#2047 – akceptacja

Akceptacja życi a to często trudna sprawa, bo nie wszystko idzie po naszej myśli. W zasadzie, to tak jak z jazdą na rowerze. Ten pojazd nigdy nie jedzie po idealnie prostej drodze a przednie koło porusza się wężykiem zbaczając to na lewo, to na prawo od idealnego toru jazdy. A im prędkość mniejsza tym te odchylenia muszą być większe aby zachować równowagę.

Zatem: w życiu szukaj pozytywów. Każdego dnia są lepsze i gorsze chwile. Obu trzeba poświęcić należytą uwagę i zbytnio nie wpadać ani w melancholię, ani w w nieuzasadniony zachwyt. Obie drogi są równie niebezpieczne, jeśli pójdzie się za daleko i wyjdzie poza strefę zdrowego rozsądku i uzasadnionej akceptacji stanu rzeczy. Życie wybacza pewne błędy, ale: nie wszystkie i nie każdemu. I nie ma tu jednej reguły, której należy się stosować zawsze i wszędzie. Czasem ryzykujemy, czasem mamy szczęście, a czasem wywracamy się na prostej drodze.

Weźmy na ten przykład hipotetyczną sytuację, że ktoś wsiada jako pasażer do auta o dużej liczbie koni mechanicznych (wiecej niż 30KM), prowadzonego przez niedoświadczonego kierującego. Co się może stać? Co może pójść nie tak?Z jednej strony można się nudno przejechać, zgodnie z przepisami po mieście. Z drugiej, zrobić sobie wyścig, którego rezultatem będą wspaniałe wspomnienia, wyrzut różnych hormonów szczęścia i frajda nie z tej ziemi. Z trzeciej strony grozi mandat, punkty i poczucie niesprawiedliwości, że zabawa została przerwana przez Policję. Z czwartej strony sytuacja może zupełnie wymknąć się spod kontroli i można zginąć w wypadku spowodowanym przez wsponianego już kierującego.

Mądry Polak po szkodzie. Łatwo wytykać błędy, tragedię i głupotę, o której teraz głośno w prasie i mediach. Łatwo wieszać psy i wskazywać bezpośrednią przyczynę ludzkich tragedii i cierpień.

Ale to tylko jeden przypadek i jego jedna z opcji. Ile sytuacji dzieje się na naszych drogach, w naszym życiu, które równie łatwo mogą przerodzić się w podobne zdarzenie?

Co trzeba robić, by do takich sytuacji nie doporwadzać? Jaką profilaktykę należy wprowadzać w życie? Jakie szczęście mamy każdego dnia, że żyjemy i podobnych sytuacjach nie braliśmy udziału?

Jak pobudzić wyobraźnię?

Jak uświadamiać konsekwencje? I to zarówno u starych, jak i u młodych?

Brawura, alkohol, głupota, chęć poczucia się jak bóg. Choć przez chwilę. Na chwilę. A nawet nie jak bóg, a tylko ktoś lepszy od innych. Choć troszeczkę.

I nie dociera do ciebie wtedy, że coś pójdzie nie tak. Czy trzeba to akceptować? Czy można to akceptować? Czy wiara w powodzenie zawsze jest najlepszym towarzyszem?

#2046 – zmiana

Czy możemy coś zmienić globalnie? Tak, jeśli znajdziemy odpowiednio postawionych popleczników, zwerbujemy masy, będziemy mieli szczęście i bezwzględnie usuniemy wrogów, nie dając przy tym usunąć siebie.

Wtedy będziemy mogli wprowadzać to co sobie wymyślimy, pod przykrywką tego o czym mówiliśmy. Będzie się to działo przez jakiś czas, a później będzie trzeba odejść ze sceny pokonanym lub niezwyciężonym, a to co zbudowaliśmy albo będzie kontynuowane, albo stawiane na wzór tego, jak robić nie trzeba. Albo zostanie przeeinaczone, wypaczone i użyte do innych celów.

A, że pretendentów do rządzenia jest więcej, stąd na świecie kraje, kraiki, buntownicy, partie polityczne, stowarzyszenia, sekty, kościoły różnej maści, związki i koła zainteresowań, a ostatnio również influencerzy.

No i c2j (takie słowo „c”, dwie litery i „j” na końcu). Coś się zmieni na tym świecie. Pójdzie trochę w lewo, trochę w prawo. Tu wymordują mieszkańców, tam wymordują imigrantów. Gdzie indziej będą maltretowaać więźniów politycznych. Jedni będą tuszować sprawy pedofili, inni kanibali, jedni gwałcicieli, trzeci obrócą wszystko w żart i zwalą na innych, a jak nie będzie na kogo, to przecież „Bóg tak chciał”, albo robimy to w imię Jego, bo nas namaścił, a nasze plemię jest wybrane, spośród innych, tych gorszych.

No i się to kręci w imię Ojca i Syna, albo bez Syna, albo zwyczajnie ateistycznie, ku dobremu imieniu ludzkości. No dobra, części ludzkości. Albo drzew, chomików lub po prostu interesów dewelopera. No i nie zapominajmy o ropie. naftowej.

A my patrzymy, przytakujemy, chowamy się za ekranami, szczujemy się wzajemnie na siebie i czerpiemy satysfakcję z każdego dnia.

Jedyne pocieszenie w tym smutnym obrazie nędzy i ropaczy, jest takie, że nasi nie odpadli z żadnej grupy na mundialu 2026.

Czyli jednak coś się zmieniło.