#2045 – śmierć

Często w życiu martwimy się rzeczami, które nie nastąpią, a jednocześnie zupełnie ignorujemy to nieuniknione. Mamy różne tematy tabu, do których nawet nie chcemy podejść myślami, rozmową, zrozumieniem, refleksją, a zdajemy się na dogmaty i kazania osób, które są jednostronne, autorytarne i nie pozwalają na posiadanie własnego zdania.

Do tych tematów należą: choroby, śmierć, religia, sex i bieganie.

Dlaczego bieganie? Bo to intymna strefa nie podlegająca dyskusjom.

Wchodzę już w taki wiek, że coraz częściej słysząc o czyjejś śmierci osoba ta jest coraz młodsza względem mnie, co skłania do kolejnej fali (pierwsza była w dzieciństwie) zastanawiania się jak sobie z tym poradzić racjonalnie i adekwatnie do powagi tematu, nie ignorując go, nie bagatelizując i nie uciekając od niego.

Jak dobrze żyć, żeby być wsparciem dla chorych i ich rodzin? Jak być wsparciem dla siebie samego i żyć zdrowo, nie niszcząc świadomie i nieświadomie swojego zdrowia? Jak wziąć z życia to co najlepsze, stawiając na jakość przeżytych chwil, a nie na ich ilość?

I jak spowodować by na świecie zapanowała tolerncja i prostota życia, zamiast wojen, zawiści i ucisku?

Na szczęście można działać lokalnie i globalnie na małą wielką skalę. Róbmy swoje i cieszmy się życiem. Tu i teraz, tak by nie było nam wstyd, kiedy okaże się, że to akurat koniec sezonu.

I nie wiadomo czy będzie kolejny…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *