#846 – jest nadzieja

Na całe szczęście jest nadzieja. Nie wszyscy są szalonymi fanatykami, choć można czasem odnieść takie wrażenie, śledząc w mediach to co się dzieje w kraju i na świecie… Hipokryzja, zakłamanie i próby manipulacji mają się dobrze, natomiast jest jeszcze możliwość zachowania zdrowego rozsądku, podzielenia się nim z innymi, inteligentnymi i otwartymi ludźmi.

Grunt to nie dać się sprowokować i nie dać sprowadzić na niski poziom dyskusji z ludźmi, którzy jako dogmat przedstawiają wymyślone historie, uzasadniając ich prawdziwość ekspertyzą kolejnych szarlatanów.

No nic – trzeba robić swoje, poszerzać swoje horyzonty dostępnymi materiałami i nie dać się zwieść obietnicom gruszek na wierzbie, czy to na tym łez padole czy tam skąd nikt jeszcze nie wrócił.

Wybór należy do Ciebie i tylko ty możesz wziąć odpowiedzialność za siebie i to kim będziesz w życiu. Kuj żelazo póki gorące, nie zasypiaj gruszek w popiele (tych z wierzby), a zaprawdę powiadam Ci będzie tak jak sobie na to zapracujesz. Swoim spokojem, wytrwałością, cierpliwością i konsekwencją i elastycznością. Carpe diem!

#845 – masterpiece

Godzina po godzinie, dzień po dniu, tworzysz swoje własne arcydzieło. Siebie samego. Od ciebie zależy co z tego wystrugasz, wyrzeźbisz czy wymodelujesz. Po pierwsze musisz optymistycznie i obiektywnie popatrzeć co z tego da się wycisnąć, po drugie musisz podjąć decyzję i porozmawiać chwilę ze sobą i określić dokąd chciałbyś się ze sobą udać. To są bardzo ważne elementy, które w wielu przypadkach są pomijane lub narzucane z zewnątrz przez osoby trzecie (patrz: rodzice, dziadkowie, partnerzy, osoby wpływowe w otoczeniu). Wydaje się być to oczywiste i zrozumiałe, że jedynie spójność oczekiwań, marzeń, możliwości i pracy podjętej może skutkować sukcesem polegającym na tym , że osoba jest szczęśliwa!

Możesz być szczęśliwym leniem, sprzedawcą, aktorem, pisarzem, rysownikiem czy kimkolwiek chcesz.

Wszędzie jest pełno okazji, życzliwych ludzi i sprzyjających okoliczności. Świat jest takim jakim chcesz żeby był, patrząc przez pryzmat możliwości i dostrzegania zależności. A najważniejsze jest to, żeby w to nie wątpić, nie tracić nadziei i wierzyć w pożyteczność swoich działań. Owszem są wśród nas prawdziwi oszuści, wampiry energetyczne i inne tego typu osoby, ale koniec końców można w życiu odnaleźć radość i spełnienie.

Zawsze mogłoby być gorzej i zawsze mogłoby być lepiej. To jest niezaprzeczalny fakt.

Jesteś tu i teraz z tym co masz.

Jedynie od twojej wyobraźni, chęci i zapału zależy co z tego zrobisz.

Wiesz, że ostatnio grafika kobiety oddającej mocz sprzedała się za 118kPLN?

Czy to dużo czy mało, czy słusznie czy niesłusznie – fakt pozostanie faktem.

Jesteś cudem, który poprzez twoją pracę mentalną, fizyczną i twoje działania staje się arcydziełem.

#844 – delektuj się życiem

Czas mija powoli, jak na coś czekamy, a jak się coś dzieje ciekawego, to często leci jak szalony. Ciężkie chwile przeplatają się z tymi lekkimi i miłymi, ale to w nas leży możliwość delektowania się każdą z nich. Wszystko co się dzieje, każdy element ma jakieś znaczenie. Czasem te najdrobniejsze szczegóły mają kolosalny wpływ, a te duże, gigantyczne mogą sobie po prostu być. Z drugiej strony gubiąc się w zawiłości detali umyka nam to co jest podane na tacy, tuż przed naszymi oczami – po prostu nagłe zaćmienie uniemożliwia odpowiednią percepcję bodźców przekazywanych przez nasze zmysły. Dlatego ważne jest przypominanie sobie, że wszystko musi zostać wzięte pod uwagę w odpowiednim zakresie i czasie, a to co oczywiste wcale nie musi takie być. Obserwuj uważnie siebie, swoje otoczenie, rozkoszuj się tym co czujesz, bo tylko teraz jesteś akurat tą osobą w tym czasie. Za chwilę wszystko będzie inne. Każdy dzień, pomimo, że może być podobny do innych jest osobną porcją twojego życia i odnajdziesz w nim wiele różnorodności i możliwości czerpania z niego nauki. Każdy bit informacji może mieć znaczenie, nie mówiąc już np. o zmianie 4 bajtów w adresie strony www… Dzisiaj ponownie zmieniła się nasza domena i teraz znowu jest verdaduras.pl. Żeby było krócej, a przede wszystkim taniej.

#843 – mindfuck ….

Kurczę pieczone. Zginęły nam klucze do piwnicy. Tuż przed wyjazdem na Roztocze, o którym pisałem kilka wpisów temu. A w piwnicy oczywiście były moje ukochane kijki biegowe. Kluczy nie daliśmy radę znaleźć, a oczywiście zapasowych się nie dorobiliśmy jeszcze.

Na wyjeździe obyłem się bez kijków, minął kolejny tydzień bezskutecznych poszukiwań i oto dzisiaj pakujemy się na wyjazd w Karkonosze. I okazało się, że w piwnicy są również buty trekkingowe mojej ukochanej!

No i od nowa, szukanie na całego! Odsuwanie mebli, ponowne przeszukiwanie samochodów, nerwówka, groźby oralne niekaralne itp. itd. Już przygotowałem brzeszczot i drugą kłódkę i mieliśmy pożyczać klucz do drzwi głównych od sąsiadów, ale coś mnie tknęło! Przypomniałem sobie jak zawsze moja babcia, a za nią moja mama opowiadały, że jak coś zginie to trzeba się modlić do św. Antoniego… No i tuż przed drogą do piwnicy, bąknąłem jakeś zdanie w myślach – „Święty Antoni, prosze pomóż znaleźć mi te klucze”.

Zszedłem na dół i rzuciłem okiem na tablicę ogłoszeń na klatce schodowej bo przyszło mi do głowy, że jakbym klucze znalazł to bym tam kartkę przywiesił… A tam nasze klucze (kluczyki w zasadzie) wiszą sobie spokojnie i czekają żeby je wziąć….

Także coby nie mówić, trzeba się chwytać wszystkich sposobów i wierzyć w różne zbiegi okoliczności, a także ropatrywać różne racjonalne rozwiązania.

PS. Dziękuję Ci św. Antoni.

#842 – rewolucja?

Czy warto robić rewolucję w swoich planach życiowych? Trudne pytanie, na które możemy udzielić wielu sprzecznych odpowiedzi popartych wieloma przykładami. Jednak przyrównując się do innych gubimy największą zmienną – siebie, swoje odczucia i oczekiwania. Wiele jest ograniczeń w nas samych, wiele jest ograniczeń nakładanych przez innych z zewnątrz – pytanie jest proste – komu i w jakim stopniu chcesz zrobić dobrze?

Mamy czasem w głowie mętlik i pytamy innych co my mamy myśleć, zrobić, jak i dokąd dojść…. Ale oni mogą bazować jedynie na własnych przeżyciach i na tym czego się nauczyli. Pytanie czy są zdolni odpowiednio zinterpretować to co im o sobie zaprezentujemy, odpowiednio to przetworzą – a my czy poprawnie tę informację zwrotną wykorzystamy…. I czy im naprawdę zależy na tym aby nam pomóc? Może oni chcą nam tylko pomagać?

Kolejnym ważnym aspektem jest poprawne określenie konsekwencji – tych na PLUS, tych na MINUS i ich wagi dla Ciebie i innych. Chcąc nie chcąc jesteś związany z innymi ludźmi relacjami, które nie zawsze warto i łatwo niszczyć, a podjęte kroki w wielu przypadkach będą nieodwracalne.

Dostosuj zatem działania do oczekiwanych zmian i nie nastawiaj się na to, że wszystko pójdzie tak jak zakładasz. Z drugiej strony nie myśl więcej niż to potrzebne. Działaj – czas ucieka. Bezpowrotnie.

#841 – dół

Wczorajszy wpis miał być taki:

Siedzę i myślę. Zmóżdżam się i kombinuję. Zadaję sobie to pytanie wracające co jakiś czas, szczególnie w trudnych chwilach. „Po co to wszystko jest?” „Dlaczego wszystko się tak komplikuje, skoro jest takie proste?”

Zastanawiam się, czy oczekuję od życia za dużo, czy za mało się przykładam, czy może coś kiedyś poszło nie tak?

Być może za bardzo porównuję się z projekcją tego co pokazują inni, albo z wyobrażeniem, co mógłbym osiągnąć gdybym był tak dobry jakbym chciał?

Z drugiej strony „idę szybciej niż niejeden mógłby biec”, więc nie chciałbym wychodzić przed szereg. Dobrze, że znajduję siłę na to co najprostsze – na życie…


Cóż, wiem, że te myśli to tylko subiektywny odbiór mojego świata. W rzeczywistości jest znacznie lepiej i w zasadzie nie mam się czym przejmować. Zdołałem pójść na dłuższy spacer z najbliższą osobą, popatrzeć na słońce, łąki i rzekę. Ujrzeć na nowo świat i jego cudowną moc. Już znowu wiem, że dalej mogę robić swoje, to co kocham, że mogę wspierać moich najbliższych i mam doskonałe wsparcie, takie jakiego potrzebuję. Mogę robić to co chcę i mam możliwość spełniać swoje marzenia. Nie wszystkie na raz, ale po kolei daję radę.

Pytanie jakie się pojawia – ile jest takich osób, które mają podobne, złe myśli i nie potrafią sobie z nimi poradzić? Bo tu nawet nie chodzi o wsparcie z zewnątrz, tylko o możliwość działania od środka, o organizowanie swojego najprostszego życia, podstawowych czynności życiowych bez poczucia znajdowania się pod jakimś niewyobrażalnym ciężarem i spętania niewidzialnymi więzami uniemożliwiającymi jakikolwiek ruch. Poczucie chęci zniknięcia jest przeogromne a otoczenie wydaje się tylko wyciągać ręce po resztki twojej energii. Każdy krok jest wyzwaniem, a obowiązki mają rangę prac Herkulesa. Jak żyć w takim świecie? Jak żyć i po co?

#840 – kolejna głupota – lessons learned

No i pora na podsumowanie naszej weekendowej wycieczki.

Wyruszyliśmy z Szastarki o godzinie 18:00 CET. Ruszyliśmy marszem, żwawo, trzymając się oznaczeń niebieskiego szlaku (Centralny Szlak Roztocza). Oznaczenia zgubiliśmy już po 2 km, ale wspomagani śladem GPS dawaliśmy radę. Szlak oznaczony jest bardzo niekonsekwentnie, tzn. w niektórych miejscach w zasadzie wcale, w innych znaki są nowe i co około 100m, więc średnio powinno wyjść całkiem nieźle.

Pogodę mieliśmy bardzo dobrą, jak na połowę września – gwieździsta i prawie bezchmurna noc. Szliśmy z drobnymi odpoczynkami, w tym dwie drzemki – jedna na przystanku autobusowym, a druga przy pomniku partyzantów w okolicach Radecznicy. Po 55km marszu stwierdziliśmy, że maszerowanie nie jest naszą mocną stroną i zaczęliśmy truchtać – co wyzwoliło w nas jeszcze trochę energii….. Na 75km, w miejscowości Kawęczynek, postanowiliśmy odroczyć dalszy rekonesans na inny termin. Całość spaceru zajęła nam 16h, wyszło, z odpoczynkami średnio 4,5km/h.

Lessons learned:

  1. Jeśli chcesz podziwiać widoki – idź za dnia. Las w nocy jest całkiem fajny, ale to można zrobić raz na jakiś czas.
  2. Można z siebie wycisnąć dużo więcej – i są na to sprawdzone sposoby np. chemiczne wspomagacze – pytanie czy warto i czy jest na to uzasadnienie biznesowe?
  3. Jak się bawić to z radością.

Resztę soboty poświęciliśmy na celebrację naszej małej przygody, a w niedzielę zwiedzaliśmy motocyklami TET czyli TransEuropeanTrail w okolicach Batorza i Chodla. Zatem weekend można zaliczyć do tych udanych.

#839 – kolejna głupota

Jako, że jedynie głupota ludzka jest nieograniczona, postanowiliśmy w kameralnym gronie złożonym z trzech ludziów wyruszyć w najbliższy weekend na rekonesans Centralnego Szlaku Roztocza z Szastarki w kierunku Horyńca.

Planujemy wystartować w piątek 11 września 2020 przed godziną 18.00, a zakończyć naszą przygodę, o ile zdrowie pozwoli, w niedzielę 13 września w godzinach wieczornych.

Długość trasy – około 190km, przewyższenia 2200m.

Planujemy iść, trochę biec, pić piwo i cieszyć się przyrodą. Zapasy będziemy uzupełniać w napotkanych sklepach, a odpoczywać pod chmurką w jak najmniejszych ilościach, chyba że zdecydujemy inaczej.

Generalnie – wiemy na co się piszemy (chyba), będzie fajnie, ale też będzie ciężko, gdyż będziemy znużeniu wędrówką i minimalną ilością snu.

O wynikach naszego dobrowolnego wyzwania będziemy informować na bieżąco.

Decyzja o starcie wykluwała się ponad rok, ale poza odłożeniem planów do szuflady nie podjęliśmy żadnych kroków aby jakoś specjalnie przygotować się do tego wyzwania.

Trzymajcie kciuki!

#837 – rozwiązania

Szukaj rozwiązań a nie problemów. Ile ludzi, ile potrzeb i punktów widzenia, tyle problemów napotkasz. A jeśli są problemy to są i rozwiązania. I na tym się skup. Proste i przeraźliwie przytłaczające – ale taka jest prawda. Po prostu czasem musisz z czegoś zrezygnować i to porzucić aby zyskać coś nowego i niezwykłego.

Pamiętaj: żeby przeskoczyć nawet mały dół, musisz oderwać się na chwilę od ziemi i poszybować nad przeszkodą. Inaczej często się nie da.

#836 – wiedz czego chcesz

Ni chu chu. Musisz wiedzieć dokąd chcesz iść w najbliższym czasie. Przez dzień, miesiąc, może rok. Ale musisz wiedzieć, bo jeśli nie wiesz, to w zasadzie nie ma znaczenia, w którą stronę się skierujesz. A w drodze chodzi o to by rozkoszując się swoją drogą gromadzić doświadczenia, przemyślenia oraz optymalizować swoje czyny. Zatem powinieneś przygotować odpowiedź na pytanie – co chciałbyś robić w najbliższym czasie, a najlepiej, jakbyś miał przygotowane kilka wariantów: nigdy nie wiadomo co ci się może przydarzyć. Zaufaj mi – w życiu pojawiają się znienacka różne okazje [ang. opportunities], które można wykorzystać, chwycić, podjechać na nich kawałek a może nawet kawał!

Zazwyczaj pojawia się ktoś i pyta – a co chciałbyś robić? I wtedy masz swoje 3 minuty, żeby błysnąć, pokazać swój potencjał, pokazać świat przez swój własny pryzmat – jak przez dziurkę od klucza. Bądź katalizatorem własnej ścieżki!

Szukaj, myśl, zapisuj i modyfikuj swoje wizje – to się opłaci. Najważniejsza inwestycja jaką możesz zrobić to inwestycja w siebie i swoich bliskich!