#2036 – zaufaj procesowi

Chciałoby się szybko wygrać w grę zwaną życiem.

Ale to nie takie proste, bo tak rzecz biorąc obiektywnie i na poważnie – nikt nam nie przedstawił zasad. Nie ma uczciwych reguł premiowania, instrukcji obsługi wydanej przez producenta – z pierwszej ręki.

Mamy dostęp jedynie do gameplayów zapisanych na starycch kartach i w postaci artefaktów z przeszłości oraz szerokie zbiory i kodeksy opracowane przez ludzi podających się za rzekomychprzedstawicieli stwórca, mamy także wynalezione później pieniądze. Tak się to wszystko kręci zmierzając nie wiadomo dokąd. Z drugiej strony czy to istotne dokąd zmierzamy? Ważne by cieszyć się tym co tu i teraz, chyba że uważasz, że są kolejne poziomy po przejściu przez checkpioint zwany kolokwialnie śmiercią.

Zaufać więc należy sobie i swojemu osądowi używając całej dostępnej wiedzy i możliwości robienia tego co jest nam dane w zaistniałej sytuacji. A czy jest opcja na kontynuację i co zostanie wzięte pod uwagę, to już jdynie spekulacje i próba manipulacji masami stworzeń, które robią co im się karze, strasząc przy tym ogniami piekielnymi oraz obietnicami niebywałej szczęśliwości kiedyś tam.

A teraz? A tu i teraz? Cieszysz się i radujesz możliwością spędzania czasu z tymi, których kochasz robiąc to co sprawia ci radość? Weź odpowiedzialność w swoje ręce zaufaj temu co podpowiadasz sobie sam. Wewnętrzny szef powinien mieć możliwość pokierowania twoim życiem, daj mu szansę i staraj się bardziej. Bądź sobą, szczęśliwy. Działaj tak, by tobie i innym było lepiej na tym świecie!

Po raz kolejny podkreślam – radujmy się i cieszmy, bo teraz jest na to odpwiedni moment.

Krok po kroku. Chwila po chwili. Nawet wtedy gdy pada zimny deszcz a my mozolnie idziemy pod górę. To też są chwile, które lepiej powalają zrozumieć cud życia.

#2035 – łatwa droga

Jak pójść na łatwiznę?

Oddać rzekomą odpowiedzialność za swoje myśli, czyny i zaniechania w inne ręce. Najlepiej wyższe. Jest ku temu wiele sposobności. Bo żona kazała, szef mówił, superwajzor, starszy brat lub jedyny i niepowtarzalny ktoś, kto stworzył wszechświat i chciał żeby tak się stało. Co prawda jeszcze trzeba w to uwierzyć i przekonać samego siebie, że tak jest a później to juz z górki. Wystarczy trzymać się tej wersji i można tak kroczyć przez żywot. Czasem oczywiscie trzeba spełniać obowiązki. Modlić się, przestrzegać postów i innych rytuałów, ale na końcu, już po naszej śmierci, będziemy szczęśliwi w innym świecie. Amen.

Warto? Czy nie warto? Kto jest odważny by w to nie uwierzyć? I czyj jedyny Bóg jest prawdziwy? A jego ścieżka jasna i prawdziwa?