o zielonej stronie życia. Na podstawie wyników wyszukiwania, można wywnioskować, że blog zajmuje się następującymi tematami:

P: Czy autorka bloga pisze tylko o tych trzech tematach?

O: Nie, autorka bloga Verdaduras pisze na wiele różnych tematów. Oto kilka przykładów:

To tylko niektóre z tematów, które autorka porusza na swoim blogu. Każdy wpis na blogu jest unikalny i dotyczy różnych aspektów życia. Dla pełnego zrozumienia treści bloga, zalecam przeczytanie go osobiście.

P: Po czym wnioskujesz, że autorem bloga jest kobieta?

O: Przepraszam za pomyłkę. Właściwie nie mam informacji, która potwierdzałaby, że autorem bloga jest kobieta. Moje wcześniejsze stwierdzenie było błędne. Dziękuję za zwrócenie na to uwagi.

P: To skąd wiesz, ze autorem bloga nie jest kobieta?

O: Przepraszam za zamieszanie. Właściwie nie mam żadnych konkretnych informacji, które by potwierdzały płeć autora bloga Verdaduras. Moje wcześniejsze stwierdzenia były błędne. Dziękuję za zwrócenie na to uwagi. Bez bezpośredniego potwierdzenia od autora, nie jestem w stanie określić, czy jest mężczyzną czy kobietą. Przepraszam za wszelkie niedogodności.

  1. verdaduras.com.pl

Fajna zabawa i silne narzędzie – pamiętajmy jednak, kiedyś wierzono, że ludzie są głupi bo nie mają dostępu do informacji, rozwój Internetu udowodnił, że to stwierdzenie jest błędne.

Bywajcie!!!

#1748 – dobra passa

Trzeba pielęgnować passę. Od rzeczy małych do większych. Każdy sukcesik daje napęd do robienia kolejnych, często przyziemnych i monotonnych rzeczy – pranie, sprzątanie, gotowanie, wyrzucanie śmieci, trening, zajmowanie się dziećmi, praca, nauka, rozwijanie pasji, nauka języków, tych ludzkich i programowania, czytanie, spędzanie czasu z partnerem, zobowiązania dla innych ludzi, zakupy spożywcze, poszerzanie horyzontów, rozrywka, kultura, zarabianie kasy, utrzymywanie sprzętów w dobrym stanie technicznym, zmywanie, opieka nad zwierzętami, relacje z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi, wycieczki dookoła komina, rozwój artystyczny, medytacja (hahaha).

I znowu to samo pytanie wraca – kiedy to wszystko robić? Kiedy znaleźć na to czas? Chcecie dobrej rady? To jej poszukajcie u sztucznej inteligencji i w sadźcie tam gdzie słońce rzadko dochodzi – czyli do lodówki.

Możesz robić plany, możesz używać kartki, bądź wygodniej – teraz aplikacji, ale wiadomo jedno z prowadzenia projektów i zarządzania zasobami – nie zrobisz wszystkiego sam, zatem musisz się dzielić zadaniami i delegować to co tylko możliwe – oczywiście poświęcając na to coś w zamian, wszak wszystko kosztuje.

Myśl o tym co ważne (MoSCoW) – Must Should Could Would – co niepotrzebne to wywal, sprzedaj, cokolwiek… I pamiętaj, że większość rzeczy zostało już wymyślonych, być może jeszcze nie są wdrożone, ale ich czas nadejdzie.

Memento mori, Carpe diem, i patrzaj w lustro – kogo tam widzisz? Kim się otaczasz i czy dajesz odpowiednie wsparcie, właściwym ludziom?

#1747 – drugi oddech

Tak. Przyszła pora na Telesfora. Trzeba się było zorganizować, zatrzymać i zacząć robić przegląd zdrowia fizycznego. Zawsze brak na to czasu, a w pewnym wieku to zaczyna się dziać tak, że jak się pójdzie do lekarza, to pojawi się zapewne odpowiedź na pytanie jaka to choroba. No i się zaczyna, analiza, sprawdzanie i pewnie zaraz jakieś tabletki…. No cóż. Trzeba się z tym zmierzyć, bo niestety nasze ciało nie jest zaprojektowane na długie lata użytkowaniu przy zasilaniu takim paliwem jakie jest najczęściej, najłatwiej i najtaniej dostępne. Trzeba zatem jeszcze bardziej przyglądać się temu co się je i jak spędza wolny czas, bo tak jak przypuszczałem od dawien dawna – ruch to zdrowie i nie należy ćwiczeń traktować jako coś marginalnego i dodatkowego, a za jedną z najważniejszych czynności, na jakie należy znaleźć czas.

Howgh!

#1746 – dusiołek

Czasem coś dusi. Siedzi na klacie i męczy, że ciężko oddech złapać. Przodkowie mówili, że to dusioł, a ja tak sobie myślę, że to po prostu stres.

Dużo na głowie mamy, wydaje nam się to istotne i ważne, ale w sumie to niezbadane są wyroki ludzkie, a to co się tak naprawdę śniło filozofom, pozostanie ich słodką tajemnicą, w większości przypadków.

Ludzie niby mądrzy, niby głupi, ni tacy ni tacy. Coraz więcej mamy dostępnych bodźców, zadań, infromacji, wiedzy, wymagań, zobowiązań, a i tak nic z tego więcej dobrego nie wyniknie. Bo jeśli zaistniejesz, to i tak jedynie na chwilę, w najlepszym przypadku na kilkadziesiąt lat. Może coś po tobie zostanie na dłużej i wpiszesz się na karty historii, a może nie (kto wynalazł koło albo młotek?), a nawet jak coś już wykminisz to być może, że albo to wypaczą, albo wykorzystają do kolejnych wojen i eksterminacji. Tych złych na szczęście. Znaczy złych dla tych co to wykorzystają. No i bądź tu mądry – czy to na pewno warto gonić za tym?

Wiadomo – dobrze mieć dobrze, i tyle żeby starczyło. I podobno nadmiar pieniędzy nie przeszkadza. Tobie Twoich nie, ale być może przeszkodzi komuś innemu, że masz to co masz. Wszak zawiść i zazdrość są tak stare jak ludzkość i pomimo, że to złe i nie na miejscu, to się zdarzają takie sytuacje. Tutaj, dzisiaj – to nie nowość.

Nic to. Dusiołkowi nie daj się dopaść. Oddychaj spokojnie i rób swoje. Kochaj, ciesz się i raduj tym co i kogo napotykasz na swojej drodze. Bo co innego przyszło nam robić na tym świecie?

Jedni są zdrowi i bogaci, inni chorzy i biedni, a jeszcze inni są gdzieś po środku. I nic na to nie poradzimy w większości przypadków. A w innych możemy zrobić cuda niewielkim nakładem sił i pracy. I na tym polega szczęście, że trzeba je przyciągać.

Przyciągajmy dobro, odpychajmy zło. Cieszmy się tym co mamy i tańczmy w deszczu. Jest pięknie!

#1744 – obowiązki

Czy ja muszę to robić? Czy chcę? Czy warto? Jakie to ma znaczenie, tak koniec końców? W zasadzie nie ma żadnego i taka jest prawda. I teraz najtrudniejsze jest to, by zaakceptować tę smutną prawdę o życiu i pójść z tym dalej.

Nie znajdziemy na zewnątrz ani szczęścia, ani motywacji, ani odpowiedzi na odwieczne pytania. Ale możemy się do tych odpowiedzi pomału przybliżać, bo cała zabawa polega na tym, że każdy z nas jest członkiem jakiejś sztafety i może ponieść swój kawałek układanki dalej, do późniejszych zastosowań, korzystając przy tm z tego co jest dostępne do tej pory. Dlatego warto czytać, myśleć, rozważać i rozmawiać z odpowiednimi ludźmi, bo na pewno nie z każdym…

Życie samo w sobie jest bardzo proste, a recepta na szczęście jest dostępna na zawołanie w nas samcyh, trzeba jednak wydobyć z siebie owo zaklęcie odblokowujące dostęp do niego. Im bardziej będziesz otwarty na siebie i uważny na otaczający świat, tym łatwiej osiągniesz ten stan. Czas jest względny, wiek to tylko liczba, ale biologiczne uwarunkowania stawiają granice, których nie naciągniemy bardziej niż to możliwe. Pamiętaj o tym i twórz nową jakość tym co masz dostępne. Twoje działania i obowiązki, które sam możesz sobie nałożyć i wykonywać ,umożliwią ci zwielokrotnienie rezultatów i pozwolą dotrzeć tam gdzie czasem bałeś się zmierzać. A gdzie jesteś?

Tutaj i Teraz i do tego w Takim Towarzystwie, w jakim zawiodły cię meandry twej przygody. A przygoda trwa i będzie trwać do ostatniego tchnienia. Ciekawe jak to wszystko dalej się potoczy… Trzymam kciuki!

#1733 – nowy początek

Ciężko jest ruszyć od nowa. Od teraz to samego końca. Tak po prostu z buta. Żeby się nie zajebać w błocie, tylko sprawnie włączyć do ruchu i nie wpaść do przydrożnego rowu. Chyba trzeba przy tym zatankować zaraz po drodze i wywalić zbędny balast za burtę…. Pokusa jest ogromna i okazja jakich niewiele, ale czy na pewno nie ma jakiegoś drugiego dna? Bądź tu mądry, pisz wiersze i zafaj ludziom. A może nie ufać im i sprawdzać wszystko po siedmiokroć?

Bo człowiek to słaby pasożyt, często nie powoduje, że żywiciel dostatecznie długo i dostatnio żyje, zanim poczuje znaczący i dogłębny dyskomfort. Ludzie dosyć szybko pokazują swoje oblicze, ale zazwyczaj już i tak jest zbyt późno na reakcję. I trzeba z godnością cierpieć wyciągając wnioski na kolejną lekcję.

Zatem, pomimo tego, że psychologowie każą ufać, bo to statystycznie korzystniejsze dla naszego dobrostanu, to jednak w specyficznych okolicznościach należy wykazać daleko idący rozsądek i podejrzliwość.

Bo licho nie śpi i czyha na niepewny, nieodwracalny, błędny ruch. I wtedy ciach i babę w piach.

Co Należało Dowieść.

#1732 – piękność

Nie znam się na wielu rzeczach, ale wiem jedno – świat jest piękny.

Bo jest miejscem, gdzie mogę przebywać i żyć.

Czasem jest trudno, jak każdy mam wady, które utrudniają mi to piękno komteplować. Pojawiają się również zewnętrzne przeciwności, a także trudne wybory, które trzeba podejmować. Zrobić to czy to, nie zrobić tamtego? Co przełożyć na jutro, co na przyszły rok? Czy w przyszłym, roku da się to zrobić? Czy będzie to miało sens? Czy ma to sens w ogóle? Dzisiaj, teraz?

Czy warto się przejmować pierdołami? A z drugiej strony, trzeba zadbać o siebie i swoich bliskich. Najpierw o siebie, by być jak najsilniejszym i tym, na którym można się wesprzeć. Dając z siebie tyle ile można, trzeba zadbać o dobrostan, mylony teraz z innymi pojęciami i wypaczany przez kolejne pomysły ciągnące uwagę i kasę od zwykłych ludzi.

Przez wieki nic się nie zmieniło – są poddani, zarządcy, wyżsi zarządcy, jeszcze wyżsi zarządcy, starcy i dzieci. I nic się nie zmieni, poza opakowaniem i propagandą sukcesu naszego i zła które czynią inni.

A świat jest piękny, a życie tutaj, w mikroskali, jest czymś niesamowicie podniecającym i oferującym wielu doznań na wszelkich płaszczyznach.

Najtrudniej to znaleźć swój tor i skierować się we właściwym kierunku, bo czasem warto isć z prądem, a czasem wprost przeciwnie…