#1154 – co by tu dzisiaj zrobić

Dzisiaj kolejny wtorek. Będzie pewnie koło już trzydziesty drugi w tym roku. Co można z tym fantem zrobić? Na pewno trzeba dążyć, aby go przeżyć, co z pozycji zabiurkowej, którą teraz przyjmuję, wydaje się całkiem prawdopodobną opcją.

Samo przeżycie to jedno, dobrze, żeby zrobić to z klasą, przyjemnością i, co więcej, może ze szczyptą pożytku, który pozostawi po sobie posmak spełnienia, satysfakcji i nadzieji, że jednak coś w tym wszystkim, poza tajemnicą i brakiem odpowiedzi na fundamentalne pytania, jest przydatnego, dla nas i dla innych.

Życie jest tym bardziej trudne, kiedy z wiekiem uświadamiasz sobie, ze nie każdy cierpi na przypadłość realizacji miliona mniej czy bardziej potrzebnych zdań w jednym czasie, a ich współistnienie, wielobieżność oraz różnokierunkowość często wydaje wymykać spod kontroli. I w tych przypadkach rutyna, schematy i konsekwencja pomagają się zorientować w czasoprzestrzeni, często organizowanej przez osoby jednozadaniowe, posiadające długofalową wizję nieuchronnego końca uwieńczonego stosem banknotów i betonowo marmurowym pomnikiem.

Pomimo tych dystraktorów i upartego uczucia braku sensu jest wszak radość chwili i nieskończoność możliwości powtarzania czynności w inny, wysublimowany sposób, dający radość przemierzania labiryntu codzienności świeżymi i nietkniętymi stopą ludzką, ścieżkami. Czy zapach i smak truskawek nie jest taki sam każdego roku? A może jest zupełnie inny? A może wszystko naraz i na nic?

Co zatem zrobić z tak niedocenionym wtorkiem? Cieszyć się, cieszyć. I dać sobie możliwość spojrzenia na wszystko od nowa, z dziecięcą ciekawością i nowym, pisanym na kolanie, scenariuszem…Wtorek. klatka pierwsza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *