Gdzieś w I. ostatnio przezytałem artykuł (nie poparty odnośnikami do wyników badań amerykańskich uczonych), że znana nam zmiana poczucia czasu z wiekiem wiąże się, nie z tym, że każda doba znaczy coraz mniej w stosunku do długości naszego życia, a z tym, że:
- Nasz układ nerwowy próbkuje i przetwarza bodźce coraz wolniej i z mniejszą częstotliwością
- Żyjemy rutynowo od pierwszego do pierwszego i coraz mniej się uczymy z wiekiem – każdy tydzień przypomina poprzedni i w końcu nic już nas nie zaskakuje.
- Tak się nudzimy, że nie zauważamy, że życie przelewa nam się pomiędzy palcami.
No i co powiedzieć na to? Jak się odnieść? Czy potwierdzić, czy zaprzeczyć?
Ja jakoś nie czuję, że się nudzę. Coraz ktoś wymyśla jakieś nowe pomysły. Co chwila życie wrzuca nieplanowane zadania i zwroty akcji, a „nowe nowości”, które pojawiają się zza węgła sprawiają, że jestem przebodźcowany napływem sprzecznych.
Zatem, ta teoria jakoś nie trzyma się kupy i nie wydaje poprawnie oddawać poprawnie wszystkich aspektów omawianego problemu.
Niestety nie mam zasobów godnych poświęcenia temu tematowi i rozpoczęcia przeze mnie działań naukowo – badawczych, ale nie omieszkam sprawdzić w wolnej chwili przesłanek potwierdzających początkową tezę. Czy się chodzi czy się leży – czas ucieka równie szybko i niepostrzeżenie – wiem, bo miałem okazję „chwilę” poleżeć ze złamaną nogą i nie potwierdzam, że wtedy coś przyspieszyło……
Czas ucieka teraz równie szybko, a serio nie narzekam na brak obowiązków, zadań czy dowożonych tematów.
