#1155 – Strach po raz kolejny

Wracam do wpisów o strachu. Dobrze, że tu są i można, nie kopiąc całego ogródka, zajrzeć do własnych wspomnień i przemyśleń.

Jak zapanować nad strachem? Czy jest się czego bać? Jak zminimalizować ryzyka? I przede wszystkim, jak żyć z tą świadomością?

Jedna strona sprowadza się do wymyślonych problemów i zagrożeń, z których 99,9% nigdy się nie zmaterializuje. Ale spójrzmy prawdzie w oczy 0,1% niby niewiele, ale z drugiej strony powiedz to komuś kto doznał nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu lub zginął w jakimś wypadku, którego się jednak obawiał? Albo komuś kto podejmuje ryzyko, pomimo swych wątpliwości?

Unikać? Podejmować? Minimalizować? Schować głowę w piasek, który może okazać sie kuwetą lwa? A może nie robić niczego i napawać się bezruchem? Dziadzieć i powodować, że zagrożenie się zwiększy niepomiernie? A może pójść jeszcze inną ścieżką, o której nikt jeszcze nie słyszał, ani jej nie widział, bo jej po prostu nie ma.

Ech, marzenia i sny są dobre i ważne, ale nie można oddać się w ich objęcia bez ograniczeń. Świat fikcyjny i wymyślony jest dobry, bo nie istnieje w materialnym realmie. Z drugiej strony pytanie czy to co się nam wydaje naturalne i rzeczywiste, jest naprawdę tym czym myślimy?

A jeśli nie jest, to czy nasz strach jest prawdziwie uzasadniony?

A może ktoś po prostu chce nas podpuścić i do czegoś zmusić? Do czegoś, czego tak właściwie wcale nie chcemy zrobić, a jedynie dążymy do tego, bo tak wypada?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *