I znowu jesień. Moja już 49. Aż trudno w to uwierzyć.
Jak dalej z tym żyć i jak planować kolejne lata, miesiące, tygodnie, dni, godziny?
Coraz więcej nekrologów zawiera informacje o osobach, które są niewiele starsze ode mnie. Kilka, kilkanaście lat. Jak sprawić by zachować zdrowie i sprawność? Co robić by korzystać z życia i szczęścia tu i teraz?
Pitolą o work-life balansie, a tak naprawdę to trzeba skupić się na życiu, a nie na tym co będzie jak już nadejdzie ta chwila, na którą czekamy. Ona i tak nadejdzie i minie jeszcze szybciej niż można się spodziewać. Po co odwlekać pewne sprawy, czekając na jakiś, bliżej nieokreślony znak? Dlaczego odraczać przyjemności, które można zrealizować teraz? Po co oszukiwać siebie i przenaczenie?
Czasem wygodniej schować się na chwilę i przeczekać złą burzę, ale często okazuje się, że siedzimy w norze miesiącami i latami, bojąc się wyściubić z niej nos.
Bo w życiu nie chodzi o to by unikać błota problemów, ale o to by nauczyć się w tym błocie taplać i pływać, w sposób, który sprawia nam przyjemność.
I pamiętajmy przy tym, że chodzenie po bagnach wciąga….
Za rok znów będzie jesień. I za dwa lata. I za trzy….
Pytanie czy będą z Toba na tym świecie wszyscy, z którymi chciałbyś ją świętować?
