Gorąco jest. W świecie, w życiu, w pracy i na termometrze również.
I można powiedzieć: „Nie pasuje ci, to wyp$%^aj. Masz wolną wolę.”
A z drugiej strony to gdzie i jak się zwinąć? Dokąd uciec by było ci w 100% dobrze?
Skoro u siebie nie można być sobą z takich czy innych względów (rozkmina czysto hipotetyczna, wszak u nas jest niemal najlepiej na świecie, o ile nie najlepiej), to jak można gdzieś wyjechać i oczekiwać, że ci będzie lepiej?
Za co wyjechać? Co zrobić ze spuścizną kulturalno-duchowo-religijną? Jak można żyć w zgodzie ze sobą i ze światem czując satysfakcję i radość z życia?
Chyba nikt nie ucieka / wyjeżdża / zmienia świadomie czegoś, po to by było mu gorzej. Chyba, że pogorszenie ma być jedynie chwilowe i docelowo będzie „SUPER_ZAJEBIŚCIE_NAJLEPIEJ”.
I pytanie, które się nasuwa w tym momencie: kiedy ma być ta poprawa, kogo będzie dotyczyć? Ciebie? Twoich bliskich? Ziomali? A może po prostu tamtym „DRUGIM” będzie gorzej? A może nagroda będzie dopiero po tamtej stronie linii życia? A może po prostu cię oszukali? A ty dałeś się nabrać jak mysz na serek w pułapce lub okoń na robaka zaczepionego na haczyk?
Czy jesteś pępkiem świata? Czy ktoś powinien być pępkiem świata?
Kto steruje historią i niepodważalnymi dogmatami? Czy zamierzenia i założenia sprzed setek i tysięcy lat są nadal aktualne? Co my tak właściwie wiemy o sobie, świecie i co ważniejsze – czego jeszcze nie wiemy i co tak naprawdę jest dobre i złe?
PS. Czy wiedziałeś, że Napoleon Bonaparte żył w czasach, kiedy nie było wiedzy o dinozaurach?
PS2. Czy wiesz, że Metro w Londynie uruchomiono w styczniu 1863 (dokładnie 10)? Właśnie wtedy gdy na ziemiach polskich miało dojść do Powstania Styczniowego (22 stycznia), a pańszczyznę chłopów w Królestwie Polskim zniesiono w 1864?
