Kolejny tydzień – kolejna zmiana.
Chodzę już bez ortezy – we wzmocnionej skarpecie i glanach.
Każdego dnia jest coraz lepiej i lepiej, choć do doskonałości jeszcze droga długa.
Spaceruję z żoną i psami każdego dnia – nadzieja powraca pomału i jest progres.
