#814 – geniusz?

Czy każdy jest geniuszem? Czy każdy może mieć własne zdanie? Czy każdy może mieć własne życie pełne niezawisłych wyborów?

Oczywiście, że nie. Jesteśmy ograniczeni węzłami zależności formalnych, socjalnych, służbowych, religijnych, moralnych i celowych. Nawet tych, na które nie mamy wpływu. Żyjemy w ciekawych czasach, w których spowodowano, że początkowo mogliśmy mieć wrażenie, że mamy jakąś wolność i możliwości decydowania o swoim losie, jednak kolejne wydarzenia pokazują, że jesteśmy jedynie marionetkami, które realizują akcje zdefiniowane przez nadrzędne warstwy. I nie dotyka to jedynie tych na dole, im wyżej się wspinasz tym rozumiesz, że choć widoki są piękne tym mniej możliwości na przeprowadzenie własnych, wolnych działań. Jesteś wyżej, więc jesteś lepiej widoczny i dla tych z dołu i dla tych z góry, łatwiejszym celem stajesz się dla innych na twoim poziomie. Możesz robić to co możesz robić i nic ponadto. Jeśli się wychylisz lub zaczniesz zbaczać z kursu zostaniesz przywołany do porządku, chyba, że przegiąłeś i niestety Twój tor został zmieniony tak byś nie osiągnął zamierzonych celów.

Czasem możesz się jeszcze wycofać, z większą czy mniejszą godnością, ale nie każdy może zaznać takiego luksusu. Ci właśnie zostają ukarani w bardziej prozaiczny sposób, który pozwala na zrozumienie swoich błędów, a na pewno na pozbawienie możliwości popełnienie ich ponownie.

Często ci, którzy myślą, że są wolni i mądrzejsi od innych chwalą się swoim sprytem, a okazuje się, że są jedynie elementem układanki a ich pozorny bunt ma uspokoić innych, żeby wszyscy wierzyli, że jakaś wolność istnieje…

#813 – dobro czy zło?

Czy zło zwalczać dobrem? Czy zwalczać je złem? Każdy ze sposobów ma wiele zalet, wad i kosztów które musimy ponieść. Najważniejsze jest na początku ustalić co jest dobrem, co złem i po której stronie próbujesz się posadowić. Generalnie, jak zawsze, wszystko jest względne, a to jak ty to czujesz to jeszcze zupełnie inna sprawa. Na początku i na końcu swojego życia będziesz Ty sam (sama). To gdzie się w międzyczasie znajdziesz, z jakiego poziomu będziesz mieć okazję podziwiać cuda świata oraz towarzyszące mu plagi a właściwie jedną plagę – ludzkość, zależy od wielu czynników. Jesteś na wygranej pozycji, jeśli trafisz na swojej drodze na odpowiednich ludzi. Często nie masz możliwości wyboru towarzystwa, czasem możesz wykorzystać nadarzające się okazje – szanse, które często pojawiają się kiedy jesteś w dołku – jednak musisz mieć energię i siły witalne by przekuć je na korzyść. Często dźwigając na swoich barkach bagaż dobra, zła i doświadczeń, nie masz siły by zrobić coś jeszcze. Coś co spowoduje różnicę, pozwoli przejść na kolejny poziom, sekwencyjnie, krok po kroku. Pomimo wątpliwości. Czasem możesz zignorować drobne niedociągnięcia, nie musisz być idealny by osiągnąć wielkie rzeczy, a perfekcjonizm będzie kosztować o wiele więcej niż to warte. Życie jest dobre. Świat jest dobry. Ludzie – jacy są ludzie?

#812 – chaos czy po prostu ….

Na początku był chaos. To zdanie wymaga redakcji. Nie dlatego, że ma błędy ortograficzne czy gramatyczne. Po prostu albo nie było żadnego początku, albo to nie był chaos. Chaos to mamy teraz. W świecie, na kontynencie, w kraju. Ba, ja mam go czasem również w sobie. A skoro zawsze był i jest, a nie zanosi się, że go nie będzie to raczej mało prawdopodobne że było coś przed nim. Chociaż z drugiej strony jeśli wcześniej był ład i porządek i ktoś postanowił to zniszczyć i wprowadzić „rozwojowy” chaos, to tworząc przy okazji istoty na swoje podobieństwo musiał się liczyć z tym, że jeśli cokolwiek się będzie uspokajać, to owe stworzenia znajdą sposób by każdy zalążek spokoju przetransformować w coś nieharmonijnego.

Chaos jest dobry bo dzięki niemu tworzą się możliwości, na które nie natknęlibyśmy się żyjąc swoim wymarzonym życiem. Smutne i radosne stwierdzenie. Takie jak nasz świat ułożony z przeróżnej wielkości węzłów stworzonych z pozornie niepowiazanych zdarzeń i zwrotów akcji. Oczywiście są połączone Chaosem. Im większy chaos tym więcej zyskują Ci, którzy w niego wierzą i są w nim wychowani, bo mniej jest w stanie i ch zaskoczyć I zranić.

Używaj chaosu z należnym szacunkiem i kulturą bo podobnie jak woda ma przeróżne sprzeczne I niewytłumaczalne właściwości, które mogą być wykorzystane w dobrej wierze jak I przerodzić się w niekontrolowaną broń.

#811 – wymyślił

Każdy powinien żyć na minimalnym akceptowalnym poziomie realizując swoje zadania będące źródłem satysfakcji i nie powodujące szkody innym.

Problem pojawia się w tym momencie, gdzie zadania są opłacane poniżej obiektywnie oczekiwanego poziomu, gdy w tym samym czasie osoby wykonujące inne zadania otrzymują wynagrodzenie przekraczające ten poziom. Do tego dochodzą dodatkowe proste okoliczności jak wyzyskiwanie innych przez nieuczciwych przedsiębiorców chcących spełnić swoje marzenia, niejednokrotnie przekraczające omawiany poziom minimalny.

Tu pojawia się państwo, które pragnie stanąć na straży oczekiwań biednych, chorych, starych, małoletnich i pokrzywdzonych. Pieniądze na nich również powinny się jakoś znaleźć, choć wiemy dobrze, że nie pojawią się znikąd, a nowe zadania również kosztują i wymagają wynagrodzenia. Wyższe przychody karane są wyższymi podatkami, które z kolei prowadzą do nieuczciwości i chęci ukrycia zysków, z drugiej strony minimalne wynagrodzenie, zasiłki i inne świadczenia pomimo tego, że są niskie, to ogarniają dużą grupę ludzi, którzy nie realizują żadnych zadań pomimo swojej możliwości i prowokują do kolejnych oszustw, w innym zakresie i innym przekroju.

Podsumowując ten krótki i zupełnie niepotrzebny wywód – możliwości i różne sposoby kombinowania umożliwiają niektórym gromadzić nieadekwatne środki, które mogłyby posłużyć również najbiedniejszym i naprawdę potrzebującym, wymagałoby to jednak standaryzacji i wypłaszczenia oczekiwań socjalnych a także zwiększenie kontroli umożliwiając „sprawiedliwe” traktowanie wszystkich.

Sami zatem możemy zrozumieć, że natura człowieka na takie podejście nie zezwala, gdyż niewielu jest takich, którzy na takie rozwiązanie przystaną. A nawet jeśli pozornie przystaną to w kuluarach, poza procedurami będą się odbywać ciche transakcje, przenoszenie praw i majątków w niewidzialny dla ogółu sposób, niezależnie czy będą obostrzenia, celibaty, dyktatura, socjalizm, kapitalizm czy inne barachło. Ciężko znosimy jeśli ktoś ma więcej niż my, tym bardziej jeśli naszym zdaniem nie zasłużył, ale jeszcze gorzej by było jakbyśmy mieli mniej niż nam się wydaje, że powinniśmy a inni by mieli tyle samo co my….

Tak więc, gromadzimy się, łączymy w grupy i psioczymy, jak nam to źle albo wykorzystujemy na maksa to co przyniósł nam los i drenujemy go do końca i siedzimy cicho, a nuż uda się ugrać jeszcze więcej?

#810 – zady czy walety?

Wiele jest rzeczy, które chciałbym o sobie usłyszeć. Jeszcze więcej jest takich, których w ogóle nie biorę pod uwagę w takim kontekście. Prawda waży dużo i trudno ją udźwignąć, zarówno jeśli chodzi o pozytywne jak i negatywne aspekty. Zresztą to co dla jednego jest wadą dla drugiego może być zaletą. Czy słyszałeś coś o przypadku niewidomego od urodzenia chłopaka, którego cudowni medycy uzdrowili po dwudziestu paru latach życia? Dostał wzrok, z którym nie potrafił sobie poradzić, jego świat uległ zmianie, której nie sprostał. Stracił rentę, możliwości i przywileje jakimi dysponował jako niewidomy, stał się prawie normalny. Prawie, bo w jego percepcji pozbawili go owi cudotwórcy miejsca, w którym radził sobie od urodzenia. Czy zmiana została przygotowana poprawnie? Czy sława i chwała przewyższyła koszty poniesione przez niczego winnego człowieka? Jak to rozpatrywać w kwestiach ludzkich? Jak określić moc i władzę człowieka nad naturą? Kto jest zwycięzcą a kto zwyciężonym?

#809 – dla kogo?

Warto czasem się zastanowić dla kogo to wszystko robisz? Pracujesz, żyjesz, oddychasz. Dla siebie? Dla bliskich? Dla rządu? Dla podatników? Dla spadkobierców? Dla Boga? W imię czego?

Jeśli nie będziesz zadawać sobie tego pytania odpowiednio często i odpowiedź nie będzie Cię napędzać do dalszych działań, wkrótce może okazać się, że znajdziesz się w miejscu, w którym trudno będzie znaleźć twardy grunt pod nogami. Oczywiście odpowiedzi mogą się zmieniać w czasie i powodować, że będziesz musiał przenieść gdzieś ciężar swoich akcji po to by zrównoważyć oczekiwania środowiska, swojego ego, celu i środków, którymi dysponujesz.

Im mniejszy masz pęd i mniej dostępnych środków tym trudniej złapać równowagę i wtedy musisz lawirować, dwoić się i troić.

Czasem trzeba podjąć trudną decyzję czy uciec, walczyć czy stanąć nieruchomo i czekać na to co się wydarzy…

Pamiętaj jednak, że jeśli zmieniasz zwrot ruchu to musi nastąpić krótki moment zatrzymania. Wykorzystaj ten czas poprawnie i nie przejmuj się za bardzo tym, że stoisz, tylko delektuj się bezruchem, który wkrótce minie i zastąpi go pęd, popęd i ciąg przyczynowo skutkowy podjętych, zamierzonych i niezamierzonych akcji. Czy ktoś to zauważy? Czy ktoś to poprawnie zinterpretuje? Czy ktokolwiek ma prawo oceniać wynik nie uwzględniając drogi umożliwiającej dotarcie do konkretnej mety?

#808 – spokój

Pewnych rzeczy nie sposób wytłumaczyć dopóki się ich nie przeżyje na własnej skórze. Choćbyś widział relacje, reportaże, czytał książki, rękopisy i listy, niestety zbliżysz się jedynie do tego do czego skłania cię autor, reżyser, scenarzysta czy odtwórca dzieła. Interpretacja realcji już oddala nas od źródła, a zwiększamy tę odległość przez odbiorcę nakładajacego własne filtry. Z jednej strony to słabe i odstraszać może do zapoznawania się wzelakimi treściami gdyż do sedna nie dojdziemy, jednak z drugiej strony jest to bardzo interesujące i pożyteczne gdyż wiadomo gdzie się kierować i czego z grubsza można się spodziewać. Warto również swoje wrażenia notować używając wszelakich możliwych środków i wracać do tych zapisków porównując je z kolejną prób ą odbioru treści. Po kilku, kilkunastu próbach dotarcia do sedna sprawy, najlepiej przy poznaniu punktów widzenia różnych, nie związanych ze sobą osób, można wyrobić sobie zgrubny pogląd na daną dziedzinę. I wtedy można podjąć prawie świadomą decyzję czy dany temat można drążyć, czy jest warty naszego wkładu, czy jest to wystarczająco bezpieczne i czy mozemy się ewentualnie wycofać z naszych prób działań przy ewnetualnej zmianie decyzji.

Warto jest jednak zachować zdrowy rozsądek tym większy im cena energetyczna i prawdopodona entropia jest większa. Oczywiście jest to jedna z teorii a inne mówią, że należy walić na rympał nie planując niczego i nie martwiąc się na zapas. Kolejna zaś mówi, że nie należy robić niczego. Niczego. I po prostu trwać.

Co je zatem łączy? Oczywiście spokój i wiara w szczęście, które nam towarzyszy. Bowiem jedynie spokojne podejście pozwala pogodzić się z rezultatami, które nadejdą, bowiem tak do końca nigdy nie wiadomo co nas na końcu spotka…

#807 – ciekawość I

Zawsze był rozważny. Dobrze ułożony, uprzejmy, tak uprzejmy, że podobał się wszystkim ciociom i babciom. Zawsze. Do porzygu. Wcale tego nie chciał, ale mamusia kazała. Mamusia, której i tak nie cierpiał. W sumie to nie miało żadnego znaczenia.

Skręcił w boczną uliczkę i maszerował jak za szkolnych czasów, minął trawnik, na którym kiedyś wpakował się w psią kupę kiedy bawili się w wojnę. To była smutna historia, bo nikt później nie chciał podawać mu ręki, żeby nie-daj-boże smród pozostał. Błahostka, ale nauczył się jak na koleżkach można polegać. Domofon. Trzy razy wcisnął środkowy guzik i gdy po chwili odezwał się zachrypły głos: – Kto tam? – odparł – Poczta.

Zabrzęczał zamek w drzwiach. Szarpnął je i ruszył do klatki schodowej. Zawahał się przy windzie i wybrał schody. Tak będzie lepiej. Pamiętał jak spędzali w tym miejscu długie zimowe wieczory, rozmowy, dyskusje, plotki, papierosy, tanie wino. Wróciło to jak ciepły wiosenny wiatr po zimie. Westchnął i wspinał się schodek po schodku. Tutaj poznał swoją pierwszą dziewczynę. Wychodzili razem na osiemnastki i inne imprezy. Ile tego było! Można by książkę napisać, albo ze trzy. Tylko kto by chciał to wszystko czytać…. A może by chciał? Nieważne.

W sumie to by zapalił. Co prawda nie robił tego od piętnastu lat, ale w doborowym towarzystwie zdarzało mu się sięgnąć po dymka. Żeby sobie przypomnieć, że przecież nie lubi jarać. Tak. Przewidział to. Miał ze sobą paczkę jakichś lightów, które zostawił ktoś po ostatniej parapetówce. Może to już pora zapalić. Tak.

Zatrzymal się i nasłuchiwał. Cisza. Wyjął papierosa, rozwałkował go i włożył do ust. Wciągnął powietrze bez odpalania. Poczuł zapch i smak tytoniu. Wyjął go i wsadził za lewe ucho. Jeszcze poczeka. Ruszył dalej.

To już trzecie piętro. Tu to były biby. Jedna była przezajebista. Podobno. Od kolegów się dowiedział, bo przecież tak dali w palnik, że film mu się urwał. To, że się urwał, nie przeszkodziło w tym, żeby zarzygać pół mieszkania, nie chcieć posprzątać i jeszcze prawie wlać właścicielowi. Żeby jeszcze byli na tę okazję zaproszeni…

Kolejne piętro, kolejne wspomnienia. Tu mieszkał starszy, wredny dziad, który ganiał ich z siekierą po działkach. No niby mu szabrowali owoce i niszczyli grządki, ale przecież byli jeszcze dziećmi.

Na dworze się ściemniło. Ruszył dalej. Nogi zaczynały go boleć i stawały się ciężkie. Człapał jak leniwiec na kacu po imprezie z koalą, każdy krok kosztował coraz więcej wysiłku. Usiadł na schodach opuścił głowę i włożył ją w dłonie.

Po co tu przyszedł w ogóle? Ogarnął go paraliż i zwątpienie. Dreszcze przebiegły po obu stronach pleców a wzdłuż kręgosłupa poczuł spływające krople potu.

Skupił się i powoli doszedł do siebie. Tak. Papieros. Odpalił go, zaciągnął się i zakaszlał jak gimnazjalista za śmietnikiem. Przecież gimnazjów już nie ma – przemknęło mu prze myśl – Nie ma to przecież znaczenia.

Wziął trzy machy, zagasił peta i ruszył dalej. Może z tym paleniem się pospieszył? Na szczęście nikt nie poczuł dymu, w każdym razie dotarł już na jedenaste piętro. Jeszcze trzy. Zatrzymał się i przytulił do ściany. Ktoś wyszedł z mieszkania i podszedł do windy. Przeczekał aż się zapakowali i kabina odjechała. Ruszył dalej.

Dotarł na piętro. Przyspieszył korytarzem do celu. Spojrzał na drzwi i wsunął klucz do zamka. Nie wkręcili go – pasował! Po chwili już stały otworem a z wnętrza wydobył się lekki smród. Niewiele myśląc przekroczył próg i zamknął je za sobą.

#806 – upór

Często ludzie idą w zaparte, spotykając się tym samym z niezadowoleniem innych. Niektórzy jednak, po zrozumieniu swoich błędów zmieniają zdanie i dostosowują się do zaistniałej sytuacji. Zmieniają punkt widzenia, zmieniają swoje stanowisko w danej sprawie, działają zupełnie inaczej, po prostu wybierają nową ścieżkę.

Brzmi logicznie?

Trochę tak, trochę nie – głównie to politycy lub ludzie potrzebujący posiąść władzę.

Zmieniają swje podejście po dotarciu na szczyt, bo stamtąd rozpościera się zupełnie inny widok, często kreowany przez innych współrządząch, a to co się tam, na szczycie dzieje, jest tutaj z dołu zupełnie niedostępne i niewyobrażalne.

Szczerze? Nawet nie wiem czy chiałbym wiedzieć jak to wygląda w rzeczywistości, nie dlatego, że boję się nakładu pracy czy obawiam o zdrowie i życie. Po prostu nie chciałbym się stać właśnie taki.

Walcz z tym, ktoś powie – ale raczej walka z tym, obserwując historię ludzkości, jest zupełnie bezużyteczna i skazana na porażkę.

Jeśli bowiem istota wszechmogąca i stwórca tego wszechświata nie może sobie z tym bałaganem poradzić, to kto niby może?

#805 – lustro

Patrzył w lustro każdego dnia. Rano, po południu, czasem wieczorem. Starał się znaleźć tam odpowiedź na pojawiające się w jego głowie pytania. Skąd tyle zła? Dlaczego są tacy dla siebie? Czy nie można inaczej było załatwić tych spraw? Kto może sprawić by na świecie było dobrze wszystkim?

W końcu do niego dotarło. Niestety nie da rady naprawić świata, ani sprawić by wszystkim było lepiej. Dlatego nastała pora się skupić na czymś mniejszym. Sprawić by w otoczeniu zapanował spokój, by spokój wędrował na zewnątrz i ogarniał większe kręgi. To jest trudniejsze niż myślał, niż przypuszczał, trudniejsze niż mógł sobie to wyobrazić. Ale poczuł ciepło bijące od wewnątrz i zobaczył je w odbiciu w lustrze. W zmarszczkach, w uśmiechu, w siwych włosach.

Każdy jest inny w drobnych szczegółach, ale najgorsze są te różnice, które są wyolbrzymiane przez otoczenie, tym bardziej im ta różnorodność jest sprzeczna z wirtualnymi normami społecznymi ustalanymi ku wygodzie jakiejś określonej grupy społecznej, czasem większej, czasem mniejszej, ale zazwyczaj tej, która trzyma władzę.