#1133 – bieganie po raz drugi

Znowu będzie troszkę przemyśleń o bieganiu, niejako kontynuacja wpisu #044 – Bieganie. Biegałem, biegałem, ale po kontuzji łąkotki i operacji kolana odpuściłem treningi biegowe na poprzednim poziomie i przestałem brać udział w biegach zbiorowych – wyścigach ;-).

Minęło 3 lata i „nieopatrznie” zapisałem się na XX edycję biegu Rzeźnika (9 czerwca 2023). Od września 2022 zacząłem regularne, dosyć krótkie treningi 2-3 razy w tygodniu, których objętość stopniowo zwiększałem, aż do wczorajszego biegu na 33km w ramach Ultra Roztocza 2023, który był pierwszą imprezą masową po przerwie. Czas mojego marszobiegu wyniósł niecałe 5h, co pozwoliło na bezproblemowe zmieszczenie się w limicie 6h. Taki był plan by odbyć ten trening przed głównym czerwcowym wyzwaniem z prędkością i wysiłkiem, nie powodującym nadmiernego zmęczenia czy zniechęcenia. I co? Było ciężko, bo dawno już nie miałem tego typu wybiegań na takim dystansie. Najtrudniejsze było zmobilizowanie się do biegu, kiedy w głowie była świadomość, że niczego to w zasadzie nie zmieni i chwały z tego dodatkowej nie będzie. W podsumowaniu wyszło – 2:38h marszu, 2:11h biegu i 3 minuty bezczynności – spędzonej na punktach odżywczych. Na trasie, całkowicie prowadzonej poza asfaltem, był piach, kamienie, błoto, woda prawie po kolana, słońce i upał, burza i deszcz, zatem wszystko co można sobie wymarzyć. Prawy Achilles dawał o sobie znać pod koniec, podobnie jak operowana w 2019 łąkotka.

Średnie tętno 147bpm, w maksie doszło do 172bpm (Mam 48 lat więc nie jest źle), pod koniec na poziomie 126bpm – ostatnie kilometry głównie żwawo maszerowałem ze względu na: Achillesa i deszcz, który spowodował, że było dosyć ślisko i dodatkowo nic nie widziałem bo padał na moje okulary.

Po 16h od zakończenia biegu czuję głównie ciśnienie w stawach biodrowych, mięśnie prawie wróciły do siebie.

Za trzy tygodnie Rzeźnik – jest szansa na to by go ukończyć w limicie, ale na nic więcej nie mogę liczyć. Wczorajsze wybieganie miało dokładnie tyle km co droga do pierwszego przepaku, a nie miało tyle przewyższeń. Będzie bardzo ciężko i najbliższe dwa tygodnie muszę bardziej pocisnąć, by swoje szanse na przeżycie zwiększyć.

Tyle w temacie – nie jest źle, ale mogło by być dużo lepiej.

#1132 – nowa prawda

Dzisiaj byłem na ciekawym i tendencyjnym, ostatnio, spotkaniu dotyczącym AI modeli językowych i tego co kreuje dla nas Internet, marketing i firmy wyciągające od nas pieniążki.

Czego się dowiedziałem?

Ano – dzisiaj mija 180 dni od wypuszczenia modelu GPT-4, którego objawienie spowodowało nagłe obesranie 25% cyfrowego świata, z kolei to spowodowało obesranie całej reszty.

Druga rzecz – Inteligencja cyfrowa nie zastąpi człowieka, a jedynie może go wspomóc, bo albo jest głupsza i się myli, albo jest nądrzejsza i ma rację. Wszystko zależy od osobniczych cech, intencji i kontekstu.

Kiedy i co wymknie się spod kontroli, zależy od firm trzymających łapę na rozwiązaniach i sprzęcie, na którym to działa. Jeśli ktoś przekręci wajhę, nawet się nie obejrzymy, jak potoczą się losy ludzkości. Jedynie zaufanie i zdrowy rozsądek mogą nas zachować. A tego będzie, jak zawsze, ubywać. Bo po co nam te „zbędne” cechy?

Musimy działać szybko i być czujnymi, bo teraz to już nikt nie wie, kto i kiedy mówi prawdę, a kiedy konfabuluje….

Żadna z tabletek nie jest ani czerwona, ani niebieska. Wszystko zależy od punktu widzenia.

#1131 – przegięcie

Kiedy jesteś kimś, bardzo łatwo przegiąć.

Niezależnie czy jesteś rodzicem, rządzącym, opiekunem, instruktorem, mentorem, kimś, kto ma pewną przewagę…

Wszystko co mówisz i robisz, ma jakieś głębsze znaczenie… I łatwo możesz pójść za daleko lub w stronę wysokiego ryzyka. Każde wypowiedziane słowo i zdanie, a także to, w jaki sposób się zachowujesz, może być, i będzie użyte przeciwko tobie, w odpowiednim czasie. Dlatego powinieneś powściągnąć emocje, pominąć milczeniem pewne kwestie i skupić się na dobrym i słusznym, z punktu widzenia ogółu, zapewnieniu dobra wyższego.

Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Później dopiero walory edukacyjne i wychowawcze. Zaniedbań powodujących narażenie na utratę zdrowia czy życia, nikt ci nie wybaczy, a jeśli kogoś nauczysz dzisiaj trochę mniej, a będzie zadowolony z czasu spędzoengo z tobą, to chyba dobre dla wszystkich.

Oczywiście, pomiędzy wierszami, powinieneś przekazywaćć to, co naprawdę chcesz przekazać, swoją postawą, mimiką, no i oczywiście dobrym przykładem. Rób jak mówisz, a nie mów jak robisz. To ważne, i cokolwiek by się nie stało, to zostanie od ciebie skopiowane i pójdzie dalej w siną dal…

Bądź najlepszą wersją siebie,a zostanie to wcześniej czy później zauważone!

#1130 – obfitość

Jeśli brak ci czegoś to musisz spowodować żeby zacząć to przyciągać. Jeśli masz czegoś za dużo to musisz spowodować aby przyciąganie na to nie działało.

Wydaje się to pozornie głupie i z dupy, ale z drugiej strony, patrząc na ludzi sukcesu, wielkich przegranych i inne niezależne osobistości – tak to właśnie działa. Oczywiście nie jest tak, że przyciągają się zawsze podobieństwa czy przeciwności, ale każdą rzecz, osobę, czy inną obfitość należy przyciągnąć w odpowiedni sposób. Jeśli jesteś naiwny, przyciągniesz oszustów, jeśli bogaty – bankierów, złodziei i urząd skarbowy. Tylko jeśli jesteś biedny i głupi zostaniesz w spokoju sam. A nie czekaj. Organizacje będą w twoim imieniu zbierać kasę, za którą będą się utrzymywać w celu zapewnienia zatrudnienia urzędników powodujących, że machina się kręci 😉

Żarty żartami, ale o to chodzi by mieć zajawkę i przynętę , która przyciągnie tych co trzeba, a oni przyniosą ci to czego chcesz, oczywiście w zamian za to, co im zaoferujesz. Pytanie jest proste: co masz, ile za to chcesz, kto to chce kupić i kto za to zapłaci. Nie zawsze ten dla kogo jest produkt jest sponsorem. Nie zawsze klient jest użytkownikiem, odbiorcą i płatnikiem. A ten kto sprzedaje nie zawsze jest największym beneficjentem.

Czego chcesz? Czego chcesz? I po co ci to?

A może już to masz?

Nie trzymaj się kurczowo problemów, puść je wolno. Daj im odejść w spokoju.

#1129 – to dzisiaj

Tak, to właśnie dzisiaj. Dzień w którym jesteś bliżej swoich celów. Dzień w którym jesteś o dzień bliżej końca swoich dni na tym padole. Jest zajebiście, czy chcesz czy nie. Masz jeszcze szansę na robienie sobie różnych przyjemności, np. możesz pooddychać, pomyśleć, a jeśli masz więcej szczęścia, to nawet coś zjeść, poczytać, pooglądać, czy sprawić najbliższym jakąś malutką niespodziankę. Możesz poodkładać na później swoje obowiązki, możesz zrobić coś co planowałeś od wielu lat, możesz dopiąć na ostatni guzik zadania, do których zmierzałeś od jakiegoś czasu.

Niezależnie co się stanie, to twój dzień. Ta chwila, którą możesz doświadczyć właśnie teraz. Być może wrócisz do niej kiedyś we wspomnieniach, ale może być też tak, że przeminie cicho i niezauważalnie, jak duża ilość podobnych chwil w twojej świadomości. Wiele jest czynników, które mogą cię od siebi oddalić, wiele jest także spraw, które mogą powodować, że twoja uwaga zostanie odwrócona od tego co ważne.

A co jest ważne? Wszystko i nic. Ważne może być to, czy ślimak przejdzie na drugą stronę chodnika i nie zostanie rozdeptany. Ważne mogą być losy uprowadzonych przez Rosjan ukraińskich dzieci. Ważne jest to dlaczego mężczyzna zakatował 8 letnie dziecko. Ważne jest to czy rządzący zrobią nas znowu w konia. Ważne może być to, czy będziesz mieć co włożyć do garnka i ważne może być to czy w psiej misce będzie woda. Czy wytną lasy amazońskie? Czy zwolnią cię z pracy? Czy zdołasz przebiec założony dystans i nie dostaniesz przy tym udaru płucnego, spowodowanego jakimś urwanym zakrzepem?

Każda z tych rzeczy dla jakiegoś istnienia i stworzenia jest ważna na swój sposób, ale czy jest istotna z punktu widzenia wszechświata?

Każdy moze to interpretować jak uważa o ile nie uraża uczuć innych, a w szczególności jedynej słusznej grupy osób panujących akurat w miejscu w którym przyszło mu egzystować. Zatem myśleć możesz różne rzeczy, mówić trochę mniej, a to co zrobisz spowoduje różne rezultaty i konsekwencje.

Czyli dzień jak dzień. Słońce jest ważne bo świeci, ale idąc za wywodem mądrych – Księżyc jest ważniejszy bo świeci w nocy, kiedy Słońca nie ma.

Bądź czujny! Licho nie śpi.

.

#1128 – progres

Warto wiedziec gdzie się jest tu i teraz. I najlepiej konfrontować swoją wiedzę z zewnętrznymi źródłami, bo może okazać się, że to co myślimy, to jedynie wytwór naszej (chorej 😉 ) wyobraźni. Wydaje Ci się, że jest źle, a okazuje się, że z innego punktu widzenia jesteś zajebisty. W innym przypadku myślisz, że jestes fajny i wszyscy cię lubią, a okazuje się, że jest wprost przeciwnie. Z moich doświadczeń wynika, że nie ma tu jednej reguły, a to co chcemy zobaczyć i usłyszeć, odnajdziemy w pierwszych oznakach, na które zwrócimy uwagę. Dopiero po świadomym i dogłębnym zbadaniu źródeł możemy doszukać się drugiego dna. Nie zawsze jest to proste i oczywiste, a to co zakładamy początkowo może być naszą koszulą, która ciału bliższa. Prawda nie zawsze będzie słodka, ale niekoniecznie jest jedna i tylko jedna prawda, zatem nie fiksujmy się na obecnym podejściu i szukajmy innych odpowiedzi na pytania piętrzące się wokół nas.

Czas mija, zegar biologiczny tyka i łatwo popaść w zgryźliwość i zrzędliwość tym bardziej, że świat technologiczny zmienia się w zastraszającym tempie. Im jestem starszy tym wydaje mi się, że część z tych zmian nie ma żadnego sensu, ale z drugiej strony te zmiany to sens sam w sobie i to jest drugie dno, które tak ciężko zaakceptować. Jednostka, podobnie jak robotnica w mrowisku, ma swoje zadanie, które ma spełnić w swoim życiu i po prostu odejść, dając miejsce kolejnym pokoleniom. Taka jest natura i tak został stworzony (wyewoluowany) ten ekosystem. To, że mamy złudne wrażenie możliwości rozwoju i uszczknięcia czegoś dla siebie w czasie marnego żywota to jedynie siła napędowa, która pozwala przez to przebrnąć. Kim jesteś? Czyja to świadomość? Jak sobą pokierujesz w ramach otrzymanych możliwości? To tylko iluzja, która jednak może dawać radość, przyjemność, zadowolenie i satysfakcję. Czy ktoś z nas, obecnie żyjących, będzie się w stanie z tego śmiać za 100 czy 200 lat?

Pytanie – co będzie jutro? I kto będzie się z tego śmiał np. za rok?

#1127 – potknięcia

Nikt nie jest idealny. A na pewno nie ja. I cóż, jakoś trzeba sobie z tym radzić. Planuje się w życiu wiele rzeczy, wydarzeń, procesów, a i tak wyjdzie jak zwykle.

I co, nie planować? Udawać, że ci nie zależy? Albo, że Ci właśnie zależy za bardzo? Pozory mylą i łatwo przedobrzyć lub niedoszacować i po to wymyślono tolerancję. To właśnie to pojęcie ma nam uświadomić, że odchyłki powinny działać na naszą korzyść i powinny zminimalizować ryzyko większych wpadek. W sumie to jest lepiej niż nam się wydaje. Mamy jeszcze zapas do spożytkowania na inne marzenia, te przyziemne i te bardziej górnolotne, choć, tak myślę, że ludzkości nie uda się uratować i z tym faktem lepiej się pogodzić.

To, że ludzi dobrej woli jest więcej, wcale nie będzie oznaczać, że dadzą radę nad tym zapanować, bo dla ludzkości liczy się sukces i możliwości. Idąc za tygodnikiem Times, kto był m. in. czlowiekiem roku?

1938 – Adolf Hitler

1939 – Józef Stalin

2007 – Władimir Putin

Co się liczy dla świata? Co wobec tego wszystkiego znaczą moje potknięcia i błędy?

No właśnie – nic. Zatem pora zająć się swoimi celami (nie mylić z celami, w których gniją prawowicie skazani) i robić to co sprawi choć odrobinę radości twoim bliskim i tobie.

Cieszenie się życiem tu iteraz to jedyna pewna rzecz. Jeśli z niej nie korzystasz, to znaczy mniej więcej tyle, że cię tu nie ma.

#1126 – sp…..lina

Każda sp…..lina z czegoś wynika. Z zaszłości. Z błędów powielania (np. kodu genetycznego). Z przekręcania czyichś słów i to zarówno zamierzonego, jak i nieświadomego.

Dlatego, pomimo wszytko musisz zachować czujność i dlatego tak ciężko zbudować model odzwierciedlający choć ułamek rzeczywistości.

Bo wszystko jest jedynie obrazem tego czym myślimy, że jest, a już w szczególności przedmioty, usługi i oferty, za które ktoś gdzieś, na końcu, musi zapłacić.

Jeśli na samym początku zapytasz o cenę, o koszty lub o budżet, to zostaniesz potraktowany za niegrzecznego, a tak naprawdę, jedynie dasz siebie poznać jako kogoś, kto będzie upierdliwym kontrahentem, klientem, partnerem biznesowym, czy kimkolwiek tam jeszcze. Bo będą ci wciskać, że to prawie za darmo, że oferta promocyjna, niebywała okazja ograniczona czasowo, a w ogóle to niebędny element obecnego i dobrze prosperującego biznesu.

Bez tego się nie możesz obyć, bez tamtego nie znajdziesz klientów, a świetne porady mogą cię uratować przed czymś o czym nie wiedziałeś.

Są oczywiście te okazje uczciwe, realne i niezbędne – to te, które my oferujemy na szym klientom. Zatem nie daj się nabić w butelkę….

Cóż. Musisz myśleć i rozważać na szali co jest przydatne, a co jedynie świecącym papierkiem po gumie balonowej. W pewne sprawy warto zainwestować i przyjrzeć się im bliżej, z rozsądnych i racjonalnych źródeł, ale świat cywilizowany i jego cyfrowa część, to wielkie śmietnisko, gdzie pośród setek ton odpadów można napotkać coś wartościowego.

Używając śmieci jako budulca możesz być albo ekologiczny i zbudować nową jakość, ale równie dobrze możesz stać się powielaczem błędnych, głupich lub niedorzecznych teorii spiskowych, rozwijających się przez tysiące lat. Kolejne z nich czerpią, modyfikują się, wzbogacają o kolejne nakazy i zakazy i trwają w najlepsze przez kolejne stulecia. A chodzi jak zawsze o kasę i władzę w pierwszej kolejności i o sex oraz strach w drugiej.

Nie ma złotego środka. Nie ma jednoznacznych odpowiedzi na odwieczne pytania filozofów. Nasze oprogramowanie ewoluuje i wznosi się na wyższe poziomy, ale natywne wyposażenie sprzętowe degraduje z kazdym pokoleniem. I technologia nie zdoła powstrzymać tego spadku w najbliższym czasie. Dlaczego? Bo się to odpowiednim ludziom po prostu nie opłaca.

Bo w ujęciu globalnym – kto, co i dlaczego jest komuś cokolwiek winien? Przecież Ziemia to nasze wspólne dobro, a my jedynym słusznym, inteligentnym, myślącym i zmieniającym ją trwale gatunkiem

#1125 – zmiany

Czekać, czy nie czekać. Ufać przeczuciom? Odczuciom? Własnemu osądowi praktycznemu? Czy może wierzyć specjalistom i ekspertom uśredniającym dane i wyciągającym wnioski na podstawie tabelek i wiedzy zdobytej na innych ludziach?

Nie wiadomo. Czasem pewnie każda opcja będzie bardziej poprawna i adekwatna do zaistniałej sytuacji. Liczy się też twoje nastawienie psychiczne, wiara w powodzenie realizacji podjętych kroków. Bo jeśli ty nie uwierzysz w powodzenie misji, to na pewno nie uda się osiągnąć jej założeń.

Czasem porwiesz się na dużo więcej niż wydaje się to być optymalnym rozwiązaniem, ale z drugiej strony jeli wykorzystasz nadarzające się wszędzie okazje, zdołasz osiągnąć dużo więcej niż jakbyś realizował cele po kolei. Dlaczego? Bo jak jesteś w gazie, masz flow, energię i chęci to chcąc czy nie chcąc, dasz radę rozpędem załatwić dużo więcej tematów, a później znajdziesz czas na odrobinę relaksu, zadowolenia i cieszenia się sukcesami.

Często bowiem, realizując pojedyncze cele wkładamy dużo więcej energii, oczekując, ze rezultaty będą oszałamiające, a przy tym dadzą nam dużo splendoru. A później nie mamy już siły wdrażać kolejnych projektów i zadań. A czasu na odpoczynek nie ma, bo terminy gonią…

Zmiany były, są i będą. Zmieniamy się nieustannie przez całe życie. Uczymy się, nabieramy praktyki, doświadczeń i rozumiemy coraz więcej. Z czasem nawet zbyt wiele niż by od nas tego oczekiwano.

Na szczęście, życie jest wielopłaszczycnowe, wielomwymiarowe i wielowątkowe, zatem gdy w jednym miejscu nas uwiera, jest miejsce i pora by zkompensować to w innym aspekcie egzystencji. To pozwala przejść niczym amfibia przez każdą zmianę. Niektórych rzeczy nie da się przewidzieć, inne są nieuchronne, przewidywalne, ale oddalamy od siebie wizję tego, że nastąpią, zatem dobrze być wszechstronnym i świadomym by sprostać pojawiającym się wyzwaniom.

Zwierzęta mają chyba łatwiej, bo nie muszą rozważać sensu istnienia. Po prostu żyją, korzystają z tego co jest im dane, rozmanżają się, cieszą każdym dniem. I robią co mogą by przetrwać.

Ludzie, jako ci, którzy mają na to większy wpływ i świadomość, komplikują każdą możliwą czynność nadając jej cel, intencję, przyczynę, powód i dedykację.

W imię czego?

Kogo?

I kto na tym cierpi?

I kto za to ponosi odpowiedzialność?

#1124 -ciągle mało

Ile to już? Jaki jest znak, że wystarczy?

W większości przypadków jest tak jak z alkoholem: jeden kieliszek to za dużo, a beczka często za mało.

Jak coś się kręci, gra i buczy, mamy ochotę, aby zrobić jeszcze jeden krok. I jeszcze jeden i jeszcze. I dopiero wtedy kiedy tracimy kontrolę, pojawiają się problemy lub po prostu tracimy nieodwracalnie zdrowie, mamy chęć zatrzymać machinę. Sęk w tym, że nie znamy sposobu albo nie dysponujemy odpowiednimi narzędziami aby temu sprostać.

Nie wszystko jest złe od samego początku i w pewnych. ograniczonych ilościach coś może być nawet całkiem dobre – np. woda (H2O). Ta sama woda, z drugiej strony, w ilościach kilku szklanek, podana w nieodpowiedni sposób, może być śmiertelnym zagrożeniem.

Zatem odpowiedzialność jak zwykle spada na nas. Musimy być czujni, świadomi i spodziewając się niespodziewanego musimy podejmować trudne i niekoniecznie wygodne decyzje. Czasem mało to za dużo, czasem dużo to za mało. Patyczek można skrócić i pocienić,ale podłużyć i pogrubasić już będzie ciężko – tutaj będzie potrzebny kolejny, umożliwiający poprawienie błędów przy kolejnej iteracji. Ale gdyby świat składał się z plastycznego materiału – być może wszystko byłoby odwracalne? A co za tym idzie – można by cofać się w „poniewczasie”.

To samo jest z tym co robimy, jest super, aż w końcu masz dość. Pojawia się pytanie: czy ja jestem debilem, czy inni są wariatami? A może właśnie zupełnie na odwrót? Robisz coś, robisz i mówisz sprawdzam, a tu trupy z szafy wylewają się niby Niagara. Cóż „life is life”. Przeczekać trzeba czasem, zacisnąć …. tak, zgadliście – pośladki i mieć trochę (podkreślam TROCHĘ) wywalone, na wszystko.

W sumie to jest tak dobrze, jak tylko może być i nie ma sobie co na siłę dokładać zmartwień.

Smutne jest to, że czasem chciałoby się coś zmienić dla innych i dla siebie i aby to zrobić, trzeba by poświęcić niepomiernie dużą część siebie, a czy wynik byłby zgodny z oczekiwaniem? Tego niestety nie wiadomo i za mało przesłanek by robić to coś. Dlaczego? Bo by w to wejść, trzeba by najpierw się ugiąć i stać się jednym z tych, których chcesz zmienić . A wiadomo – jeśli wejdziesz między wrony, to ryzyko jest takie, że już ci tak zostanie.

Zatem zmieniając się nieustannie, rozwijająć i korzystając z nadarzających się okazji, trzeba z tyłu głowy mieć obraz tego, jakim potworkiem staniemy się po kolejnej metamorfozie. A czasem możemy tego po prostu nie zauważyć… Podobnie jak ja często nie widzę przeszkód 😉 (kiedy nie mam odpowiedniej korekcji wzroku, zastosowanej zgodnie z zaleceniami lekarza lub optometrysty)