No stres jest. Dużo się dzieje wszędzie i pojawiają się coraz to nowe fakty, które zachęcają do dalszych aktywności.
Nic tak nie daje kopa jak pozytywne rezultaty działań, często żmudnych i przynoszących wrażenie bezsensownego marazmu. Ale każde odhaczone zadanie daje malutki zastrzyk dopaminy i znów chce się więcej i więcej. Z drugiej strony to co jest do zrobienia wydaje się już nie tylko słoniem, a kaszalotem czy innym humbakiem. Samo zaplanowanie krojenia go na części przed zjedzeniem, wydaje przedsięwzięciem godnym drużyny złożonej z Herkulesa, Syzyfa, Asteriksa i Obeliksa.
Jeśli życie jest trudne, spraw, żeby ścieżka dźwiękowa chociaż była zachęcająca do dalszego w nie brnięcia. I podobnie jak bagno wciąga, daj się porwać zabawie i radości z pokonywania codziennych łamigłówek i przeskakiwania kłód wpadających ciągle pod nogi. Prawie każdy lubi oglądać zmagania bohaterów spotykających na swej drodze złoczyńców przeciwności. Kibicujemy im i cieszymy się z ich zwycięstw! Każdy z nas jest swoim własnym bohaterem, a scenariusz tej konkretnej opowieści tworzy się na bieżąco i nie wiadomo na ile jest zakontraktowany. Nie zawsze mamy wpływ czy będzie to Dzień Świstaka, Dzień Świra czy Dzień Niepodległości, ale możemy sprawić by choć na chwilę wprowadzić motyw komedii, no może czasem tragikomedii.
Nie wiem jak wy, ale ja staram się bawić przednio, choć czasem chciałoby się odwiesić szlafrok na kołek i rzucić ręcznik na deski….
No nic, powolutko do przodu, do ulbionych miejsc. Takich różnych i w przenośni i w rzeczywistości. Takiej zwykłej, bo niedługo ogarnie nas kolejna warstwa wirtualnej i już nigdy nic nie będzie takei samo jak kiedyś.
