#1987 – odpowiedź

Ja już znalazłem odpowiedź na każde pytanie.

„Ciekawy jest ten punkt widzenia. Sądzę, że z pewnej perspektywy można mieć wrażenie, że tak to wygląda. Chętnie odniosę się do tematu jeśli będę miał możliwość zapoznać się z Twoimi argumentami, jeśli Ty również poznasz mój punkt widzenia i podejmiesz próbę zrozumienia tego, co czuję w miejscu,w którym sie znajduję z bagazżem doświadczeń ograniczających moją obiektywną percepcję”.

Z reguły pada tutaj zwrotka: „Spier#@$%laj”, oczwiście zawoalowana w stwierdzenia odpowiadające poziomi intelektualnemu, emocjonalnemu oraz społecznemu jednostki z którą podejmujemy próbę komunikacji.

Pytanie – odpowiedź – zwrotka.

Czy przesunęliśmy sie na polu gry w którąś stronę? Czy szala sprawiedliwości przeważa na którąś ze stron? A może, tak jak w układzie nieinercjalnym zależy to tylko od kryteriów obserwacji, kątów oraz prędkości, przyspieszeń i czasu obserwatora i obserwacji?

Ważne jest tu i teraz.

Ważne jest jutro i kiedyś.

Ważne jest wszystko i nic.

Czy, serio ludziom się chce poznać perspektywę drugiej strony? Czy wystarczy tylko nasza własna? Szczególnie wtedy gdy firmuje ją jakaś szycha i wspiera banda, stado lub szanowne grono tęgich umysłów, albo po prostu uzbrojonych w widły i kosy chłopów?

Przecież nawet pies wie, że psocić można jak pan nie patrzy, wtedy o wiele więcej ujdzie na sucho, a to czego się nachapiesz. Wystarczy zadbać by zatrzeć ślady i nawet straszenie księdza z ambony nie przyniesie pożytku, bo ludzie nie słuchają co mówi, tylko patrzą co robi. To wiedzą nawet dzieci.

Zatem jeśli chcesz być kimś więcej – myśl i czuj co robisz na świecie i na co wpływa twoje zacowanie i jakie ma ukryte skutki.

Pytanie – czy umiesz stanąć po tej drugiej stronie?

#1986 – Zawody 2026 – week_02

Wstępny plan na starty do połowy kwietnia potwierdzony.

Ten tydzień spokojnie, bez szału, ale bez opóźnień. Niedzielny trening KATA zaliczony. Dodatkowo własna praca intelektualno-pobudzeniowo-motywacyjna.

SAIFA, SEIENCHIN – pomyśl, wykonaj, analizuj, powtórz.

BUNKAI.

Kryteria oceniania.

Ustalam gdzie jestem i widać światełko w tunelu.

Dalsza praca jest czystą przyjemnością, choć punktów do poprawy jest wiele.

#1985 – cóś

Otwieram oczy. Leżę gdzieś. Chyba leżę. Co to w ogóle znaczy leżeć? Coś wydaje mi się, że takie coś słyszałem. Słowo? Co to słowo?

Gorąco. Chyba gorąco. Tak mi się kojarzy, choć nie wiem w ogóle po co to wszystko. Rozpacz, rozkosz, rozleniwienie, rekomendacja, rozwolnienie – słowa (tak to już ustaliliśmy) to słowa, przechodzą przeze mnie. Coś mi świta. Coś miałem zrobić, coś ważnego. Kiedyś, teraz, dzisiaj, nieskończoność. Od tego zależy dalszy los świata.

Przecież jak nie zrobię, zrobiłem, robię tego co mam zrobić to będzie koniec.

A może początek? Czy na końcu nie jest początek? Czy początek nie jest końcem czegoś innego? Poprzedniego.

Franek. Tak pamiętam. On miał na imię Franek. Franio znaczy. Przypomniałem sobie to imię. Ale po co mi było potrzebne? Bo nie mogłem sobie przypomnieć, jak wtedy zastanawiałem się kim był ten gość, z którego córką się ożeniłem….

Hmmm, to jak z tym światem? Będzie czy nie będzie? Jest guzik. Trzeba nacisnąć ten guzik, choćby nie wiem co się działo.

Cyk. Jest. Światło i sygnał. Bip bip, bip bip…..


– Dzień dobry dziewczynko. Czy jesteś aniołem?

– Aniołem? To ja Barbórka – twoja wnuczka.

Ja mam wnuczki? Co to wnuczki? Czy anioł może być wnuczkiem? Bo coś ta mgła gęstnieje, a w ogóle to miło was widzieć.

Jak byłem mały to biegałem boso po łące na wiosnę. Pachniała skoszona trawa. Było ciepło i przyjemnie. Dużo pracy dzisiaj, ale zaraz niedziela i będzie można pójść na spotkanie z chłopakami po kościele. Pójdziemy na cmentarz odwiedzić groby dziadów i może będą lody, bo to odpust.

Ech. Ciężko. Się myśli. Bolą nogi, ręce. Gorąco.

Dlaczego jest tak gorąco?

Co ja miałem zrobić? Aniele. Co ja miałem zrobić, gdzie jest ten guzik?

Ciekawe czy ja żyję? Skoro jest mgła i anioł to może to już piekło. Niebo?

Koniec.

Początek.

Otwieram oczy. Ciemność. Zamykam oczy. Ciemność. Taka ciemna ciemność jak podczas nowiu w piwnicy pod stodołą, tam gdzie zakopane karabiny z wojny.

Ciemność. Spokój. Chłód.

#1984 – myśleć czy nie myśleć?

Ten tydzień jest ciężki. Wiadomo – w najbliższy poniedziałek będzie „blue monday”.

Czy ta wiedza powoduje ułożenie się nastroju czy to działanie nie związane z tym faktem? Wszak powinno być trochę lepiej – dzień zauważalnie się wydłuża, idziemy jak burza przez kolejny rok – 17 dzień na liczniku…

Ale, … , ale, przecież problemy nie znikną pod śniegiem na zawsze – wyjdą wcześniej czy później, podobnie jak czekająca tam psia kupa.

Z wiekiem mamy coraz więcej możliwości wyboru, możemy świadomie stanowić o tym co myślimy, robimy, wybieramy, przecież każdy z nas może uczyć się na własnych błędach.

No i tutaj znowu jest dysonans poznawczy – czy my się uczymy skutecznie? Czy na te błędy możemy sobie pozwolić? Czy wiemy kiedy robimy dobrze, a kiedy źle? Czy mamy świadomość i wiedzę, kiedy z nami zaczyna się dziać źle? Czy zmiany są tak , dla nas, niezauważalne, że traktujemy je z normalnością, przyzwoleniem dalszych działań i wzmocnieniem wiary w to co robimy?

Kogo słuchać? Komu wierzyć? Najbliższym, sobie, lekarzom, niezawisłym sądom, moralnym strażnikom żyjącym w ascezie i wśród praw bożych, czy może modelom LLM (które niczego nie rozumieją, nie wiedzą, a jedynie bazują na prawdopodobieństwie)?

Mamy coraz więcej pozornych możliwości, ale te prawidłowe drogi, niczym szlaki turystyczne, w dużym zakresie, pozostają niezmienne. Czy używasz mózgu? Czy tylko ci się tak wydaje? Czy ktoś ciągnie za sznurki? Czy ty jesteś lalkarzem ożywiającym siebie jako marionetkę?

Teraz wszystko jest bardziej dostępne i akceptowalne. Teraz wszystko jest widoczne i weryfikowalne. Jesteśmy podani na tacy do głębszej psychoanalizy i możliwości weryfikacji i pomiaru składników, z których się składamy, a i tak….

Niewiele wiemy….

O życiu, o nas samych, o świecie, o tym co jest NAPRAWDĘ dobre a co ZŁE.

Ktoś coś nam powie i musimy to ocenić, świadomie, nieświadomie – jakie jest prawdopodobieństwo, że to jest prawdziwe, sensowne, mądre, rozsądne, głupie czy nieistotne…

Patrzeć do przodu? Wstecz? Tu i teraz?

Zamartwiać się? Cieszyć? Porównywać do siebie z kiedyś tam? Szukać drogi na kolejne 5, 10, 15, 20 lat?

Co widzisz teraz? Co będziesz widział za 10 lat? Czy będziesz widział? Czy będziesz? Czy będzie świat?

A może wystarczy medytacja, komtemplacja, wiara, oddanie odpowiedzialności naszej „HajełPałe”, niezależnie czym to jest (o ile jest)?

Jakie to ma znaczenie?

Trzeba zakasać rękawy, wziąć łopatę i robić slajdy do kolejnej niepotrzebnej prezentacji. A nie czekaj, czekaj, przecież za to mamy co do garnka włożyć… I jest to coś co daje nam dumę i satysfakcję.

Machaj myszą, wypełniaj tabelki i śledź postępy swojego rozwoju!!!

Co jest zatem pewne?

To co zawsze.

Śmierć i podatki.

#1983 – Zawody 2026 – week_01

Stało się.

Zapragnąłem, po ponad 20 latach przerwy wrócić na matę w chrakterze zawodnika. Co prawda nie w kumite, jak kiedyś, ale w KATA w kategorii „Starszych panów +50”. Ostatnie starty miałem chyba w 2004 roku.

Plan powstał na początku tego roku i został skonsultowany i pobłogosławiony przez Shihan JC, zatem nie pozostaje mi nic innego jak wziąć się do roboty.

13 tygodni do pierwszego poważnego stratu – Mistrzostw Polski w Myślenicach – 11-12 kwietnia 2026. Mamy 13 tygodni….

Start kontrolny (o ile będzie kategoria) – 21 marca Piaseczno.

Tydzień pierwszy za mną – trening z shihan JC i trening z sensei Izą uważam za zaliczone.

W tym sezonie obowiązują kata – Saifa i Seienchin.

Plan jest taki, żeby zrobić to co można i się da, poprawić formę i technikę i świetnie się przy tym bawić.

Nie ma co jojczyć i tzreba się skupić. Zegar Tyka.

#1982 – obróć stronę

Kolejna strona zapisana i pokryta bazgrołami.

Kolejny krok wykonany.

Niezrealizowane postanowienia, nierealne marzenia. Te wielkie i te zupełnie przyziemne.

Czy na coś masz wpływ, czy tylko walczysz aby wypłynąć na chwilę na powierzchnię by zaczerpnąć oddechu, by mieć siłę, by walczyć przez kolejną minutę w toni.

Podobnie do mydlanej bański marznącej na mrozie, staraj się uchwycić piękno chwili. Ten niepowtarzalny smak i aromat, który poczułeś oglądając reklamę przedstawiającą uśmiechniętych i zadowolonych młodych, starych, zdrowych i szczęśliwych ludzi.

Tik-tak, marzenia ściętej głowy i skupienie się na tym co masz dowieźć i na co się zgodziłeś.

To są priorytety – to na co się zgodziłeś i co masz robić. Nie wiesz? To pomśl, zastanów się i rób swoje. Masz własne problemy, masz problemy, które inni ci dają do rozwiązania, masz sprawczość w zakresie, którym jesteś w stanie sprawcoz zarządzać. Czy wiesz czego chcesz? Czy wiesz czego się od Ciebie oczekuje?

Spoko spoko. Nie dramatyzujmy. Spychologia jest wszechobecna. Kwantyfikacja analogowych poziomów może spowodować przekłamania i trzaski, które pociągnąc mogą lawinę spadającą na głowy BoguDuchaWinnych ludzi.

Ciach, ciach, ciach – posypią się członki i głowy. Ciach, ciach, ciach – pozostanie sprzątanie, niesmak i ból. Ból, który sprowadzi nas wszytskich na ziemię. Czy to ty będziesz ciął? Czy ciebie potną na plasterki?

Na Pla Ster Ki…

#1981 – świeżość

Świeżość, a właściwie jej wrażenie jest bardzo ważne w naszym życiu.

Nikt nie przepada, za odgrzewanym kotletem, za wpadaniem w rutynę, z deszczu pod rynnę i jazdę koleinami, szorując brzuszkiem po drodze.

Dlatego każdy patrzy kupując monitor (dawniej telewizor), by odświeżanie było jaknajszybsze, pomimo tego, że nawet nie zauważy różnicy.

Świeżość i odświeżanie, często jest przez nas mylone i czasem budzi kontrowersyjne odczucia. Zdarzało się (dawno dawno temu w odległej galaktyce), że odświeżanie kiełbas i wędlin polegało na myciu ich wodą z płynem do mycia naczyń, a odświeżanie sałatek z kapusty kiszonej zapewniała zmiana etykiety z datą przydatności na kolejną.

Teraz naturalnym jest, że na etykietach widać ile E-cośtam jest dodawanych do produktów, by sprawić wrażenie, którego szukamy, oczekujemy i pragniemy – pełnego smaku, wyrazistych odczuć i wypełnienia niezaspokojonego głodu.

Wciąż szukamy, patrzymy, rozglądamy się i natykamy w zasadzie na to samo, podane w inny sposób, by zachęciło nas to do wybrania spośród wielu podobnych produktów, z których wiele prowadzi do tego samego celu…

Czy cel jest najważniejszy? Czy droga? Czy uzasadnienie naszych zachowań? Wyższe przesłanki, motywacje, odkrywanie „między poziomów”, czakr, niuansów istnienia, akceptacja, poczucie sukcesu i spełnienia…

Uczucia, odczucia, spokój, energia, radość, ekscytacja, podniecenie i pełny brzuszek – wszystko okraszone kolorowymi zdjęciami, filmami, wywiadami i poczuciem luksusu, władzy i racji nad racjami.

Racja to racja. Nieważne czy realne przesłanki stanowią o sensie i zasadności. Wszak to co najważniejsze jest niewidzialne i nie da się opisać tego słowami, a tylko nieliczni są w stanie to poczuć, bo nie zrozumieć.

Król jest nagi…

#1980 – pora na rozwój

Czy kiedyś przyjdzie nowa pora na rozwój?

Nie, bo nie ma czegoś takiego jak pora na rozwój. Nie ma cykliczności takiej potrzeby ani nawet takiej możliwości. To nie jest zdarzenie powtarzalne, a ciągłe. Nie oszukujmy się sami – rozwój to proces, w którym albo się odnajdujemy i podążamy jego drogą, albo schodzimy z niej i pozostajemy w miejscu obserwując jak mijają nas inne osoby. Oczywiście trasa ta ma wiele odnóg, rozdroży, ślepych uliczek, ścieżek leśnych i prowadzących, albo przez zdradliwe bagna, albo, stromo, w górę i w dół.

Mamy czasem wrażenie, że istnieje droga na skróty – są metody i środki mogące nas przybliżyć do celu za pomocą narzędzi, o których nie śniło się filozofom. No dobrze, może się i śniło, ale nie zdawali sobie sprawy, że takie rzeczy zejdą pod strzechy. Mówimy tu o rozwoju na każdym poziomie – fizycznym, naukowym, psychologicznym. Środki farmakologiczne, narzędzia sieci neuronowych, cudowne metody szarlatanów, które mogą sprawić, że poczujemy się nagle lepsi od innych, stworzone może w dobrej wierze, a wykorzystywane różnie – często w sposób, mający na celu wyciągnięcie jak największych zysków, kosztem naszego zabrnięcia w ślepą uliczkę lub przekonania się, że wiedza jest dostępna za pół-darmo, na wyciągnięcie ręki, tylko gdzie indziej.

Pracuj a garb sam Cie wyrośnie.

Ucz się, ucz, nauka to potęgi klucz,

jeśli zdobędziesz tych kluczy wiele

zostaniesz klucznikiem w kościele ….

I tak talej, i tym podobne….

Rozwijaj się i zdobywaj wiedzę, ucz się i pracuj nad swoim ciałem, pamiętając, że to wszystko służy w jakimś konkretnym celu i ma swoje przeznaczenie. Bez celu twoje kompetencje i możliwości są bezużyteczne, a nabyte umiejętności muszą być ciągle trenowane i wykorzystywane na „milyjony” sposobów!!!!

Szukaj możliwości, baw się rzeczywistością, a na smutasów i malkontentów patrzaj ze świadomością, że życie trzeba brać jakim jest i podobnie jak rzeźbiarz, odkrywać jego prawdziwe kształy i formy ukryte pod widoczną powierznią.

Prawda, a właście prawdy, leżą pod spodem i właśnie dzięki rozwojowi i ciekawości możemy je odkrywać jedna po drugiej, czerpiąc wiele radości z każdego, pozornie nudnego i podobnego do poprzednich, dnia.

Życie jest jak cebula – ma wiele warstw, a nasza wiedza i doświadczenie są narzędziami pozwalającymi odkrywać coraz cieńsze z nich i czytać przekaz znajdujący się na każdej z nich i pomiędzy nimi.

Nikt nie jest nieomylny, każdy również może zmienić zdanie, ale przyznanie się do tych rzeczy jest trudne i wymaga nie lada odwagi, hartu ducha i siły wewnętrznej.

Bądź zatem twardy i miękki zarazem. Dostosuj się do wymagań sytuacji i kreuj rzeczywistość, zanim ktoś wykreuje ją za ciebie. Ciach, ciach, ciach – odkrawaj plasterki i ciesz sie ich niepowtarzalnym smakiem.

#1979 – co roku tak samo fajnie

Życzymy sobie, żeby było świetnie i lepiej. Każdego roku. Jak zdarta płyta. Bo w końcu mówiąc i słuchając tego mamy nadzieję, że się spełni. Trala la la, trala la la…

Marzymy, mierzymy się z tymi myślami i oczekujemy spełnienia i zbliżania się do naszych celów. A cele, pamiętamy, mają być ambitne i osiągalne, zarazem, a z każdym rokiem zmienia nam się wrażliwość na te amicje, chyba….

Jak to zrobić, żeby się nachapać, tak nie za bardzo, żeby zachować przyzwoitość, a także, żeby pozostało dobre wrażenie nie powodujące wstydu i hańby oraz skazy na honorze.

Można wiele osiągnąć na skróty, można wiele osiągnąć mając zasoby nieskończone, ale grunt to zachować dobry humor, nastrój i nadzieję, że jesteśmy dobrymi ludźmi i dobrze nam się wiedzie. Popchnij, pociągnij, poliż, zachęć, ugryź, kopnij i pogłaszcz.

Cieszmy się dniem, który trwa. Planujmy przyszłość z poszanowaniem teraz. Syzyf wiedział co robi i szanował swój czas. Podobnie jak Atlas, Herakles i Prometeusz. Cała masa przykładów szczęśliwców zaangażowanych w swoje zadania i cele. Radujmy się!!!

#1978 – bez pracy nie ma kołaczy

Bez pracy nie ma kołaczy.

To wiemy. I podobnie jak inne prawa – zasada ta skierowana jest i ograniczona jedynie do specyficznego i ograniczonego typu ludzi – tych co muszą pracować.

Bo jak wiadomo – bogatym i tak się należy – i choć im zabiorą część bogactw jako podatki, daniny i „dobrowolne opłaty”, to na kołacz im zostanie.

Biedni dostaną od „państwa”. Od nas dostaną – bo nie mają. Słusznie, że dostaną – bo trzeba biednym pomagać.

Dzieci dostaną – bo są dziećmi i muszą jeść. Racja.

Ci co rządzą – dostaną – bo im się należy, jako, że wybraliśmy ich, wspólnie, jako naród, żeby rządzili – a na głodnego to się nie skupią na tym co ważne – dlatego mają diety.

Ci co sprawują straż nad tym, byśmy dobrze skończyli lub zaczęli po śmierci, też mają co do brzuszka wlożyć – świetnie, bo jakoż im się należy, że nas tak prowadzą jak baranki na pastwisko lub rzeź!

Tylko Ci co mają pracować – muszą pracować na kołacze. Bo jak nie będą pracować, to nie będą mieli co zjeść. I tyle.

Także jeśli możesz pracować – to pracuj i ciesz się kołaczem swym powszednim i odświętnym.